wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 28

Lecimy z nowym rozdzialikiem. Jeszcze ciepły hyhyhyh. 
Przepraszam, że taki krótki, ale nie daję rady więcej napisać. Wiem, co ma być dalej, wszystko jest zaplanowane itd.ale mam pełno rzeczy do zrobienia do 16 i nie mam pojęcia, jak się wyrobię xD poza tym jest jeszcze jeden problem, bo mam coś ze wzrokiem i mi się wszystko myli, miesza się i nie mogę poskładać zdań. Tak więc, jeśli ostatnie słowa rozdziału będą nie pasowały czy coś, to od razu uprzedzam, że to wina moich oczu ;p 
Zapraszam do czytania i komentowania, nie daję ograniczenia, powyżej ileś tam komentarzy-następny rozdział, bo wiem, że tyle nie będzie ile będę oczekiwać. Ale bardzo Was proszę, ten kto przeczyta, niech chociaż zostawi emotikon czy coś. 
Do następnego kochani!

Przygnębiony, to za mało. Byłem dostatecznie zniszczony przez mój własny natłok myśli. Wiem, że nie powinienem się tak tym przejmować, ale jednak jest to ważna sprawa. Nie ze względu na fanów i opinię świata, choć to też ważne. Ale to jest poważne i nie mam zamiaru popełniać błędu. 
A czy Clarę Nicholson uważasz za błąd?
Ph... oczywiście, że nie- odpowiadam swojej podświadomości. Prędzej uważam to za cud. Ale przeraża mnie też to, że wszystko, co wiązało się z życiem wolnego faceta, będę musiał porzucić. I tak już to zrobiłem z większością rzeczy. Pojutrze wracamy wreszcie do domu... Cieszyłem się na pobyt tutaj, ale jednak własny dom, to miejsce, do którego zawsze będę chciał przyjeżdżać. Myślę też, by później pojechać do moich rodziców.. dawno u nich nie byłem, a pewnie zdziwią się na widok uroczej blondynki. 
-Ty, Styles, a ty co taki zamyślony?- Śmieje się Niall.
-Dobrze wiesz dlaczego.. Idę spać. Nara chłopaki.- Żegnam się z zespołem i znikam w swojej sypialni. Moje oczy momentalnie się zamykają,a ja zasypiam w niespokojnym śnie.
*Rano*
-Co dziś robimy?- Pytam zakładając spodnie. 
-Nie mam pojęcia. Dziewczyny chciały iść na plażę. Ale sądzę, że nie jest to najlepszy pomysł teraz.- Odpowiada Zayn. Wysyłam wiadomość sms do Clary z myślą, że już sie obudziła. 


  Dokańczam poranne czynności i z szybkością światła pędzę do Clary. 
-Proszę.!- Po pukaniu słyszę słodki głos dziewczyny.
-Sorry panienki, znowu ją zabieram.- Uśmiecham się do pozostałych dziewczyn i całuję blondynkę w skroń. Po pięciu minutach schodzimy do lobby i wychodzimy na świeże powietrze. 
-Zabieram cię na śniadanie.- Mrugam do niej i chwytam jej drobną dłoń w swoją. Znachodzimy małą, kameralną kawiarnię i siadamy przy stoliku.
-Dzień dobry, witam  w Morito's Caffe. Co podać?- Wita nas wysoka brunetka. 
*Clara*
" -Dzień dobry, witam  w Morito's Caffe. Co podać?"- Ugh.. ten jej przesłodzony głosik i napompowane piersi i tyłek. Sam wzrok Harry'ego mówi za siebie.. 
-Weźmiemy dwa razy tosty z serem, francuskie rogaliki z czekoladą i dwie mocne kawy z dodatkiem śmietany i łyżeczką cukru.- Uśmiecham się fałszywie do kelnerki przerywając zaloty tej dziewczyny do mojego chłopaka. 
-A dla pana, panie Styles? Co panu podać?- No czy ona mnie nie słyszała, czy mnie nie widać?! 
-Zamówienie złożyła moja narzeczona, dziękuję Aigel.- Odparł patrząc się w jej oczy. Uśmiechnęłam się do tej Aigel, czy jak jej tam i położyłam rękę na dłoni Styles'a. 
-Posiłek pojawi się w ciągu pięciu minut.- Dziewczyna prycha. Odchodząc zamiata figlarnie tyłkiem tak, że ja mogę zmieść swoją szczękę z podłogi. Widzę, jak puszcza oko do Harry'ego i uśmiecha się ironicznie do mnie. Mogę jej tylko pozazdrościć. 
-Dziękuję, że zamówiłaś za mnie. Tosty z serem i francuskie rogaliki? Oryginalnie, nie powiem.- Śmieje się. 
-Przymknij się. Wiem, że byś wolał na śniadanie Aigel..- Jej imię próbowałam wypowiedzieć udając jej głos. Faktycznie, po około pięciu minutach na naszym stoliku pojawiło się zamówienie. 
-Mam nadzieję, że panu i pańskiej żonie posmakuje śniadanie serwowane przez Morito's Caffe, jeśli byłabym jeszcze potrzebna, mam na imię Aigel. Choć, panie Styles.. Pan już to wie.- Szepnęła uwodzicielsko do mojego towarzysza. Jeszcze nigdy nie byłam tak wściekła, zazdrosna i..... wszystko razem.
-Zaraz ją uduszę, wskrzeszę i jeszcze raz uduszę.- Warczę w jego stronę.  
-Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi skarbie.
-Nie słodź mi tu. I.. zaraz, zaraz, jaka narzeczona?- Powracam do odpowiedzi Harry'ego, w której użył tego słowa.
-Chciałaś mieć ją z głowy?- Pyta i zaczyna jeść.Potakuję smutno głową i także zaczynam  -Przecież wiesz, że to zarwanie głowy z tym wszystkim. Poza tym sądzę, że to nie ma sensu. Jeśli się naprawdę kochamy, to nie robi mi różnicy, czy będzie obrączka, czy nie- I mówi to z taką obojętnością.. Kręcę głową i dalej grzebię w talerzu. 
-Hej, mała co jest?
Nie odpowiadam. Mam go dość. Serdecznie dość. 
- Nic, co ma być?-Pytam.
-Dlaczego nie jesz?
-Bo przestaję być głodna, takie trudne do zrozumienia?- Czuję, że jestem coraz bardziej zdenerwowana. Zasłużył sobie na to. Ale w sumie, to oboje mamy czas, by myśleć o przyszłości. Za niedługo mam osiemnastkę dopiero. Jednak chciałabym zaplanować sobie czas na przyszłe parę lat. Najlepiej by było, gdyby był w niej Harry.
-Jak nie będziesz jeść popadniesz w anoreksję. Już jesteś zbyt chuda.- Patrzy na mnie jak spod byka. Co ja mu zrobiłam?! 
-Jedno głupie śniadanie nie sprawi, że będę anorektyczką.- Gromię go wzrokiem. Biorę do ust kawałek tosta i odkładam go na talerz. Fuj. Jaka kelnerka, takie jedzenie.. Zakładam ręce na piersiach i czekam, aż brunet skończy jeść. 
-Chodź, panno obrażalska..- Chwyta mnie za rękę i idziemy do wyjścia. Wyrywam swoją dłoń z jego większej i poprawiam torbę na ramieniu. Wsiadamy do samochodu bez słowa. 

3 komentarze:

Zostaw po sobie komentarz c: