środa, 30 lipca 2014

Rozdział 27

 Hej hej
Wielkie sorry za krótki rozdzialik, starałam się dodać szybko, jak tylko mogłam. Ale jednak trudno mi było go pisać. Jeśli lubicie ckliwe momenty, romantyczne chwile i tym podobne, to szykujcie się, bo dużo tego będzie xD Myśleliście o ciąży Clary? Aahahah, nie tak szybko kochani. Jeszcze się trochę podzieje, zanim dowiemy się, czo z tą Nicholson jest :D A ślub? Jak myślicie? Dobry pomysł? Co powinien zrobić Harry?
Trochę mi przykro, że tak lekceważycie te komentarze. Naprawdę :/ może to się wydawać głupie, bo piszę dla siebie, ale.. serio, to pomaga i dzięki temu wiem, czy warto. Zdecydowałam( mimo że był jeden komentarz dotyczący tego xd), że będzie druga część Diamond. Myślę, że nie będę zakładać nowego bloga z drugą częścią, choć to także jest dobry pomysł. Zapraszam do czytania, KOMENTOWANIA xd(niee nic)  i czekajcie na następny! 
Luv ya 

*Harry*
Naprawdę, śmieszy mnie ta cała sytuacja z Ellen. To tylko znajoma, niepotrzebna była interwencja Clary. Choć, dobrze wiem, że kelnerka na mnie leci, to nie posunąłbym się na dalej, niż zwykła rozmowa.
Gdy wychodzimy z budynku blondynka kieruje złowrogie spojrzenie do czarnowłosej Ellen, która rozmawia z klientem. Ta się tylko uśmiecha ironicznie. Wsiadamy do limuzyny, a ja kieruję kierowcę na Bundy Drive.*
-Harry? Nie jedziemy do hotelu?- Słyszę przerażony głos Nicholson. 
-Nie, nie jedziemy. Postanowiłem, że przejedziemy się do jednego uroczego miejsca..- Mówię ze spokojem kładąc dłoń na jej udzie.
-Którym jest..?
-Tego nie mogę ci powiedzieć..- Mruczę w jej szyję.- Ale jestem pewien, że ci się spodoba.- Dodaję i całuję jej obojczyk.  Przez resztę drogi nie odzywamy się do siebie, wzrok Clary umieszczony jest gdzieś za oknem, za to mój w wyświetlaczu telefonu. Na sam widok odebranej wiadomości uśmiechnąłem się szeroko. 
-Wiadomość od Mandy?- Słyszę pytanie Clary, która opiera się łokciem o bok samochodu. 
-Nie, to coś zdecydowanie lepszego. 
-Oh.. porno od Mandy? Kuszące..- Mówi sarkastycznie. Krew zaczyna buzować w moich żyłach gdy to słyszę. Ona dobrze wie, że bym jej tego nie zrobił. Dobrze, chce, więc będzie mieć. Zabawę czas zacząć.
-A wiesz.. to nie taki głupi pomysł. Muszę ją kiedyś o to poprosić.- Mówię uśmiechając się do dziewczyny. Widzę jej poirytowanie, więc ciągnę dalej.- Napisała do mnie, że chce się ze mną spotkać wraz z Ellen. Takie spotkanie towarzyskie.- Mówię śmiejąc się.
-Dobry pomysł. W sumie możesz jutro iść. Mam plany.- Nie załapuje..
-Ale wiesz.. spotkaliśmy się już dzisiaj, więc to bez sensu.
-Jak to dzisiaj?!- Prawie krzyczy zabijając mnie wzrokiem. Znowu się śmieję i składam całusa na jej policzku.
-Pieprz się Styles.- Dostaję środkowy palec w moją stronę i obrażoną minkę mojej księżniczki.
Pozostało nam około 10 minut, które i tak spędzamy w ciszy. Mam tego dość. Zasuwam oddzielającą mnie dźwiękoszczelną szybkę od kierowcy i dwoma palcami obracam brodę blondynki w moją stronę.
-Czego chcesz męska dziwko?- Pyta uśmiechając się.
-Nie baw się tak ze mną.- Mówię zdenerwowany marszcząc brwi.
-A jak będę, to co?- Przekrzywia głowę i wlepia we mnie te przeraźliwie urocze niebieskie oczka.
-To będzie bardzo, bardzo źle.- Mówię całując jej szyję powoli kierując się do złączenia szczęki z szyją. -Bardzo.
Całus.
-Bardzo.
Całus.
-Bardzo źle..- Kończę całując ją w usta. Kładę obie dłonie na jej talii, a jej ręce suną po moim karku i zmierzają na tors.
-Jesteśmy Panie Styles.- Słyszymy gruby głos kierowcy.
Chrząkam nerwowo zanim coś powiem, po czym poprawiam klapy marynarki.-Dobrze Andrew. Dziękuję.
Clara śmieje się cicho i bierze moją dłoń, którą wystawiam w jej kierunku. Wysiadamy z auta i podchodzimy bliżej zbocza.
-Chcesz mnie stąd zrzucić?- Pyta blondynka.
-Niee, wiesz, jeszcze nie.- Śmieję się.- Od razu myślisz, że bym chciał cię stąd zepchnąć? Nawet nie zobaczyłaś tego widoku.- Kładę głowę na jej ramieniu i obejmuję w talii. Przyglądamy się panoramie przed nami, a ja odpływam myślami parę lat dalej.
Tworzymy kochającą się rodzinę z Clarą. Nosi moje nazwisko, z resztą, jak nasze dzieci.  Słodka córeczka z urodą oczywiście po mamie, przystojny synek z moimi cechami.. i duży pies.. 
Cóż.. to moje plany na przyszłość.
-Heeej. Ziemia do Harry'ego.- Clara macha przede mną dłonią.
-Hm?
-Pytałam, co zamierzasz robić dalej.
-Nie możemy tak po prostu tu zostać?
-Obawiam się, że nie.- Mówi śmiejąc się.
-Chodźmy, chłodniej już.- Mówię skradając całusa na jej nosku. Faktycznie, patrząc na ubiór Clary, lepiej ją stąd zabrać. Zdejmuję marynarkę i narzucam na jej ramiona.
-A tak w ogóle, to okazało się, że wracamy pojutrze. Nie mamy koncertu. - Pokazuję jej  wiadomość od Lou.
Jej mina wyraża nie tyle co zdziwienie, ale także zakłopotanie. Dobrze wiem, że to tego sms'a pomyliła z "wiadomością od Mandy". Boże.. nawet bym jej nie tknął. Choć, okej, przyznaję się bez bicia, że na imprezie się do mnie kleiła.. Ale hej! To ona pierwsza zaczęła.. Wychodzimy z auta, zaprowadzam blondynkę do jej pokoju, a po chwili jestem wśród czterech przyjaciół.
Stwierdzili, że "chcą pogadać w męskim stylu".. pełno pytań, brak czasu na odpowiedź, piwo i coś dennego w telewizji. Dziewczyny tak samo wpadły na ten pomysł, by zaciągnąć Clarę na rozmowę.
-Do jutra piękna.- Złączamy nasze usta i wchodzę do chłopaków.
*Clara*
-Jak było?! No mów szybko, jak było??- Pierwsze krzyki dochodzą mnie od strony zdesperowanej Perrie, która usiłuje wyciągnąć ze mnie wszystkie szczegóły. Uśmiecham się do dziewczyn porozumiewawczo i odkładam torebkę na stolik. 
-Było.. ekstra!- Krzyczę śmiejąc się. 
-To świetnie..- Uśmiechasię Jessica. Jestem nieco zdziwiona jej postawą. Jess jest..inna. Nie mam pojęcia, jak to się wszystko stało, czemu nigdy wcześniej tego nie zauważyłam. Mogę się jedynie domyślać..
Wszystkie siadamy na łóżku, a wzrok ubu tych dziewczyn spoczywają na mnie. 
-Nooo, opowiadaj.! Ze szczegółami!!- Piszczy Pezz. 
-Zabrał mnie do Magnefic**- Zaczynam. Oczy blondynki powiększają się diametralnie.- Zjedliśmy pyszną kolację. Ale.. pamiętasz, przed moim wyjazdem.. tego chłopaka, co podszedł do mnie, gdy byłyśmy na zakupach?- Kiwa głową.
-Peter..- Szepcze .Potwierdzam pojedynczym kiwnięciem głowy.
-Przedstawił się w restauracji, jako nasz kelner. Przypatrywał mi się i kręcił się wokół nas przez cały posiłek.
-No wiesz.. to jego praca.
-Nie Perrie.! Właśnie, że nie! Mieszkał w Londynie. Od niego brałam dragi.. Jestem pewna, że on coś kręci.. Jestem po prostu tego pewna..- Załamuję głos i chowam głowę w dłonie. Co, jeśli przyleciał tu za mną? Coś ode mnie chce? Skąd wiedział o tym, że będziemy w tej akurat restauracji? Może, jak mówi Perrie to zwykły przypadek? Nie sądzę.. wszędzie bym poznała jego parszywy uśmiech, jak wtedy, gdy odchodził w centrum handlowym.
-Damy sobie radę. Harry na pewno z ciebie oka nie spuści.- Zapewnia mnie dziewczyna. -Co było dalej? Gdzie cię zabrał??
-Noo... wylądowaliśmy na takim fajnym zboczu na Bundy Drive. Pogadaliśmy i.. jestem.- Uśmiecham się i roztrzepuję ułożone włosy. Przez cały czas czułam się niewygodnie z taką fryzurą. Wolę jednak pozostawiać je rozpuszczone, spięte w luźnego koka lub kucyka.
-Sorry dziewczyny, jestem wymęczona. Jutro idziemy na plażę z chłopakami, yaay!- Śmieję się wyciągając ręce w górę. Jessica kiwa tylko głową i wchodzi do swojej sypialni, w te same ślady idzie także Edwards. Opadam na miękką pościel i zatapiam się w przyjemnym zapachu.
*Harry*
-Ej, tylko kolacja i to ckliwe coś na  Bundy Drive?- Parsknął Louis. 
-A co jeszcze miało być?- Pytam z niedowierzaniem.
-Noo, nie wiem, ale sądzę, że chciała czegoś więcej.- Śmieje się.
-Dobrze wiem, do czego zmierzasz i, uwierz mi, że chodziło nam tylko o mile spędzony wspólnie czas. Zwykła kolacja i tyle. - Wzruszam ramionami i chwytam kolejną butelkę piwa. 
-A tak w ogóle, to myślicie o czymś?- Pyta Liam.
-To znaczy?
-Oj dobrze wiesz, o czym on mówiii.- Szczerzy się Malik strzelając gola w grze wideo. 
-No, o poważniejszym związaniu? Czy to jest kolejna zabaweczka Styles'a na parę miesięcy?
-Niee no błagam was.. Na razie nie myślimy o takich rzeczach, znaczy..ona nie myśli..- Czuję, jak robię się czerwony. 
-Czyyyli, że?
-No co, że?! Kurwa, tak bardzo chciałbym poprosić ją o rękę, ale stary.. ona kończy osiemnastkę niedługo. Sądzę, że się nie zgodzi. A wtedy nasz związek będzie nieco zarwany. Czego nie chcę. - Tłumaczę się upijając łyk alkoholu. Wiem, że Clara może się nieco przestraszyć mojej propozycji, ale naprawdę, naprawdę. Nikogo wcześniej nie traktowałem tak, jak ją. Chcę, by była ze mną szczęśliwa.. Wstaję i idę w stronę pokoju Clary. Pewnie jeszcze gadają, ale gdy staję naprzeciwko drzwi, nastaje głucha cisza.. Pukam delikatnie w drewnianą płytę, raz, drugi, trzeci. Nic. Po cichu wchodzę do pomieszczenia, a moim oczom ukazuje się śpiąca blondynka okryta jasną pościelą. Wygląda tak uroczo... Nie mam zamiaru jej budzić, więc podchodzę i składam pocałunek na jej czole i zgarniam blond kosmyki do tyłu. Taka piękna.. Tylko moja.. Wracam z powrotem do chłopaków. Żaden nie wspomina o wcześniejszym temacie rozmowy. Do czasu..
-Harry?
-Nie, nie ma więcej piw.- Odpowiadam oschle do Niall'a.
-Aa to spoko.. Znaczy, nie o to mi chodziło. Jak mocno denerwujesz się spytać ją o małżeństwo?
-Bardzo..- Mruczę obracając w ręku butelkę. 
-Masz.- Wciska mi w dłoń zwitek papieru i wychodzi z pokoju. Rozwijam małą karteczkę i czytam, co jest na niej napisane.
 Nr.kontaktowy:020-4834-1215
Dr. psycholog Irene Voldris 
 Adres:  Avenue43 street/Island Terry
Czy właśnie Niall dał mi adres i numer telefonu do psychologa? Czy to nie jest czasem nasza psycholog od zespołu? Adres się w sumie zgadza, tylko numer jakiś inny.. Zastanawia mnie jeszcze to, jakim cudem miała by ona mi pomóc? Nie potrzebuję jej, by pomogła mi zdecydować co z tym zrobić. Wolę pogadać z kimś, kto faktycznie mnie zna. Wrzucam kulkę z karteczki do śmieci i kładę się na plecach na łóżku. Jeśli nie zacznę myśleć o tym, Clara może stwierdzić, że jest kolejną zabawką na jakiś czas, jak to powiedział Liam. Ale z drugiej strony, jeśli spytam ją o to, a ona mi odmówi, czy coś.. Może być między nami gorzej. I tego się boję. Boję się odrzucenia, dlatego z nikim nie wiązałem się na tyle poważnie, by móc o nim myśleć. A teraz.. to wszystko wydaje się być inne. Nie dla mnie.
*Bundy Drive-Jedna z ulic LA
**Magnefic -restauracja, w której byli Clara i Harry.

4 komentarze:

  1. No więc jest fajo badzo wszystko oczywiście nie tak fajo jak mój fanfic, ale może być hahha żartuje xd. Ale nie ogarniam o co cho z tym psychologiem no wtf? Po kij mu psycholog? Co on po****** jest?! hahahah nie ważne luv u <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz dalej <3 kocham to opowiadanie ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Boshe jakie to wciągające uwielbiam Cie <3333 :*:*:*

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie komentarz c: