czwartek, 21 sierpnia 2014

Rozdział 30

Cześć!  
Wreszcie jestem! Tak wiem, przepraszam za tę zwłokę z dodaniem, ale kiedy miałam wenę( taką mega bardzo bardzo dużą xD), to w tym samym dniu miałam urodziny. 
Dłuższy, niż te dwa ostatnie, i, tak samo jak tamte, niezbyt dobry. Pod rozdziałem macie dwie ważne informacje. 
Muszę przyznać, że popłakałam się pisząc ten rozdział ( tak, tak, bezduszna Wiktoria płacze, lel). Szczerze, to nie lubię takiego Harry'ego.. Taki obojętny i w ogóle.. Zły Hazz, zły! Haahah, dobra. Nie trzymam Was dłużej, pamiętajcie o informacjach czekających na końcu.

Dzięki za tyle wyświetleń, jesteście kochani!


*Clara*
-Jesteście pewni, że to dobry pomysł?- Spoglądam na karuzelę przed nami. 
-Tchórzysz Nicholson?- Śmieje się Horan podchodząc bliżej biletera.
-Phh, jeszcze zobaczymy, kto tu stchórzy Horan.- Wytykam go palcem i podaję bilet mężczyźnie. Spoglądam na Harry'ego stojącego za mną, ale ten nie zwraca na mnie uwagi. Wzruszam ramionami i idę na górę, by usiąść na jednym z krzeseł. Wszyscy siadają i zaciągamy zasuwy na swoje torsy.  Strasznie się boję, co jeśli wypadnę? Zwymiotuję?
-Wiedziałem, że tchórzysz.- Śmieje się Niall, gdy karuzela zaczyna się unosić. -Daj rękę.- Wyciąga do mnie dłoń, którą momentalnie chwytam. Śmiejemy się oboje, lecz mój śmiech przypomina prędzej frustracyjne zaśmianie się. Spoglądam w stronę Harry'ego, ale i tym razem odwraca głowę w przeciwną stronę. Co się z nim dzieje?
Naprawdę martwię się przede wszystkim o nasz związek. Zmienił się, a ja  nie jestem z tego zadowolona..
-Extreme jest najlepsza.- Szczerzy się blondyn. Cała grupa piszczy, śmieje się i macha zwisającymi nogami. Po chwili karuzela zaczyna huśtać się coraz wyżej i wyżej, a gula w moim gardle jest coraz większa. Mija około pięć minut, a  to "coś" staje w miejscu. Wszyscy się śmieją ale mnie wcale nie jest do śmiechu.
-Hej, możemy pogadać?- Słyszę zdesperowany głos Harry'ego.
-Ej, Nicholson, idziemy po watę cukrową??- Niall łapie mnie za rękę i odciąga w stronę stoiska ze słodyczami. Odwracam głowę do zawiedzionego bruneta i przepraszam go lekkim uśmiechem.
 -Jedną dużą watę prosimy.- Szczerzy się do sprzedawcy w kolorowym fartuszku. Odbieram słodkość z rąk Nialler'a i jak najszybciej odbiegam od niego, gdy ten próbuje chwycić jeden z różowych kosmyków.-Pożałujesz tego!- Krzyczy śmiejąc się. Kiedy wreszcie do mnie dobiega, ja wkładam mu do ust więcej niż tylko trochę, w wyniku czego parskam śmiechem prawie się dusząc, a on próbuje zjeść dużą ilość waty. Siadamy na ławce i czekamy na resztę, aż wróci, nigdzie nie widzę Jess i Perrie, a Zayn Liam, Harry i Louis z pewnością poszli za nimi.
-Clara.. powiesz mi, co się znowu dzieje?
-Co ma się dziać?
-Od jakiegoś czasu nie jesteś już sobą..Martwię się.
-Niepotrzebnie. Wszystko jest w porządku.-Kłamię. Oczywiście, że dobrze nie jest. Ale w taki dzień, jak ten, nie chcę zadręczać go problemami, które i tak muszę załatwić sama. -Cholera, dziewczyno! Widzę, co się z tobą dzieje, nie jestem ślepy!
-To w takim razie po co pytasz?!- Ja także podnoszę głos.Po chwili oboje się uspokajamy, ale jestem pewna, że za niedługo będę musiała stawić czoła pytaniom, które mnie także nękają co noc.
-Po prostu... mnie to wszystko dobija. Rujnuje psychicznie. Chciałabym wiedzieć, że moja przyszłość będzie się opierać na naszym związku z Harry'm. On nie ma pewności, czy planuje ze mną coś poważniejszego, czy nie. Jak ja mam się z tym czuć, wiedząc, że za chwilę mnie wyrzuci na zbity pysk za drzwi? Będę jego kolejną eks, która nic dla niego nie znaczy. Tak bardzo, jak go kocham, tak nienawidzę. Spędziłam z nim najlepszy czas w moim życiu, ale nie obeszło się też bez tych gorszych. Pasuje?- Mój głos co chwila się załamuje, a w oczach majaczą słone łzy. Nie chcę przy nim płakać, nie chcę w ogóle płakać, i choć raz załatwić tą sprawę inaczej. 
-Nigdy nie wiesz, jak będzie wyglądać twoja przyszłość. Ale uwierz mi, że gdyby Harry mógł, z pewnością by zrobił miejsce dla ciebie. I to raczej duże miejsce. Podejrzewam, że byłaś, jesteś i będziesz dla niego całym światem, a nie jego cząstką. Nawet, jeśli się rozstaniecie, a rozwalę mu ryj jak to zrobi, to przyrzekam, że masz jeszcze mnie. Sama na pewno nie będziesz. Myślę, że powinnaś z nim pogadać i wybaczyć mu te słowa. Bo, naprawdę, on się po prostu boi twojej reakcji. A jeśli nie zrobisz kroku w jego stronę, to on sam też nie zrobi. Musi widzieć, że ty też chcesz. Jeśli nic nie zdziałasz, ktoś inny to wykorzysta. A mam na myśli....- Jego ciało przechyla się do przodu, przez co ja odwracam głowę. Ukazuje mi się najgorszy obraz, jaki mogłam sobie wyobrazić. Aigel nie zna umiaru..
Myślałam, że naprawdę to była jego "znajoma". Jednak się trochę myliłam. To jest coś więcej. Nie wiem, co jest gorsze. Aigel tuląca się do Harry'ego, czy Harry jej na to pozwalający.
-Clara proszę, tylko spokojnie.
-Jak. Ty. Możesz. Mi. Mówić. Bym. Była. Spokojna?!- Warczę rzucając watą cukrową w przyjaciela. Zbieram swoje manatki i podbiegam do Harry'ego.
-Jak mogłeś?!- Krzyczę przez łzy. Brunet, jak i ta dziewczyna patrzą na mnie, jakbym była UFO, czy coś w tym rodzaju.
-Clara, to nie tak.
-Nie?! A ja myślę, że to właśnie tak!- Unoszę głos jeszcze bardziej.- I co, zadowolona?!- Zwracam się do Aigel zakładając ręce na piersiach.- Co się tak patrzysz?! Mam coś na twarzy?
-Ty to nazywasz twarzą?- Parska, a ja powoli wychodzę z siebie. Moja dłoń ląduje na jej policzku.
-Co ty do kurwy robisz?!- Wrzeszczy Hazz odciągając mnie od niej.
-Jeszcze ją bronisz, Styles..- Łkam cicho patrząc w jego oczy wypełnione furią.
-Odjebało ci do reszty?!- Potrząsa moim ciałem i szarpie. Z moich oczu wylewa się potok łez, których nijak nie potrafię zatrzymać.
-Masz rację. Psychopatka..- Wyrywam się z jego uścisku ścierając wściekle łzy.- Zajmij się nią. Pewnie potrzebuje więcej uwagi, niż ja. Życzę szczęścia na nowej drodze życia.- Prycham i odtrącam go od siebie. Jedyne, o czym teraz myślę, to to, by zniknąć. Nigdy nie pojawić się w ich życiu. Może tak będzie lepiej.
- Żegnaj Ni. - Pociągam nosem mijając zdezorientowanego blondyna. Biegnę do bramy parku i zatrzymuję taxi.
*Harry*
Jak zwykle wszystko muszę zrujnować.. 
*dziesięć minut wcześniej*
Chciałem z nią pogadać, naprawić jakoś relacje. Przeprosić.. Nie wiem, co jeszcze. Po prostu miałem dość ciągłego siedzenia bez niej. Brakowało mi jej dotyku, czy choćby spojrzenia..   
-Styles...- Czuję damskie, ostre perfumy. 
-Aigel, ile razy mam cię prosić, byś sobie poszła, co? Czego jeszcze nie rozumiesz? Mam naprawdę dość ciebie i Mandy. Oboje włazicie mi pod skórę.
-Ja wiem.. tylko, że.. Chciałam cię przeprosić za Mandy, ona nie rozumie twojego szczęścia i wiesz..
-A z tobą, to co?! Też nie jesteś święta.- Zakładam ręce na torsie cofając się w tył.
-Ej, po prostu się ucieszyłam, że cię zobaczyłam.Czy to było takie dziwne ucieszyć się na widok dawnej miłości?
-Dawnej, Aigel. Zapamiętaj to. Nic już nas nie łączy.- Warczę.
-Wiesz.. myślałam, że moglibyśmy naprawić nasze stosunki, jako  przyjaciele. Zapraszam ciebie i tą twoją dziewczynę, kimkolwiek ona jest, oczywiście razem z zespołem. Możecie wziąć osoby towarzyszące. Wiemy, że jutro wylatujecie, a chciałybyśmy z Mandy odnowić nasze stosunki. Myślę, że małe party na jachcie nie zaszkodzi..- Wędruje swoimi dłońmi po mojej koszuli.
W mojej głowie toczy się mała bitwa pomiędzy "tak", a "nie". Kiwam prawie niezauważalnie głową i, już mam odchodzić w stronę blondynki rozmawiającej z Niall'em, ale czuję, jak ciało brunetki przylega do mojego, jej usta wodzą po moim policzku, aż w końcu kończą na ustach. Smak tego pocałunku przypomina mi wszystkie chwile, które kiedyś razem spędziliśmy, była jedyną moją miłością, nim spotkałem Clarę.
Mieliśmy po 17 lat, oboje głupi i młodzi. Ona tym bardziej, myślała, że zrobię dla niej wszystko, gdy, tymczasem, ja postanowiłem powiedzieć jej o wyjeździe do Londynu do XFactor. Dziewczyna serio była mną zaślepiona, już wtedy zacząłem bawić się uczuciami innych. Byłem ślepy na ich płacz, czy smutek. Nie przeszkadzało mi to. Najważniejsza dla mnie była moja wygoda. Ale Aigel zupełnie mnie nie rozumiała, miała podobny charakter do mojego, co też zepsuło nasz związek. Niby byliśmy podobni do siebie, a jednak wolałem kogoś, kto podporządkuje się mojej osobie, będzie wyrozumiały i wspomagający. Zawsze dla mnie. Tego właśnie potrzebowałem po siedemnastu samotnych latach, które złudnie przypominały szczęśliwe. Pełna, kochająca się rodzina. Tylko, że.. ja zawsze byłem odosobniony od wszystkich. Od urodzenia. Potrzebowałem takiej dziewczyny, która będzie dla mnie wszystkim, a Aigel, cóż.. była tylko piękną brunetką, która zawróciła w mojej młodzieńczej głowie.
W chwili, gdy jej usta przywierają do moich kątem oka widzę, jak dwie pary oczu skierowane są na nas. Niall i Clara przyglądają się temu, tyle, że Niall ze wściekłością, a Clara.. smutkiem? zawiedzeniem?
Serce mi pęka, wiem, jak bardzo ją to rani. Ale coś każe mi chronić Aigel, gdy dłoń blondynki zmierza ku policzkowi drugiej dziewczyny. Jestem wkurzony na Nicholson, nie wiedziała, o czym rozmawialiśmy, a było jasno widać, że Witnees się do mnie przyczepiła. Wiem, że nadal oczekuje czegoś więcej, ale nie ma na to szans.
*teraz*
 
-Co ty kurwa robisz idioto?!- Słyszę krzyk Horana po tym, jak Clara łapie taksówkę i odjeżdża. Wiem, co później zrobi.
Ucieknie.
Znowu..
-Niall, proszę, powiedz, że tego nie zrobi..- Załamuję głos chowając głowę w dłoniach. 
-Masz na myśli, że ucieknie? To jest bardzo prawdopodobne. Nie wiem, jak ona to wytrzyma, Harry. To nie powinno się stać.
-Ja tam nie żałuje...- Zaćwierkała Aigel odgarniając kasztanowe włosy.
-Przymknij się- Odtrącam ją, gdy jej ręka ląduje na moich barkach. Mina dziewczyny wyraża niezadowolenie i, coś w rodzaju smutku... 
-Kto ucieknie? 
-O co chodzi?
-Gdzie Clara? Kim jest ta dziewczyna?- Chłopaki zjawiają się obok nas, a ich pytania jeszcze bardziej pogrążają mnie w smutku. 
-To jest stara miłość Harry'ego, nie pamiętacie Aigel Witnees?- Uśmiecha się ironicznie Horan.- To właśnie przez nią nasza Clara ucieknie, jestem pewien, że jest w drodze do hotelu, by się spakować. 
-Coś ty znowu zrobił, Styles?- Wrzeszczy Zayn podnosząc moją głowę za włosy. Z ust wydobywa się cichy syk, spowodowany bólem. Kiedy blondynka to robiła, było całkiem przyjemne. No właśnie... było. Znowu zawalam.  Słowa innych docierają do mnie przez mgłę. Nie jestem w stanie nic powiedzieć, krztuszę się łzami, gdy Liam i Louis próbują mnie postawić na nogi.
-Weźcie  go gdzieś. Niech się uspokoi, zadzwońcie do dziewczyn, ja jadę do Clary.- Słyszę, jak Niall płytko oddycha. Wiem, że też się denerwuje, ale to moja dziewczyna! 
Tak, twoja dziewczyna, ale to on znowu wszystko naprawi.-  Karci mnie świadomość. Jest tak brutalna, że każde moje myśli powoli mnie zabijają. Jestem cholernym kretynem. To ja powinienem być na miejscu Niall'a. Ja powinienem sam to załatwić. No właśnie.. powinienem. Ale tego nie zrobię, tchórzę na każdym kroku, gdy coś takiego się dzieje. Nie potrafię stawić czoła problemom, jak w przypadku też oświadczenia się. Po prostu nie mam w sobie na tyle odwagi, by móc to zrobić. 
*Niall* 
Docieram w ostatniej chwili, gdy drobne ciało uroczej blondynki wchodzi do apartamentowca. 
-Clara.!
-Czego chcesz Niall..- Słyszę jej chrypliwy głos, musiała płakać.. Wchodzę za nią do jej pokoju i staję w wejściu.- Jeśli chcesz coś konkretnego, to się pospiesz. Nie mam czasu.
-Jak to.. nie masz czasu?
-Wylatuję, Nialler.- Odwraca się w moją stronę, a jej widok jest jeszcze bardziej straszniejszy, niż sobie wyobrażałem. Podpuchnięte oczy, czerwone policzki i trzęsące się ciało. -Lecę do domu. Starego domu. Postanowiłam, że nie będę wam zawracać dłużej głowy. Znajdę gdzieś pracę i zniknę.- Wzrusza ramionami i otwiera laptopa.
-Nigdzie nie jedziesz.- Zamykam go. Oczy dziewczyny spotykają się z moimi, jednak ja nie ustępuję i pozostaję przy moim zdaniu. 
-A właśnie, że jadę.- Otwiera go stanowczo. Jeszcze przez chwilę laptop jest ofiarą naszej sprzeczki, po czym Clarze udaje się zabukować najbliższy bilet na samolot. Wyciąga torbę z szafy i zaczyna wkładać wszystkie ubrania. 
-Nie zostawiaj nas..- Szepczę oplatając jej ciało rękami. 
-Nie zostawiam, Niall.- Jej palce przeczesują moje włosy. Gdyby nie ta sytuacja, pewnie bym je strącił wiedząc, że były idealnie ułożone. Teraz, pozwolę jej na wszystko, byleby została.- Po prostu... tak musi być. Najwidoczniej nie było nam pisane być z Harry'm.- Tłumaczy mi jak dziecku. 
-Nie. Nie, Clara. Nie możesz. Nie teraz!- Wybucham, w efekcie czego, wyrzucam wszystkie ubrania Clary.
-Niall! Wcale mi nie pomagasz!
-Właśnie chcę ci pomóc, tylko ty to odpychasz! Masz zostać tutaj i wrócić z nami do Londynu, wybaczyć Harry'emu. Nie znasz prawdy, więc nie ma sensu byś się tym tak bardzo przejmowała!
-To może powiedz mi, jaka jest prawda.. Też jesteś po jego stronie, tak? Nie da się tak łatwo wybaczyć, Nialler. Przykro mi, ale zdania nie zmienię.- Składa wszystko i chowa do walizki.
To straszne, widząc, jak Nicholson cierpi przez głupotę Styles'a. Lecz jestem pewien, że i temu jest ciężko. Nie wyobrażam sobie tego, jak by się załamał, gdyby blondynka znowu nas opuściła.
-Zostaw mnie!- Krzyczy, gdy odwracam ją przodem do mnie. Szarpie się przez dłuższy czas, aż w końcu jej ciało opada na mój tors.
-Nie możesz nas zostawić, nie teraz, gdy wszystko jest okay.- Szepczę do jej ucha próbując uspokoić jej ciche łkanie. -Zostaniesz?
-Nie. Znaczy.. Podjęłam decyzję, muszę odpocząć. A, i... daj to Harry'emu.- Pociągnęła noskiem i wciska w moją rękę kartkę papieru. Po długim pożegnaniu wychodzi..
***
 Harry!
Nie znoszę kłamstw, dobrze o tym wiesz. Dzisiaj pokazałeś, na co cię stać. 
Dlaczego po prostu nie powiedziałeś? Od początku widziałam, co jest  Wami. I, zrozumiałam coś..
Byłam dziewczyną " na zastępstwo". Podczas, gdy rozstaliście się z Aigel, ja byłam nic nie wartą, naiwną sierotą, która wierzyła w taką miłość. 
Myślę, że to nigdy nie powinno się zdarzyć. Dalej żyłabym w swoim świecie, bo najwidoczniej do Waszego nie pasuję.  Wracam do Londynu, a dalej.. jakoś sobie poradzę. Chcę wiedzieć, że beze mnie będziesz szczęśliwy. Znajdź księżniczkę, która znajdzie w Tobie swojego księcia. Dziewczynę, która pasuje do Was. Nie szukaj mnie, nie myśl o mnie i żyj dalej. Rób to, co kochasz, a mnie zaszufladkuj w "największy błąd mojego życia". Schowaj gdzieś te wszystkie wspomnienia, to, co nas łączyło, schowaj głęboko i nigdy tego nie odkrywaj. 
"Znałeś tę grę i w nią zagrałeś, zabija mnie wiedza, że
zostałeś pokonany."*
Zostałeś pokonany przez swoją własną grę. Własne błędy. Wiedziałeś, co będzie się działo, gdy między nami dojdzie do czegoś więcej. To nie powinno się stać. Nie ze mną.. 
Przepraszam Hazz, że straciłeś swoje chwile z kimś, kto do pięt ci nie dorasta.. Nie zasługuję na Ciebie, a to, czego dokonałeś to doskonały przykład. Potrzebujesz Aigel.. Nie mnie.
Dziękuję Ci za wszystko. Gratuluję zdobytego celu. Wreszcie odzyskałeś miłość swojego życia. 
Jednak... Kocham Cię, Styles. Kurwa, kocham niemiłosiernie, ale muszę pozwolić, byś był szczęśliwy. 
Żegnaj.. 
                                                                                                      Clara 
Zszokowany odkładam list i zjeżdżam w dół po ścianie. Opieram głowę na rękach i dopiero po dziesięciu minutach uświadamiam sobie, co zaszło. Wesołe Miasteczko... widok Harry'ego z Aigel.. kłótnia zielonookiego z Clarą i... Cholera.. jej ucieczka. To wszystko takie surrealistyczne. Zupełnie niemożliwe. Boję się, jak Harry na to zareaguje. Czy znowu zamknie się w sobie? Co z nim będzie? Boże.. 
Po godzinie słyszę brzęk otwieranych drzwi. Wstaję gwałtownie z ziemi i biorę kartkę w dłoń.
-Gdzie ona jest?!- Pierwszy głos dobiega mnie ze strony Harry'ego. 
-Em.. chłopaki?- Trójka przyjaciół podchodzi do mnie, a ja podaję im kartkę.
-Nie sądzę, by Styles był z tego zadowolony..
Perrie wygląda na zszokowaną, a Jess? Hah... ona w ogóle się tym nie przejmuje. Jest nieobecna wzrokiem, myślami.. W ogóle ma zlew na to, że jej przyjaciółka uciekła i, prawdopodobnie, nigdy się w naszym życiu nie pojawi. 
*Harry*
Jak ona mogła mi to zrobić?!  Clara  n i e  b y ł a  dziewczyną na zastępstwo! To jej potrzebowałem, nie Aigel! Dopiero, co ją odzyskałem, a już odeszła. Ale nie pozwolę, by zniknęła na zawsze. Znajdę ją, choćbym miał szukać nawet w oceanie. Wszędzie, byle ją znaleźć. A wtedy... wtedy się jej oświadczę. Jeszcze w wesołym miasteczku podjąłem decyzję. Poproszę ją o rękę. Będzie moja. 
Ale najpierw musisz ją znaleźć, Harry!- Moja świadomość jest naprawdę wredna!
-Pozwoliłeś jej odejść?!- Krzyczę na Horan'a. Wiem, że to nie polepszy sytuacji, jednak moja wściekłość do niego jest wielka. Nie wybaczę mu tego. 
-Stary... zjebałeś.
-Nie pomagasz, Malik.- Warczę wyciągając butelkę czegoś mocnego.
-Znowu alkohol, Harry? Daj spokój, rozwiąż te problemy normalnie, a najlepiej zacznij jej szukać. 
-Nie potrafię, rozumiesz?! Mam dość. Dość, rozumiesz?!- Siadam na ziemi. 
-Obiecaj mi, że nie odpuścisz sobie Clary.- Czuję dłoń Edwards.- Obiecaj mi, słyszysz?!
-Obiecuję..
*Fragment piosenki The Neighbourhood- Wires.
A teraz:
Po pierwsze, zbliżamy się do końca Diamonds. Pozostało nam około 5-6 rozdziałów, jeśli nie więcej. Nie bójcie się,  powstanie druga część. 
Chcę Was też poinformować, że będzie ona publikowana pod koniec 2014 roku. 
Drugą klasę chcę zacząć jak najlepiej, a szykuje się jeszcze wymiana do Niemiec, więc trudno by mi było pisać. W miarę moich możliwości, będę pisać rozdziały, ale oficjalnie wszystko się zacznie mniej więcej w grudniu. 
Do zakończenia Diamonds, chciałabym Was poprosić, byście komentowali. Nawet ci, którzy tylko czytają. 
Jest jeszcze jedna wiadomość. Myślę nad stworzeniem Diamonds na Wattpad. Jeśli nie wiecie, o co chodzi, radzę skorzystać z tej aplikacji, a jeśli ktoś już ją ma- z pewnością będzie mu łatwiej. Podam Wam link i wszystkie szczegóły przy kolejnym rozdziale.

4 komentarze:

  1. Super rozdział szkoda że kolejne rozdziały będą tak późno ale....
    Czekam na next :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdzial... No coz poczekamy :D <333

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie. Piszesz super i nie przestawaj :-)
    Przeczytalam teraz 5 rozdziałów i wsztysztkie byly super a.e nie chciało mi sie tego pisac za każdym razem ze super i ekstra bo i tak wszystkie mi sie podobaly i wogole byly super :-)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie komentarz c: