Cześć i czołem!
Trochę długo musieliście czekać na 26, ale już jestem!
Ten rozdział nie bardzo mi pasuje, ale wyszedł, jak wyszedł. Szału nie ma du*y nie urywa. Hahahs.
Następny pojawi się na początku tygodnia, przynajmniej się postaram xd
Może tak 10 komentarzy i następny, hm?
Im więcej komentarzy, głosów i wejść, tym dłuższe częstsze rozdziały, pamiętajcie!
Kocham Was!
*Clara*
Trochę długo musieliście czekać na 26, ale już jestem!
Ten rozdział nie bardzo mi pasuje, ale wyszedł, jak wyszedł. Szału nie ma du*y nie urywa. Hahahs.
Następny pojawi się na początku tygodnia, przynajmniej się postaram xd
Może tak 10 komentarzy i następny, hm?
Im więcej komentarzy, głosów i wejść, tym dłuższe częstsze rozdziały, pamiętajcie!
Kocham Was!
Enjoy!
_____________________________________________________________________________________________
*Clara*
-Dziewczyno, ty to masz szczęście..- Piszczy Jess padając na miękkie łóżko. Uśmiecham się do nich słabo i kontynuuję pakowanie się. Pojutrze wyjeżdżam rano, a nie chcę tracić czasu jutro. Chcę po raz ostatni zabawić się w L.A.
- Jadłaś coś w ogóle dzisiaj? Jakoś dziwnie wyglądasz..- Perrie przekrzywia lekko głowę przyglądając się mojej osobie od stóp do głów.
-Jadłam..- Mówię cicho. Chcę pominąć fakt, iż była to mała miska płatków śniadaniowych i dwie herbaty, pomimo, że jest już 15;30.
-Co dzisiaj robimy panny?- Pyta rozradowana Jess.
-SPA?-Pytam. Obie dziewczyny kiwają głową i zaczynamy szykować się do wyjścia. Ubieram się i nakładam delikatny makijaż. Związuję włosy w luźnego koka. Schodzimy na dół do lobby i taxi jedziemy do spa. Sądzę, że jest to dobry pomysł. Ostatnie dni trzeba zaplanować jak najlepiej.
-Co dzisiaj robimy panny?- Pyta rozradowana Jess.
-SPA?-Pytam. Obie dziewczyny kiwają głową i zaczynamy szykować się do wyjścia. Ubieram się i nakładam delikatny makijaż. Związuję włosy w luźnego koka. Schodzimy na dół do lobby i taxi jedziemy do spa. Sądzę, że jest to dobry pomysł. Ostatnie dni trzeba zaplanować jak najlepiej.
*3 godziny później*
-Chcę takiego masażystę w domu..- wzdycha Jessica. Obie z Edwards śmiejemy się z niej, gdyż Zayn i Harry takiego mają, a my możemy ze spokojem z tego korzystać.- Z czego się śmiejecie? Nie dość, że doświadczony to jeszcze nieziemsko przystojny..- Mruczy.
Nas, na szczęście obsługiwały dwie przysadziste Niemki. Janesse i Petra. Na szczęście? Bo przecież gdyby Harry lub Zayn dowiedzieli się, kto nas relaksował- byliby więcej niż wściekli.
Nas, na szczęście obsługiwały dwie przysadziste Niemki. Janesse i Petra. Na szczęście? Bo przecież gdyby Harry lub Zayn dowiedzieli się, kto nas relaksował- byliby więcej niż wściekli.
-Teraz gdzie?
-Zakupy?- Wszystkie uśmiechamy się do siebie i szybkim krokiem kierujemy się w stronę centrum handlowego. Słyszę dzwonek telefonu z mojej kieszeni, więc wyciągam go i odbieram połączenie.
-Tak?
-Hej piękna..
-Hej Hazz.- Witam się czule z brunetem.
-Co robicie?
-Byłyśmy w spa, a teraz wybieramy się na zakupy, chcesz do nas dołączyć?- Pytam sarkastycznie, bo wiem, że Styles nigdy nie przyłączył się do babskiego wypadu z Jess i Perrie. Gdyby chodziło tylko o mnie-nie zastanawiałby się.
-Niee.. wiesz, mamy jeszcze trochę roboty, ale obiecuję, że będę około 20;30. Pamiętaj, dzisiaj tylko ty, ja i kolacja.- W głębi duszy widzę, jak na jego twarzy szerzy się uśmiech i powstają dwa słodkie dołeczki. Ale z drugiej strony martwię się, bo nie mam żadnej sukni, która nadawałaby się na ten czas. - Muszę lecieć, widzimy się za niedługo. Kocham cię.
-Ja ciebie też kocham.- Żegnamy się i rozłączam rozmowę. Czuję dwie pary oczu na sobie, które byłyby w stanie przewiercić dziurę w moim ciele.
-Idziemy?- Pytam próbując odwrócić uwagę dwóch dziewcząt.
-Domagamy się szczegółów.!!- Krzyczy Perrie. Śmieję się chowając urządzenie do kieszeni.
-Nic takiego, idziemy z Harry'm na kolację dziś wieczorem. Ale mam problem.. nie mam co włożyć.
-Oh, to świetnie.!- Woła brunetka. Jednak coś czuję, że nie jest to szczerze wyznanie. Jej uśmiech zdaje się być nieco fałszywy, nie taki, jak kiedyś.- Idziemy wypatrzeć jakąś kreację.
*Harry*
Od paru godzin siedzimy w jednym miejscu próbująć ustalić szczegóły następnego koncertu. Myślami jestem przy blondynce, która odwróciła moje życie do góry nogami. Martwię się, bo dziś nie wyglądała najlepiej. Boję się, że to może być coś związane z dwiema upojnymi nocami, które spędziliśmy. Dlaczego się boję? Bo nie jestem jeszcze gotowy na dziecko. Nie teraz. Wiem, że od początku ciąży potrzebowałbym o wiele więcej czasu dla Clary i naszego związku, niż dotychczas. Ale to nie jest takie proste. Musimy dokończyć trasę, wydać płytę.. Tyle rzeczy jest jeszcze do zrobienia. Niekoniecznie w Londynie, w Anglii..
-Jak myślisz Styles?- Słyszę głos Louis'a.
-Eee.. Sorry, zamyśliłem się.- Mówię drapiąc się w kark.
-Pytałem, czy nie lepiej, żebyśmy usunęli jedną datę z listy koncertów. Chodzi mi o jutro. Potrzebujemy tych wolnych dni, a przecież trasa aż tak duża nie jest. Moglibyśmy zakończyć trasę na pobliskich państwach i wrócić do domu.
-Taa.. też tak sądzę.- Mówię upijając łyk zimnej wody. Nie jestem skory do rozmowy, więc siedzę cicho słuchając propozycji chłopaków.
*Clara*
Wchodzimy do pierwszego sklepu, którym jest H&M i z wybranymi ubraniami wchodzimy do przymierzalni. Na pierwszy ogień idzie czarna, zwiewna sukienka, o dłuższych bokach. Odkładam ją na bok, po czym biorę następną. Po przymierzeniu 5-ciu sukienek decyduję się na długą, czarną sukienkę. Od pasa w górę jest dopasowana do klatki piersiowej, zaś w dół lekko rozkloszowana i zrobiona z delikatniejszego materiału. Wybieram tę, ponieważ uważam, że spodoba się Harry'emu. Nie mam problemów z zapłatą, a my po pół godzinie idziemy do paru innych sklepów. Na końcu wędrujemy do części restauracyjnej. Zjadamy po wielkim burgerze i wracamy do hotelu.
-Myślicie, że mu się spodoba?- Pytam Jess i Perrie przykładając sobie materiał do piersi.
-Jestem tego bardziej niż pewna.- Uśmiecha się szeroko Edwards. Pozostało pół godziny do powrotu Harry'ego.
-Zadzwonię do Zayn'a, żeby go przetrzymali u któregoś z pokoi. Nie może cię zobaczyć teraz.- Mruga do mnie Pezz i kontaktuje się z Malikiem.
Wreszcie drzwi otwierają się z charakterystycznym dźwiękiem, a moim oczom ukazuje się znudzony brunet. Jednak, gdy napotyka moje spojrzenie, jego oczy się poszerzają, a na twarz wchodzi delikatny uśmiech.
-Było bardzo, bardzo nudno..- Mruczy w moje włosy obejmując mnie ramionami. - Zaraz wychodzimy. Zayn chciał, żebym do niego przyszedł na moment, więc się już uszykuj.- Cmoknął mnie lekko w policzek znów wychodząc. Zapewne, jest to działanie Perrie. Dwie dziewczyny wychodzą z łazienki z przygotowanymi rzeczami. Najpierw podkręcają moje blond kosmyki i tworzą niezłą plątaninę włosów, która schodzi na barki. Na dole pozostają one rozpuszczone, co wygląda idealnie. Teraz makijaż. Smokey Eyes* w wykonaniu Perrie jest mistrzowski! Malinowa pomadka podkreśla moje usta i jestem gotowa.Wkładam czarną suknię sięgającą mi za kostki, a szyję przyozdabiam złotym naszyjnikiem. Wszystko wygląda bajkowo.. Wysokie szpilki, choć klasyczne-dodają uroku całej kreacji dzisiejszego wieczoru. Słodki perfum...i gotowe.
-Wyglądasz cudownie. Jeśli Styles'owi się nie spodoba, to osobiście skopię mu ten zgrabny tyłek.- Żartuje Edwards kręcąc mnie parę razy wokół mojej własnej osi. Po chwili wszystkie słyszymy pukanie do drzwi, więc biorę głęboki wdech i sięgam po kopertówkę.
-Hej piękna..- Wita się ze mną Harry ubrany- jak myślałam w garnitur.-Wyglądasz... wow..olśniewająco..-Plącze się.
-Ty też nie wyglądasz najgorzej..-Uśmiecham się do niego.
-Oj no wiesz.. Starałem się wybrać jak najlepszy. -Udaje skwaszoną minę i bierze mnie pod rękę.
-Cóż..prawdę mówiąc, wygląda pan nieziemsko, panie Styles..
-I z wzajemnością, panno Nicholson.- Całuje mnie w polik i idziemy do limuzyny.
*Harry*
Clara.. tak.. bardzo wow. Sukienka idealnie na niej leży. Podkreśla kobiece kształty, ale nie jest zbyt obcisła.
Wysiadamy z auta i wchodzimy do luksusowej restauracji mieszczącej się na wybrzeżu. Klasyczna muzyka rozbrzmiewa w sali, a ja prowadzę Clarę do recepcji.
-Rezerwacja na nazwisko Styles. Dla dwojga.- Mówię do czarnowłosej kobiety ubranej w mundurek kelnerski.
-Miło mi pana widzieć, panie Styles.- Uśmiecha się do mnie.
-Ciebie również, Betty.
*Clara*
No chyba kurwa nie.
-Przepraszam, że przeszkadzam państwo widzę-tylko-siebie, ale naprawdę nie mam ochoty stać tu całą noc. Czy mogłaby pani dokonać akceptacji, zrobić co trzeba, życzyć nam miłego wieczoru i zająć się kolejnym klientem?- Mówię zirytowana. Ta czarnowłosa suka przygląda się mnie i szczerzy te swoje zęby w uśmiechu.
-Ależ oczywiście, Pani Styles. Proszę, oto państwa stolik. Numer 612. Życzę miłego wieczoru. - Mówi patrząc na mnie.
-Dziękuję.- Mówi Harry unosząc jeden kącik do góry.
-Ah.. i na przyszłość. Jestem Nicholson.- Cedzę przez zęby.- Proszę używać mniej pomadki, spływa pani na zęby.- Mówię. Kobieta, jak myślę, czuje się urażona. A ja? Uradowana.
-Wiesz, że nie musiałaś tego robić, prawda?
-Cóż.. musiałam. Ta laska ewidentnie miała na ciebie oko, a ja nie pozwolę odebrać mi najlepszego deseru..- Mruczę całując go w usta.
-Dobrze, mój łakomczuszku.- Śmieje się.
-Dzień dobry państwu. Dziś będę państwa obsługiwał. Co podać najpierw?- Podchodzi do nas wysoki blondyn, a mnie chyba szlak weźmie widząc go.
-To, co polecacie na przystawkę oraz białe wino. Najlepsze jakie macie.-Zamawia Harry. Za to ja uważnie przyglądam się "naszemu kelnerowi" z uwagą. To Peter... Wiem, jak ma na imię nie z powodu, że widzę jego plakietkę przyczepioną do piersi, lecz dlatego, że to on sprzedał mi działkę w klubie tamtego feralnego dnia..
Rozpoczynamy nasz wieczór z moimi myślami, świetnym humorem oraz apetytem.


Superr
OdpowiedzUsuńSwietne pisz dalej :-) !!!!!!!
OdpowiedzUsuń