Hej wszystkim! Jeśli są tu jacyś wszyscy..
Otóż.. zauważyłam spadek komentarzy, jak i liczby wyświetleń. Statystyki niezbyt mi się podobają i chcę to troszkę zmienić. Podsuwajcie mi jakieś ciekawe pomysły, co można by zrobić, by historia Clary i Harry'ego była ciekawsza. A może coś jest nie tak z wyglądem? Także piszcie, co Wam leży na sercu ;)
Jeśli macie znajomych, którzy chętnie czytają tego typu opowiadania-wysyłajcie im link do Diamond'a.
Naprawdę zależy mi na tym, by przyjemnie Wam się to czytało, więc postarajcie się także, by te statystyki się polepszyły, a obiecuję(z ręką na sercu!), że rozdziały będą się pojawiać częściej i będą dłuższe. Wszystko zależy od Was.
Kocham Was i życzę miłego wakacyjnego dnia.!
PS.Dziękuję Wam za ponad 8000 wyświetleń.! ------------------------------------------------------------------------------------------
*Harry*
Tego mi było trzeba. Ciepłe promienie słońca, zamiast chłodnych kropel deszczu rozbijające się o okna.
Budzę się obok śpiącej Clary, która opiera swoje drobne ciało na moim. Muskam delikatnie ustami jej skroń i wstaję z łóżka zakładając spodnie. Kieruję się do kuchni z zamiarem zrobienia naszej dwójce śniadania, ale widząc pustkę w lodówce stawiam na płatki z mlekiem i kawę.
-Kogo moje oczy widzą..- Mówię z uśmiechem na twarzy, gdy zaspana blondynka wchodzi do pomieszczenia.
-Hej.- Mruczy podchodząc bliżej. Sadzam ją na blacie i dokańczam śniadanie. Po paru minutach siadamy do stołu. Przez cały czas nikt nic nie mówi, cisza staje się coraz bardziej nieznośna. I, nie wiem, jak Clara, ale mnie to zdążyło już zdenerwować. Widzę delikatny grymas formujący się na jej twarzy, gdy wstaje z krzesła. Zatrzymuję ją za nadgarstek i powoduję, że siada na moich kolanach.
-Coś się stało?- Pytam opierając brodę o jej ramię.
-Nie, czemu pytasz?
-Dobrze widzę, że coś się dzieje..
-Boli- Krzywi się wskazując na brzuch i oplata mnie swoimi wątłymi ramionami. Wzdycham cicho podnosząc się z miejsca i biorąc Clarę na ręce. Kładę ją delikatnie na łóżku i okrywam pościelą.
-Nie ruszaj się, zaraz ci coś przyniosę.- Uśmiecham się ciepło do dziewczyny zostawiając ją na chwilę samą. Robię w kuchni herbatę i dolewam do niej syropu. Sięgam z łazienki tabletki przeciwbólowe, a z salonu biorę termofor* i podążam w stronę sypialni, w której leży Clara.
-Dziękuję.- Szepcze, gdy podaję jej ciepły napój. Wypija duszkiem herbatę, a ja kładę jej na dłoń białą tabletkę.
-Połóż się ze mną...- Dodaje po krótkiej chwili, jej ciało się rozluźnia, gdy czuje mój ciepły tors przy swoich plecach. Podświadomie czuję, że dziewczyna się uśmiecha.
Po godzinie leżenia słyszę irytujący dzwonek telefonu. Spoglądam na blondynkę, która, jak się okazuje- słodko śpi. Uśmiecham się i odbieram połączenie.
-Halo?-Mówię najciszej, jak potrafię.
-Masz jakieś plany na dzisiaj, Styles?
-Loueh..- zwracam się do niego w sposób, w jaki nie lubi, by go wkurzyć.- Nie masz nic innego do roboty? Serio, nie mogę gadać. Narka.- Szybko się rozłączam, nim zdąży coś powiedzieć. Odkładam telefon na szafkę i z ulgą patrzę, jak dziewczyna nadal śpi. Dochodzi godzina jedenasta, więc myślę, że trzeba wstawać. Słyszę, jak telefon ponownie dzwoni, tym razem wprawiając mnie o jeszcze większe zdenerwowanie. Nie uśmiecha mi się odbierać, lecz wiem, że gdy tego nie zrobię- telefon będzie dzwonił do usranej śmierci. A tego nie chcę.
-Harry kurwa.!- Słyszę rozwścieczony głos Louis'a.
-Kurwą nie jestem, wystarczy Harry. Harry Styles.- Mówię spokojnie, lekko ironicznie. Lubię go wkurzać. Czysta przyjemność.
-Skończ już. O 13 masz być na hallu hotelu. Nie jesteśmy na wakacjach.-Po tych słowach chłopak rozłącza połączenie.
-No.. To cześć.- Mówię już do siebie. Rzucam aparat na małą sofę i przebieram się w sportowy strój. Zważając na to, że do wyjścia zostało jeszcze trochę czasu, postanawiam poprawić swoją kondycję, jak i też zająć czymś czas. Nie powiem, wolałbym spędzić te dwie godziny z piękną blondynką śpiącą właśnie w pokoju hotelowym. Lecz fakt, że tak słodko śpi odgradza mi drogę od obudzenia jej.
Daję sobie godzinę czasu na plaży nie więcej. Ta druga godzina przeznaczona jest dla Clary.
Truchtem ruszam na plażę.
Ciepłe słońce grzeje piasek, i swoje odbicie kieruje na przejrzystą wodę oceanu. Biegnę powoli nie zważając na innych ludzi wpatrzonych we mnie. Wiem, że jestem gwiazdą, dlatego staram się jak najschludniej schować włosy w krótkiego kucyka i przepasać kawałkiem materiału robiącego za opaskę. Także czarne Ray Bany, które tak bardzo kocham chronią mnie przed rozpoznaniem. Naprawdę ciężko się zamaskować, gdy wokoło są fanki. Jedna zauważy i wszystkie biegną. Lubię spotkania z fanami. Jest to jedna z moich ulubionych czynności w życiu wokalisty. Lubię patrzeć na ich wesołe twarze, gdy w końcu uda im się do mnie dojść. To jest pewnego rodzaju satysfakcja. I tak jest teraz, lecz fankom towarzyszy grupa paparazzi. O kurwa.. Staram się biec tak szybko, jak potrafię, by uniknąć niechcianych pytań. Wiem, co może się stać, więc zmierzam w powrotną stronę.
-Patrzcie.!! To Harry Styles.!- Wtopa.. Odwracam się w stronę dziecięcego głosu i reszty rozkrzyczanych teraz fanek. Paparazzi pojawiają się jakiś czas później. Kolejne zdjęcie z fanką. Kolejny podpis na skrawku papieru lub koszulki, czy jakiejś części ciała. Kolejny fragment zaśpiewanej piosenki. I błyski fleszy. I padają pytania.
-Jak długo jesteście z tajemniczą Clarą?
-Czy szykuje się coś poważniejszego?
-Ile blondynka ma lat?
-Kim jest inna blondynka z którą byłeś w klubie tej nocy?
Nie odpowiadam na żadne z tych pytań. Sądzę, że jest to moja prywatna sprawa i, jeśli będę chciał, rozgłoszę to. Boże.. oczywiście, że tego nie zrobię. Nie pozwolę, by media zeszmaciły Clarę. Jest zbyt wrażliwa. To moja prywatna sprawa. Kończę "spotkanie" z fanami i oddalam się od nich, teraz już szybciej biegnąc. Docieram do hotelu w niecałe 20 minut, po czym wchodzę do przeludnionego lobby. Wbiegam po trzy schody na górę, by jak najszybciej znaleźć się przy Clarze. Wchodzę do pustego pomieszczenia i ściągam sportowe buty.
-Clara?!- Krzyczę szukając blondynki. Wątpię, żeby jeszcze spała. Także drzwi- były otwarte, więc nie powinna wychodzić nie zamykając ich. -Boże, myślałem, że uciekłaś..- Znajduję ją na sofie oglądającą tv. Obejmuję ją ciasno ramionami i delikatnie gładzę blond kosmyki dziewczyny.
-Jejuu Hazz, udusisz mnie.!- Słyszę jej perlisty śmiech i poluzowuję uścisk, lecz nadal trzymam ją w ramionach. Po chwili siadam obok niej.
-O której Pezz i Jess mają przyjechać?
-Koło 14-15.
-Cóż.. zaraz muszę wychodzić. Chłopacy chcieli się spotkać. Bo" nie jesteśmy na wakacjach".- Ostatnie zdanie cytuję udając głos Louis'a.
-Oh.. a kiedy wrócisz?
-Pod wieczór. Wiesz jak jest..- Mruczę
-Ale wieczór będziemy mieli dla siebie. Z dziewczynami spotkasz się też jutro.- Uśmiecham się i całuję Clarę w głowę. Sięgam normalne ubrania i idę do łazienki pod prysznic. Po kąpieli zawijam ręcznik wokół pasa i zabieram się za szykowanie fryzury. Nagle do zaparowanego pomieszczenia wbiega blondynka i rzuca się na ziemię obok toalety.
-Clara, kochanie, co się stało?!- Padam obok niej na kolana. Dziewczyna zaczyna wymiotować a ja chwytam jej blond włosy, by nie zabrudziły się Po chwili z jej błękitnych oczu wypływają łzy.
-Ja.. po prostu siedziałam i nagle...- zaczęła się tłumaczyć.
-Ćśś... przestań..- Przerywam jej.- To pewnie te płatki z mlekiem zaszkodziły. Zabieram cię dzisiaj na porządną kolację.- Uśmiecham się do niej i gładzę delikatnie jej włosy. Dziewczyna kiwa głową i odświeża się, a ja powracam do układania włosów. Ubieram spodnie przechodząc do sypialni i dopinam ostatnie guziki koszuli. Po długim pożegnaniu z Clarą zakładam na nos okulary przeciwsłoneczne schodząc na dół, by dołączyć do reszty One Direction.
*pojemnik napełniany gorącą wodą, który służy do miejscowego nagrzewania ciała.
-Coś się stało?- Pytam opierając brodę o jej ramię.
-Nie, czemu pytasz?
-Dobrze widzę, że coś się dzieje..
-Boli- Krzywi się wskazując na brzuch i oplata mnie swoimi wątłymi ramionami. Wzdycham cicho podnosząc się z miejsca i biorąc Clarę na ręce. Kładę ją delikatnie na łóżku i okrywam pościelą.
-Nie ruszaj się, zaraz ci coś przyniosę.- Uśmiecham się ciepło do dziewczyny zostawiając ją na chwilę samą. Robię w kuchni herbatę i dolewam do niej syropu. Sięgam z łazienki tabletki przeciwbólowe, a z salonu biorę termofor* i podążam w stronę sypialni, w której leży Clara.
-Dziękuję.- Szepcze, gdy podaję jej ciepły napój. Wypija duszkiem herbatę, a ja kładę jej na dłoń białą tabletkę.
-Połóż się ze mną...- Dodaje po krótkiej chwili, jej ciało się rozluźnia, gdy czuje mój ciepły tors przy swoich plecach. Podświadomie czuję, że dziewczyna się uśmiecha.
Po godzinie leżenia słyszę irytujący dzwonek telefonu. Spoglądam na blondynkę, która, jak się okazuje- słodko śpi. Uśmiecham się i odbieram połączenie.
-Halo?-Mówię najciszej, jak potrafię.
-Masz jakieś plany na dzisiaj, Styles?
-Loueh..- zwracam się do niego w sposób, w jaki nie lubi, by go wkurzyć.- Nie masz nic innego do roboty? Serio, nie mogę gadać. Narka.- Szybko się rozłączam, nim zdąży coś powiedzieć. Odkładam telefon na szafkę i z ulgą patrzę, jak dziewczyna nadal śpi. Dochodzi godzina jedenasta, więc myślę, że trzeba wstawać. Słyszę, jak telefon ponownie dzwoni, tym razem wprawiając mnie o jeszcze większe zdenerwowanie. Nie uśmiecha mi się odbierać, lecz wiem, że gdy tego nie zrobię- telefon będzie dzwonił do usranej śmierci. A tego nie chcę.
-Harry kurwa.!- Słyszę rozwścieczony głos Louis'a.
-Kurwą nie jestem, wystarczy Harry. Harry Styles.- Mówię spokojnie, lekko ironicznie. Lubię go wkurzać. Czysta przyjemność.
-Skończ już. O 13 masz być na hallu hotelu. Nie jesteśmy na wakacjach.-Po tych słowach chłopak rozłącza połączenie.
-No.. To cześć.- Mówię już do siebie. Rzucam aparat na małą sofę i przebieram się w sportowy strój. Zważając na to, że do wyjścia zostało jeszcze trochę czasu, postanawiam poprawić swoją kondycję, jak i też zająć czymś czas. Nie powiem, wolałbym spędzić te dwie godziny z piękną blondynką śpiącą właśnie w pokoju hotelowym. Lecz fakt, że tak słodko śpi odgradza mi drogę od obudzenia jej.
Daję sobie godzinę czasu na plaży nie więcej. Ta druga godzina przeznaczona jest dla Clary.
Truchtem ruszam na plażę.
Ciepłe słońce grzeje piasek, i swoje odbicie kieruje na przejrzystą wodę oceanu. Biegnę powoli nie zważając na innych ludzi wpatrzonych we mnie. Wiem, że jestem gwiazdą, dlatego staram się jak najschludniej schować włosy w krótkiego kucyka i przepasać kawałkiem materiału robiącego za opaskę. Także czarne Ray Bany, które tak bardzo kocham chronią mnie przed rozpoznaniem. Naprawdę ciężko się zamaskować, gdy wokoło są fanki. Jedna zauważy i wszystkie biegną. Lubię spotkania z fanami. Jest to jedna z moich ulubionych czynności w życiu wokalisty. Lubię patrzeć na ich wesołe twarze, gdy w końcu uda im się do mnie dojść. To jest pewnego rodzaju satysfakcja. I tak jest teraz, lecz fankom towarzyszy grupa paparazzi. O kurwa.. Staram się biec tak szybko, jak potrafię, by uniknąć niechcianych pytań. Wiem, co może się stać, więc zmierzam w powrotną stronę.
-Patrzcie.!! To Harry Styles.!- Wtopa.. Odwracam się w stronę dziecięcego głosu i reszty rozkrzyczanych teraz fanek. Paparazzi pojawiają się jakiś czas później. Kolejne zdjęcie z fanką. Kolejny podpis na skrawku papieru lub koszulki, czy jakiejś części ciała. Kolejny fragment zaśpiewanej piosenki. I błyski fleszy. I padają pytania.
-Jak długo jesteście z tajemniczą Clarą?
-Czy szykuje się coś poważniejszego?
-Ile blondynka ma lat?
-Kim jest inna blondynka z którą byłeś w klubie tej nocy?
Nie odpowiadam na żadne z tych pytań. Sądzę, że jest to moja prywatna sprawa i, jeśli będę chciał, rozgłoszę to. Boże.. oczywiście, że tego nie zrobię. Nie pozwolę, by media zeszmaciły Clarę. Jest zbyt wrażliwa. To moja prywatna sprawa. Kończę "spotkanie" z fanami i oddalam się od nich, teraz już szybciej biegnąc. Docieram do hotelu w niecałe 20 minut, po czym wchodzę do przeludnionego lobby. Wbiegam po trzy schody na górę, by jak najszybciej znaleźć się przy Clarze. Wchodzę do pustego pomieszczenia i ściągam sportowe buty.
-Clara?!- Krzyczę szukając blondynki. Wątpię, żeby jeszcze spała. Także drzwi- były otwarte, więc nie powinna wychodzić nie zamykając ich. -Boże, myślałem, że uciekłaś..- Znajduję ją na sofie oglądającą tv. Obejmuję ją ciasno ramionami i delikatnie gładzę blond kosmyki dziewczyny.
-Jejuu Hazz, udusisz mnie.!- Słyszę jej perlisty śmiech i poluzowuję uścisk, lecz nadal trzymam ją w ramionach. Po chwili siadam obok niej.
-O której Pezz i Jess mają przyjechać?
-Koło 14-15.
-Cóż.. zaraz muszę wychodzić. Chłopacy chcieli się spotkać. Bo" nie jesteśmy na wakacjach".- Ostatnie zdanie cytuję udając głos Louis'a.
-Oh.. a kiedy wrócisz?
-Pod wieczór. Wiesz jak jest..- Mruczę
-Ale wieczór będziemy mieli dla siebie. Z dziewczynami spotkasz się też jutro.- Uśmiecham się i całuję Clarę w głowę. Sięgam normalne ubrania i idę do łazienki pod prysznic. Po kąpieli zawijam ręcznik wokół pasa i zabieram się za szykowanie fryzury. Nagle do zaparowanego pomieszczenia wbiega blondynka i rzuca się na ziemię obok toalety.
-Clara, kochanie, co się stało?!- Padam obok niej na kolana. Dziewczyna zaczyna wymiotować a ja chwytam jej blond włosy, by nie zabrudziły się Po chwili z jej błękitnych oczu wypływają łzy.
-Ja.. po prostu siedziałam i nagle...- zaczęła się tłumaczyć.
-Ćśś... przestań..- Przerywam jej.- To pewnie te płatki z mlekiem zaszkodziły. Zabieram cię dzisiaj na porządną kolację.- Uśmiecham się do niej i gładzę delikatnie jej włosy. Dziewczyna kiwa głową i odświeża się, a ja powracam do układania włosów. Ubieram spodnie przechodząc do sypialni i dopinam ostatnie guziki koszuli. Po długim pożegnaniu z Clarą zakładam na nos okulary przeciwsłoneczne schodząc na dół, by dołączyć do reszty One Direction.
*pojemnik napełniany gorącą wodą, który służy do miejscowego nagrzewania ciała.
OMFG Cudooo *-* Jak Clara jest w ciąży kurde to było by niezłe :D
OdpowiedzUsuńjessu jak ja kocham te opowiadania ♥
OdpowiedzUsuń