sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 29

Cześć i czołem kochani! Znowu króciutki rozdział. Naprawdę nie wiem, jak go dalej pociągnąć, więc zacznę w 30 i pójdzie to sprawniej. Przyrzekam, że w wolnej chwili zabiorę się do pisania, ale jest serio dużo spraw, które muszę wyprostować, a czasem po prostu nie mam ochoty, czy też weny na tworzenie. 
Przykro mi też, że maleje liczba komentarzy i wejść. Naprawdę się dla Was staram, okay? Zrozumcie to, bo wcale nie muszę tego pisać a się dla Was poświęcam i sprawia mi to przyjemność.. 
Jeśli jesteście ciekawi, kim jest Aigel Witnees, zapraszam do zakładki " bohaterowie, i tam na końcu macie przedstawioną tę postać. 
Nie trzymam Was dłużej. 
Wielkie podziękowania dla Zuzi, która dzielnie ze mną jest przez całe trwanie Diamonds i komentuje na bieżąco! Luv ya Zuzz. 
Też bardzo dziękuję Natt, która mnie cały czas wspiera i, mimo, że nie prowadzi ze mną bloga to pomaga mi w niektórych sytuacjach. 
Lecimy!
  
 *Harry*
 Dojechaliśmy.. Może i było to tylko parę minut, ale zajebiście nudnych i męczących. Nie wiem, o co chodzi Clarze. Jesteśmy jeszcze młodzi.. mamy przed sobą dużo czasu, a niektórzy ludzie pobierają się nawet pod koniec swego życia. Clara ma dopiero 18 lat a ja 19. Kłamałem mówiąc, że mnie to nie obchodzi, czy będzie obrączka, czy nie. Właśnie myślę o tym od dłuższego czasu. To jest dla mnie ważne. Chcę, by była moją żoną, najpiękniejszą królewną świata. Moją księżniczką. Ale nie wiem, czy ona się zgodzi na małżeństwo, po tym, jak powiedziałem jej, że to dla mnie bez znaczenia.. Martwię się..
-Nie zamierzasz się do mnie odezwać, prawda?- Kładę dłoń na jej kolanie i próbuję złapać jej lśniące, błękitne oczy.
-Nie.- Prycham cicho i odwracam się w stronę chłopaków.
-Stary, co jest?
-Nic specjalnego. Pannie obrażalskiej przyszło na fochy.
-To twoja wina, nie moja!- Słyszę jej krzyk. Mam to gdzieś. Niech zrobi co chce, mam jej dosyć. Idę do kuchni, by sięgnąć z barku coś na zabicie myśli i wchodzę do mojego pokoju.
*Clara*
-Mała, co się stało?- Ścieram niepożądane łzy z polików i wtulam się w Nialler'a. 
-Powiedział mi... powiedział- jąkam się próbując mu wytłumaczyć całe zajście. Łzy utrudniają mi widoczność, wielka gula w gardle mówienie, a ból w sercu... wybaczenie Harry'emu. Wiem, że po prostu powiedział, co chciał. Ale.. po co dawał nadzieję?
-Ćśś.. spokojnie.. uspokój się i powiedz.- Horan zagarnia moje blond włosy do tyłu i wyciera spływające łzy. 
-W kawiarence spotkaliśmy jakąś Aigel.. ewidentnie przystawiała się do Harry'ego. Potem powiedział, że nie zamierza brać ślubu. Dla niego to bez znaczenia czy jest obrączka, czy nie. Wystarczy, że się kochamy.. Ale.. teraz nie mam co do tego pewności.
-Ta Aigel Witnees?!- Krzyczy.
-Wiesz.. nie mam pojęcia, czy to jest TA Aigel, ale wiem, że tak ma na imię. Co w tym złego, jeśli to byłaby ona?- Przekrzywiam głowę czekając na odpowiedź. 
-Spytaj o to Harry'ego. Z resztą.. słuchaj Clara, on cię naprawdę kocha. Zdradzę ci sekret, tylko nie mów o tym nikomu. Harry myślał o ślubie, ale stwierdził, że ma jeszcze czas. Daj mu te parę dni, a sama się przekonasz.- Uśmiecha się do mnie pokrzepiająco. Staram się wierzyć w to, co mówi. Ale nie mogę odrzucić myśli, że coś go z tą brunetką łączy.. Wchodzę do mojej sypialni i zatapiam się w pachnącej pościeli. Dopiero ranek, a ja już mam dość. Idealne rozpoczęcie ostatniego dnia wakacji.. Czuję, jak powieki stają się cięższe, aż po chwili odpływam w ręce Morfeusza.
*Harry*
Chcecie zepsuć sobie humor i opróżnić półkę z alkoholem? Dziewczyna idealnie się do tego nadaje. Za co się ona obraziła? No sorry, nie mam zamiaru się do niej kleić i Bóg wie, co jeszcze robić. Może kiedyś ją przeproszę, ale... za co? Za to, że rozmawiałem z Aigel? No błagam.. brunetka jest  po prostu we mnie wpatrzona od pierwszej klasy podstawówki. Śliniła się na mój widok i robiła wszystko, by być w moim centrum zainteresowania. Ale nawet do teraz nic mnie z nią nie łączy prócz sprawy łóżkowe. No.. one też się zakończyły jakiś czas temu. Nie wiem, co się ze mną dzieje.. Jeszcze parę dni temu zaprzątałem sobie głowę tymi sprawami, a teraz tak jakby wyparowały. Nie obchodzi mnie to, naprawdę.. Clara to dobra dziewczyna, ale nie jestem gotowy na taki krok, tym bardziej, że rok temu miałem kobietę na jedną, góra dwie noce.. 
-Stary, może byś się ogarnął, co? Mieliśmy wychodzić.- Nawet chwili spokoju. Bo po co, kurwa, nie? 
-Malik, ja cię błagam. Chociaż godzinę spokoju. To tak dużo?- Unoszę lekko głowę i karcę przyjaciela wzrokiem. 
-Ee.. no trochę, to dużo. Mamy sporo zajęć na dziś..- Drapie się po karku i siada obok mnie na łóżku.- A tak poza tym, to co się stało, że topisz smuteczki w najdroższym winie, jakie widziałem? 
-Wal się. Tu nie ma nic innego. Jeszcze mogłem iść do klubu, co jeszcze bardziej by wam się nie spodobało.
-Iii rozumiem, że mamy się z tego cieszyć, że się upijasz?- Kpi sobie ze mnie.. - A tak na serio, to o co chodzi?
- Nic specjalnego.. bawcie się beze mnie, ja podziękuję. Przeproś ode mnie Clarę. Chyba, że się znów obrazi, to powiedz, że się źle poczułem.- Zbywam go i mam nadzieję, że zamierza stąd wyjść, ale chłopak nadal siedzi w tym samym miejscu.
-Czyli o nią chodzi.- Szczerzy się, jak głupi. Boże.. Czemu mnie nie zostawisz i stąd nie wyjdziesz, baranie?! -Myślę. - O co znowu poszło?
-Obraziła się.- Mówię. Poniekąd jest to prawda, przecież nie kłamię..
-A o co?
Tu mnie ma..
-Powiedziałem jej, co myślę na temat ślubu, przynajmniej na razie.- Stawiam butelkę z większą siłą, niż jest ona do tego potrzebna i opieram głowę na otwartych dłoniach.
-Noo, ale nie powinna się obrazić. Przecież chciałeś tego.
-No właśnie o to chodzi, że nie. Powiedziałem jej, że dla mnie nie ma różnicy, czy będzie obrączka czy nie. Jeśli się tak naprawdę kochamy, to to jest bez sensu.- Prycham. Lecz, gdy widzę wzrok Zayn'a, kończę szybko:- Ale  przecież dobrze wiesz, że jest inaczej. Chcę ją zaskoczyć, tak z zaskoczenia. Wolałem uśpić jej czujność, żeby się nie domyślała.
-Ale wiesz, że "usypiając jej czujność" coraz bardziej się pogrążasz. Kurde.. każda dziewczyna liczy na taki krok ze strony faceta. A ty, mój drogi, musisz znaleźć odrobinę tej odwagi i spytać ją o rękę. Tym czynem pokazujesz, jak bardzo była dla ciebie ważna przez cały wasz związek, i że myślisz o czymś poważniejszym. Że na serio traktujesz" was", a nie jak zabicie czasu. - Whoow.. to się rozgadał..
-Jej, Malik, nie poznaję cię. Ale.. dzięki. Tyle, że ona nie chce na mnie nawet spojrzeć..
-Przejdzie jej. A teraz zbieraj się i jedziemy na plażę.- Klepie mnie po plecach na pożegnanie i odchodzi. Nie wiem już, co mam robić. Wzdycham lekko i przygotowuję się do wyjścia.

2 komentarze:

  1. Super rozdzial tylko szkoda ze taki krotki bo sie dobrze czyta:)
    Czekam na next ♥

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie komentarz c: