czwartek, 21 sierpnia 2014

Rozdział 30

Cześć!  
Wreszcie jestem! Tak wiem, przepraszam za tę zwłokę z dodaniem, ale kiedy miałam wenę( taką mega bardzo bardzo dużą xD), to w tym samym dniu miałam urodziny. 
Dłuższy, niż te dwa ostatnie, i, tak samo jak tamte, niezbyt dobry. Pod rozdziałem macie dwie ważne informacje. 
Muszę przyznać, że popłakałam się pisząc ten rozdział ( tak, tak, bezduszna Wiktoria płacze, lel). Szczerze, to nie lubię takiego Harry'ego.. Taki obojętny i w ogóle.. Zły Hazz, zły! Haahah, dobra. Nie trzymam Was dłużej, pamiętajcie o informacjach czekających na końcu.

Dzięki za tyle wyświetleń, jesteście kochani!


*Clara*
-Jesteście pewni, że to dobry pomysł?- Spoglądam na karuzelę przed nami. 
-Tchórzysz Nicholson?- Śmieje się Horan podchodząc bliżej biletera.
-Phh, jeszcze zobaczymy, kto tu stchórzy Horan.- Wytykam go palcem i podaję bilet mężczyźnie. Spoglądam na Harry'ego stojącego za mną, ale ten nie zwraca na mnie uwagi. Wzruszam ramionami i idę na górę, by usiąść na jednym z krzeseł. Wszyscy siadają i zaciągamy zasuwy na swoje torsy.  Strasznie się boję, co jeśli wypadnę? Zwymiotuję?
-Wiedziałem, że tchórzysz.- Śmieje się Niall, gdy karuzela zaczyna się unosić. -Daj rękę.- Wyciąga do mnie dłoń, którą momentalnie chwytam. Śmiejemy się oboje, lecz mój śmiech przypomina prędzej frustracyjne zaśmianie się. Spoglądam w stronę Harry'ego, ale i tym razem odwraca głowę w przeciwną stronę. Co się z nim dzieje?
Naprawdę martwię się przede wszystkim o nasz związek. Zmienił się, a ja  nie jestem z tego zadowolona..
-Extreme jest najlepsza.- Szczerzy się blondyn. Cała grupa piszczy, śmieje się i macha zwisającymi nogami. Po chwili karuzela zaczyna huśtać się coraz wyżej i wyżej, a gula w moim gardle jest coraz większa. Mija około pięć minut, a  to "coś" staje w miejscu. Wszyscy się śmieją ale mnie wcale nie jest do śmiechu.
-Hej, możemy pogadać?- Słyszę zdesperowany głos Harry'ego.
-Ej, Nicholson, idziemy po watę cukrową??- Niall łapie mnie za rękę i odciąga w stronę stoiska ze słodyczami. Odwracam głowę do zawiedzionego bruneta i przepraszam go lekkim uśmiechem.
 -Jedną dużą watę prosimy.- Szczerzy się do sprzedawcy w kolorowym fartuszku. Odbieram słodkość z rąk Nialler'a i jak najszybciej odbiegam od niego, gdy ten próbuje chwycić jeden z różowych kosmyków.-Pożałujesz tego!- Krzyczy śmiejąc się. Kiedy wreszcie do mnie dobiega, ja wkładam mu do ust więcej niż tylko trochę, w wyniku czego parskam śmiechem prawie się dusząc, a on próbuje zjeść dużą ilość waty. Siadamy na ławce i czekamy na resztę, aż wróci, nigdzie nie widzę Jess i Perrie, a Zayn Liam, Harry i Louis z pewnością poszli za nimi.
-Clara.. powiesz mi, co się znowu dzieje?
-Co ma się dziać?
-Od jakiegoś czasu nie jesteś już sobą..Martwię się.
-Niepotrzebnie. Wszystko jest w porządku.-Kłamię. Oczywiście, że dobrze nie jest. Ale w taki dzień, jak ten, nie chcę zadręczać go problemami, które i tak muszę załatwić sama. -Cholera, dziewczyno! Widzę, co się z tobą dzieje, nie jestem ślepy!
-To w takim razie po co pytasz?!- Ja także podnoszę głos.Po chwili oboje się uspokajamy, ale jestem pewna, że za niedługo będę musiała stawić czoła pytaniom, które mnie także nękają co noc.
-Po prostu... mnie to wszystko dobija. Rujnuje psychicznie. Chciałabym wiedzieć, że moja przyszłość będzie się opierać na naszym związku z Harry'm. On nie ma pewności, czy planuje ze mną coś poważniejszego, czy nie. Jak ja mam się z tym czuć, wiedząc, że za chwilę mnie wyrzuci na zbity pysk za drzwi? Będę jego kolejną eks, która nic dla niego nie znaczy. Tak bardzo, jak go kocham, tak nienawidzę. Spędziłam z nim najlepszy czas w moim życiu, ale nie obeszło się też bez tych gorszych. Pasuje?- Mój głos co chwila się załamuje, a w oczach majaczą słone łzy. Nie chcę przy nim płakać, nie chcę w ogóle płakać, i choć raz załatwić tą sprawę inaczej. 
-Nigdy nie wiesz, jak będzie wyglądać twoja przyszłość. Ale uwierz mi, że gdyby Harry mógł, z pewnością by zrobił miejsce dla ciebie. I to raczej duże miejsce. Podejrzewam, że byłaś, jesteś i będziesz dla niego całym światem, a nie jego cząstką. Nawet, jeśli się rozstaniecie, a rozwalę mu ryj jak to zrobi, to przyrzekam, że masz jeszcze mnie. Sama na pewno nie będziesz. Myślę, że powinnaś z nim pogadać i wybaczyć mu te słowa. Bo, naprawdę, on się po prostu boi twojej reakcji. A jeśli nie zrobisz kroku w jego stronę, to on sam też nie zrobi. Musi widzieć, że ty też chcesz. Jeśli nic nie zdziałasz, ktoś inny to wykorzysta. A mam na myśli....- Jego ciało przechyla się do przodu, przez co ja odwracam głowę. Ukazuje mi się najgorszy obraz, jaki mogłam sobie wyobrazić. Aigel nie zna umiaru..
Myślałam, że naprawdę to była jego "znajoma". Jednak się trochę myliłam. To jest coś więcej. Nie wiem, co jest gorsze. Aigel tuląca się do Harry'ego, czy Harry jej na to pozwalający.
-Clara proszę, tylko spokojnie.
-Jak. Ty. Możesz. Mi. Mówić. Bym. Była. Spokojna?!- Warczę rzucając watą cukrową w przyjaciela. Zbieram swoje manatki i podbiegam do Harry'ego.
-Jak mogłeś?!- Krzyczę przez łzy. Brunet, jak i ta dziewczyna patrzą na mnie, jakbym była UFO, czy coś w tym rodzaju.
-Clara, to nie tak.
-Nie?! A ja myślę, że to właśnie tak!- Unoszę głos jeszcze bardziej.- I co, zadowolona?!- Zwracam się do Aigel zakładając ręce na piersiach.- Co się tak patrzysz?! Mam coś na twarzy?
-Ty to nazywasz twarzą?- Parska, a ja powoli wychodzę z siebie. Moja dłoń ląduje na jej policzku.
-Co ty do kurwy robisz?!- Wrzeszczy Hazz odciągając mnie od niej.
-Jeszcze ją bronisz, Styles..- Łkam cicho patrząc w jego oczy wypełnione furią.
-Odjebało ci do reszty?!- Potrząsa moim ciałem i szarpie. Z moich oczu wylewa się potok łez, których nijak nie potrafię zatrzymać.
-Masz rację. Psychopatka..- Wyrywam się z jego uścisku ścierając wściekle łzy.- Zajmij się nią. Pewnie potrzebuje więcej uwagi, niż ja. Życzę szczęścia na nowej drodze życia.- Prycham i odtrącam go od siebie. Jedyne, o czym teraz myślę, to to, by zniknąć. Nigdy nie pojawić się w ich życiu. Może tak będzie lepiej.
- Żegnaj Ni. - Pociągam nosem mijając zdezorientowanego blondyna. Biegnę do bramy parku i zatrzymuję taxi.
*Harry*
Jak zwykle wszystko muszę zrujnować.. 
*dziesięć minut wcześniej*
Chciałem z nią pogadać, naprawić jakoś relacje. Przeprosić.. Nie wiem, co jeszcze. Po prostu miałem dość ciągłego siedzenia bez niej. Brakowało mi jej dotyku, czy choćby spojrzenia..   
-Styles...- Czuję damskie, ostre perfumy. 
-Aigel, ile razy mam cię prosić, byś sobie poszła, co? Czego jeszcze nie rozumiesz? Mam naprawdę dość ciebie i Mandy. Oboje włazicie mi pod skórę.
-Ja wiem.. tylko, że.. Chciałam cię przeprosić za Mandy, ona nie rozumie twojego szczęścia i wiesz..
-A z tobą, to co?! Też nie jesteś święta.- Zakładam ręce na torsie cofając się w tył.
-Ej, po prostu się ucieszyłam, że cię zobaczyłam.Czy to było takie dziwne ucieszyć się na widok dawnej miłości?
-Dawnej, Aigel. Zapamiętaj to. Nic już nas nie łączy.- Warczę.
-Wiesz.. myślałam, że moglibyśmy naprawić nasze stosunki, jako  przyjaciele. Zapraszam ciebie i tą twoją dziewczynę, kimkolwiek ona jest, oczywiście razem z zespołem. Możecie wziąć osoby towarzyszące. Wiemy, że jutro wylatujecie, a chciałybyśmy z Mandy odnowić nasze stosunki. Myślę, że małe party na jachcie nie zaszkodzi..- Wędruje swoimi dłońmi po mojej koszuli.
W mojej głowie toczy się mała bitwa pomiędzy "tak", a "nie". Kiwam prawie niezauważalnie głową i, już mam odchodzić w stronę blondynki rozmawiającej z Niall'em, ale czuję, jak ciało brunetki przylega do mojego, jej usta wodzą po moim policzku, aż w końcu kończą na ustach. Smak tego pocałunku przypomina mi wszystkie chwile, które kiedyś razem spędziliśmy, była jedyną moją miłością, nim spotkałem Clarę.
Mieliśmy po 17 lat, oboje głupi i młodzi. Ona tym bardziej, myślała, że zrobię dla niej wszystko, gdy, tymczasem, ja postanowiłem powiedzieć jej o wyjeździe do Londynu do XFactor. Dziewczyna serio była mną zaślepiona, już wtedy zacząłem bawić się uczuciami innych. Byłem ślepy na ich płacz, czy smutek. Nie przeszkadzało mi to. Najważniejsza dla mnie była moja wygoda. Ale Aigel zupełnie mnie nie rozumiała, miała podobny charakter do mojego, co też zepsuło nasz związek. Niby byliśmy podobni do siebie, a jednak wolałem kogoś, kto podporządkuje się mojej osobie, będzie wyrozumiały i wspomagający. Zawsze dla mnie. Tego właśnie potrzebowałem po siedemnastu samotnych latach, które złudnie przypominały szczęśliwe. Pełna, kochająca się rodzina. Tylko, że.. ja zawsze byłem odosobniony od wszystkich. Od urodzenia. Potrzebowałem takiej dziewczyny, która będzie dla mnie wszystkim, a Aigel, cóż.. była tylko piękną brunetką, która zawróciła w mojej młodzieńczej głowie.
W chwili, gdy jej usta przywierają do moich kątem oka widzę, jak dwie pary oczu skierowane są na nas. Niall i Clara przyglądają się temu, tyle, że Niall ze wściekłością, a Clara.. smutkiem? zawiedzeniem?
Serce mi pęka, wiem, jak bardzo ją to rani. Ale coś każe mi chronić Aigel, gdy dłoń blondynki zmierza ku policzkowi drugiej dziewczyny. Jestem wkurzony na Nicholson, nie wiedziała, o czym rozmawialiśmy, a było jasno widać, że Witnees się do mnie przyczepiła. Wiem, że nadal oczekuje czegoś więcej, ale nie ma na to szans.
*teraz*
 
-Co ty kurwa robisz idioto?!- Słyszę krzyk Horana po tym, jak Clara łapie taksówkę i odjeżdża. Wiem, co później zrobi.
Ucieknie.
Znowu..
-Niall, proszę, powiedz, że tego nie zrobi..- Załamuję głos chowając głowę w dłoniach. 
-Masz na myśli, że ucieknie? To jest bardzo prawdopodobne. Nie wiem, jak ona to wytrzyma, Harry. To nie powinno się stać.
-Ja tam nie żałuje...- Zaćwierkała Aigel odgarniając kasztanowe włosy.
-Przymknij się- Odtrącam ją, gdy jej ręka ląduje na moich barkach. Mina dziewczyny wyraża niezadowolenie i, coś w rodzaju smutku... 
-Kto ucieknie? 
-O co chodzi?
-Gdzie Clara? Kim jest ta dziewczyna?- Chłopaki zjawiają się obok nas, a ich pytania jeszcze bardziej pogrążają mnie w smutku. 
-To jest stara miłość Harry'ego, nie pamiętacie Aigel Witnees?- Uśmiecha się ironicznie Horan.- To właśnie przez nią nasza Clara ucieknie, jestem pewien, że jest w drodze do hotelu, by się spakować. 
-Coś ty znowu zrobił, Styles?- Wrzeszczy Zayn podnosząc moją głowę za włosy. Z ust wydobywa się cichy syk, spowodowany bólem. Kiedy blondynka to robiła, było całkiem przyjemne. No właśnie... było. Znowu zawalam.  Słowa innych docierają do mnie przez mgłę. Nie jestem w stanie nic powiedzieć, krztuszę się łzami, gdy Liam i Louis próbują mnie postawić na nogi.
-Weźcie  go gdzieś. Niech się uspokoi, zadzwońcie do dziewczyn, ja jadę do Clary.- Słyszę, jak Niall płytko oddycha. Wiem, że też się denerwuje, ale to moja dziewczyna! 
Tak, twoja dziewczyna, ale to on znowu wszystko naprawi.-  Karci mnie świadomość. Jest tak brutalna, że każde moje myśli powoli mnie zabijają. Jestem cholernym kretynem. To ja powinienem być na miejscu Niall'a. Ja powinienem sam to załatwić. No właśnie.. powinienem. Ale tego nie zrobię, tchórzę na każdym kroku, gdy coś takiego się dzieje. Nie potrafię stawić czoła problemom, jak w przypadku też oświadczenia się. Po prostu nie mam w sobie na tyle odwagi, by móc to zrobić. 
*Niall* 
Docieram w ostatniej chwili, gdy drobne ciało uroczej blondynki wchodzi do apartamentowca. 
-Clara.!
-Czego chcesz Niall..- Słyszę jej chrypliwy głos, musiała płakać.. Wchodzę za nią do jej pokoju i staję w wejściu.- Jeśli chcesz coś konkretnego, to się pospiesz. Nie mam czasu.
-Jak to.. nie masz czasu?
-Wylatuję, Nialler.- Odwraca się w moją stronę, a jej widok jest jeszcze bardziej straszniejszy, niż sobie wyobrażałem. Podpuchnięte oczy, czerwone policzki i trzęsące się ciało. -Lecę do domu. Starego domu. Postanowiłam, że nie będę wam zawracać dłużej głowy. Znajdę gdzieś pracę i zniknę.- Wzrusza ramionami i otwiera laptopa.
-Nigdzie nie jedziesz.- Zamykam go. Oczy dziewczyny spotykają się z moimi, jednak ja nie ustępuję i pozostaję przy moim zdaniu. 
-A właśnie, że jadę.- Otwiera go stanowczo. Jeszcze przez chwilę laptop jest ofiarą naszej sprzeczki, po czym Clarze udaje się zabukować najbliższy bilet na samolot. Wyciąga torbę z szafy i zaczyna wkładać wszystkie ubrania. 
-Nie zostawiaj nas..- Szepczę oplatając jej ciało rękami. 
-Nie zostawiam, Niall.- Jej palce przeczesują moje włosy. Gdyby nie ta sytuacja, pewnie bym je strącił wiedząc, że były idealnie ułożone. Teraz, pozwolę jej na wszystko, byleby została.- Po prostu... tak musi być. Najwidoczniej nie było nam pisane być z Harry'm.- Tłumaczy mi jak dziecku. 
-Nie. Nie, Clara. Nie możesz. Nie teraz!- Wybucham, w efekcie czego, wyrzucam wszystkie ubrania Clary.
-Niall! Wcale mi nie pomagasz!
-Właśnie chcę ci pomóc, tylko ty to odpychasz! Masz zostać tutaj i wrócić z nami do Londynu, wybaczyć Harry'emu. Nie znasz prawdy, więc nie ma sensu byś się tym tak bardzo przejmowała!
-To może powiedz mi, jaka jest prawda.. Też jesteś po jego stronie, tak? Nie da się tak łatwo wybaczyć, Nialler. Przykro mi, ale zdania nie zmienię.- Składa wszystko i chowa do walizki.
To straszne, widząc, jak Nicholson cierpi przez głupotę Styles'a. Lecz jestem pewien, że i temu jest ciężko. Nie wyobrażam sobie tego, jak by się załamał, gdyby blondynka znowu nas opuściła.
-Zostaw mnie!- Krzyczy, gdy odwracam ją przodem do mnie. Szarpie się przez dłuższy czas, aż w końcu jej ciało opada na mój tors.
-Nie możesz nas zostawić, nie teraz, gdy wszystko jest okay.- Szepczę do jej ucha próbując uspokoić jej ciche łkanie. -Zostaniesz?
-Nie. Znaczy.. Podjęłam decyzję, muszę odpocząć. A, i... daj to Harry'emu.- Pociągnęła noskiem i wciska w moją rękę kartkę papieru. Po długim pożegnaniu wychodzi..
***
 Harry!
Nie znoszę kłamstw, dobrze o tym wiesz. Dzisiaj pokazałeś, na co cię stać. 
Dlaczego po prostu nie powiedziałeś? Od początku widziałam, co jest  Wami. I, zrozumiałam coś..
Byłam dziewczyną " na zastępstwo". Podczas, gdy rozstaliście się z Aigel, ja byłam nic nie wartą, naiwną sierotą, która wierzyła w taką miłość. 
Myślę, że to nigdy nie powinno się zdarzyć. Dalej żyłabym w swoim świecie, bo najwidoczniej do Waszego nie pasuję.  Wracam do Londynu, a dalej.. jakoś sobie poradzę. Chcę wiedzieć, że beze mnie będziesz szczęśliwy. Znajdź księżniczkę, która znajdzie w Tobie swojego księcia. Dziewczynę, która pasuje do Was. Nie szukaj mnie, nie myśl o mnie i żyj dalej. Rób to, co kochasz, a mnie zaszufladkuj w "największy błąd mojego życia". Schowaj gdzieś te wszystkie wspomnienia, to, co nas łączyło, schowaj głęboko i nigdy tego nie odkrywaj. 
"Znałeś tę grę i w nią zagrałeś, zabija mnie wiedza, że
zostałeś pokonany."*
Zostałeś pokonany przez swoją własną grę. Własne błędy. Wiedziałeś, co będzie się działo, gdy między nami dojdzie do czegoś więcej. To nie powinno się stać. Nie ze mną.. 
Przepraszam Hazz, że straciłeś swoje chwile z kimś, kto do pięt ci nie dorasta.. Nie zasługuję na Ciebie, a to, czego dokonałeś to doskonały przykład. Potrzebujesz Aigel.. Nie mnie.
Dziękuję Ci za wszystko. Gratuluję zdobytego celu. Wreszcie odzyskałeś miłość swojego życia. 
Jednak... Kocham Cię, Styles. Kurwa, kocham niemiłosiernie, ale muszę pozwolić, byś był szczęśliwy. 
Żegnaj.. 
                                                                                                      Clara 
Zszokowany odkładam list i zjeżdżam w dół po ścianie. Opieram głowę na rękach i dopiero po dziesięciu minutach uświadamiam sobie, co zaszło. Wesołe Miasteczko... widok Harry'ego z Aigel.. kłótnia zielonookiego z Clarą i... Cholera.. jej ucieczka. To wszystko takie surrealistyczne. Zupełnie niemożliwe. Boję się, jak Harry na to zareaguje. Czy znowu zamknie się w sobie? Co z nim będzie? Boże.. 
Po godzinie słyszę brzęk otwieranych drzwi. Wstaję gwałtownie z ziemi i biorę kartkę w dłoń.
-Gdzie ona jest?!- Pierwszy głos dobiega mnie ze strony Harry'ego. 
-Em.. chłopaki?- Trójka przyjaciół podchodzi do mnie, a ja podaję im kartkę.
-Nie sądzę, by Styles był z tego zadowolony..
Perrie wygląda na zszokowaną, a Jess? Hah... ona w ogóle się tym nie przejmuje. Jest nieobecna wzrokiem, myślami.. W ogóle ma zlew na to, że jej przyjaciółka uciekła i, prawdopodobnie, nigdy się w naszym życiu nie pojawi. 
*Harry*
Jak ona mogła mi to zrobić?!  Clara  n i e  b y ł a  dziewczyną na zastępstwo! To jej potrzebowałem, nie Aigel! Dopiero, co ją odzyskałem, a już odeszła. Ale nie pozwolę, by zniknęła na zawsze. Znajdę ją, choćbym miał szukać nawet w oceanie. Wszędzie, byle ją znaleźć. A wtedy... wtedy się jej oświadczę. Jeszcze w wesołym miasteczku podjąłem decyzję. Poproszę ją o rękę. Będzie moja. 
Ale najpierw musisz ją znaleźć, Harry!- Moja świadomość jest naprawdę wredna!
-Pozwoliłeś jej odejść?!- Krzyczę na Horan'a. Wiem, że to nie polepszy sytuacji, jednak moja wściekłość do niego jest wielka. Nie wybaczę mu tego. 
-Stary... zjebałeś.
-Nie pomagasz, Malik.- Warczę wyciągając butelkę czegoś mocnego.
-Znowu alkohol, Harry? Daj spokój, rozwiąż te problemy normalnie, a najlepiej zacznij jej szukać. 
-Nie potrafię, rozumiesz?! Mam dość. Dość, rozumiesz?!- Siadam na ziemi. 
-Obiecaj mi, że nie odpuścisz sobie Clary.- Czuję dłoń Edwards.- Obiecaj mi, słyszysz?!
-Obiecuję..
*Fragment piosenki The Neighbourhood- Wires.
A teraz:
Po pierwsze, zbliżamy się do końca Diamonds. Pozostało nam około 5-6 rozdziałów, jeśli nie więcej. Nie bójcie się,  powstanie druga część. 
Chcę Was też poinformować, że będzie ona publikowana pod koniec 2014 roku. 
Drugą klasę chcę zacząć jak najlepiej, a szykuje się jeszcze wymiana do Niemiec, więc trudno by mi było pisać. W miarę moich możliwości, będę pisać rozdziały, ale oficjalnie wszystko się zacznie mniej więcej w grudniu. 
Do zakończenia Diamonds, chciałabym Was poprosić, byście komentowali. Nawet ci, którzy tylko czytają. 
Jest jeszcze jedna wiadomość. Myślę nad stworzeniem Diamonds na Wattpad. Jeśli nie wiecie, o co chodzi, radzę skorzystać z tej aplikacji, a jeśli ktoś już ją ma- z pewnością będzie mu łatwiej. Podam Wam link i wszystkie szczegóły przy kolejnym rozdziale.

sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 29

Cześć i czołem kochani! Znowu króciutki rozdział. Naprawdę nie wiem, jak go dalej pociągnąć, więc zacznę w 30 i pójdzie to sprawniej. Przyrzekam, że w wolnej chwili zabiorę się do pisania, ale jest serio dużo spraw, które muszę wyprostować, a czasem po prostu nie mam ochoty, czy też weny na tworzenie. 
Przykro mi też, że maleje liczba komentarzy i wejść. Naprawdę się dla Was staram, okay? Zrozumcie to, bo wcale nie muszę tego pisać a się dla Was poświęcam i sprawia mi to przyjemność.. 
Jeśli jesteście ciekawi, kim jest Aigel Witnees, zapraszam do zakładki " bohaterowie, i tam na końcu macie przedstawioną tę postać. 
Nie trzymam Was dłużej. 
Wielkie podziękowania dla Zuzi, która dzielnie ze mną jest przez całe trwanie Diamonds i komentuje na bieżąco! Luv ya Zuzz. 
Też bardzo dziękuję Natt, która mnie cały czas wspiera i, mimo, że nie prowadzi ze mną bloga to pomaga mi w niektórych sytuacjach. 
Lecimy!
  
 *Harry*
 Dojechaliśmy.. Może i było to tylko parę minut, ale zajebiście nudnych i męczących. Nie wiem, o co chodzi Clarze. Jesteśmy jeszcze młodzi.. mamy przed sobą dużo czasu, a niektórzy ludzie pobierają się nawet pod koniec swego życia. Clara ma dopiero 18 lat a ja 19. Kłamałem mówiąc, że mnie to nie obchodzi, czy będzie obrączka, czy nie. Właśnie myślę o tym od dłuższego czasu. To jest dla mnie ważne. Chcę, by była moją żoną, najpiękniejszą królewną świata. Moją księżniczką. Ale nie wiem, czy ona się zgodzi na małżeństwo, po tym, jak powiedziałem jej, że to dla mnie bez znaczenia.. Martwię się..
-Nie zamierzasz się do mnie odezwać, prawda?- Kładę dłoń na jej kolanie i próbuję złapać jej lśniące, błękitne oczy.
-Nie.- Prycham cicho i odwracam się w stronę chłopaków.
-Stary, co jest?
-Nic specjalnego. Pannie obrażalskiej przyszło na fochy.
-To twoja wina, nie moja!- Słyszę jej krzyk. Mam to gdzieś. Niech zrobi co chce, mam jej dosyć. Idę do kuchni, by sięgnąć z barku coś na zabicie myśli i wchodzę do mojego pokoju.
*Clara*
-Mała, co się stało?- Ścieram niepożądane łzy z polików i wtulam się w Nialler'a. 
-Powiedział mi... powiedział- jąkam się próbując mu wytłumaczyć całe zajście. Łzy utrudniają mi widoczność, wielka gula w gardle mówienie, a ból w sercu... wybaczenie Harry'emu. Wiem, że po prostu powiedział, co chciał. Ale.. po co dawał nadzieję?
-Ćśś.. spokojnie.. uspokój się i powiedz.- Horan zagarnia moje blond włosy do tyłu i wyciera spływające łzy. 
-W kawiarence spotkaliśmy jakąś Aigel.. ewidentnie przystawiała się do Harry'ego. Potem powiedział, że nie zamierza brać ślubu. Dla niego to bez znaczenia czy jest obrączka, czy nie. Wystarczy, że się kochamy.. Ale.. teraz nie mam co do tego pewności.
-Ta Aigel Witnees?!- Krzyczy.
-Wiesz.. nie mam pojęcia, czy to jest TA Aigel, ale wiem, że tak ma na imię. Co w tym złego, jeśli to byłaby ona?- Przekrzywiam głowę czekając na odpowiedź. 
-Spytaj o to Harry'ego. Z resztą.. słuchaj Clara, on cię naprawdę kocha. Zdradzę ci sekret, tylko nie mów o tym nikomu. Harry myślał o ślubie, ale stwierdził, że ma jeszcze czas. Daj mu te parę dni, a sama się przekonasz.- Uśmiecha się do mnie pokrzepiająco. Staram się wierzyć w to, co mówi. Ale nie mogę odrzucić myśli, że coś go z tą brunetką łączy.. Wchodzę do mojej sypialni i zatapiam się w pachnącej pościeli. Dopiero ranek, a ja już mam dość. Idealne rozpoczęcie ostatniego dnia wakacji.. Czuję, jak powieki stają się cięższe, aż po chwili odpływam w ręce Morfeusza.
*Harry*
Chcecie zepsuć sobie humor i opróżnić półkę z alkoholem? Dziewczyna idealnie się do tego nadaje. Za co się ona obraziła? No sorry, nie mam zamiaru się do niej kleić i Bóg wie, co jeszcze robić. Może kiedyś ją przeproszę, ale... za co? Za to, że rozmawiałem z Aigel? No błagam.. brunetka jest  po prostu we mnie wpatrzona od pierwszej klasy podstawówki. Śliniła się na mój widok i robiła wszystko, by być w moim centrum zainteresowania. Ale nawet do teraz nic mnie z nią nie łączy prócz sprawy łóżkowe. No.. one też się zakończyły jakiś czas temu. Nie wiem, co się ze mną dzieje.. Jeszcze parę dni temu zaprzątałem sobie głowę tymi sprawami, a teraz tak jakby wyparowały. Nie obchodzi mnie to, naprawdę.. Clara to dobra dziewczyna, ale nie jestem gotowy na taki krok, tym bardziej, że rok temu miałem kobietę na jedną, góra dwie noce.. 
-Stary, może byś się ogarnął, co? Mieliśmy wychodzić.- Nawet chwili spokoju. Bo po co, kurwa, nie? 
-Malik, ja cię błagam. Chociaż godzinę spokoju. To tak dużo?- Unoszę lekko głowę i karcę przyjaciela wzrokiem. 
-Ee.. no trochę, to dużo. Mamy sporo zajęć na dziś..- Drapie się po karku i siada obok mnie na łóżku.- A tak poza tym, to co się stało, że topisz smuteczki w najdroższym winie, jakie widziałem? 
-Wal się. Tu nie ma nic innego. Jeszcze mogłem iść do klubu, co jeszcze bardziej by wam się nie spodobało.
-Iii rozumiem, że mamy się z tego cieszyć, że się upijasz?- Kpi sobie ze mnie.. - A tak na serio, to o co chodzi?
- Nic specjalnego.. bawcie się beze mnie, ja podziękuję. Przeproś ode mnie Clarę. Chyba, że się znów obrazi, to powiedz, że się źle poczułem.- Zbywam go i mam nadzieję, że zamierza stąd wyjść, ale chłopak nadal siedzi w tym samym miejscu.
-Czyli o nią chodzi.- Szczerzy się, jak głupi. Boże.. Czemu mnie nie zostawisz i stąd nie wyjdziesz, baranie?! -Myślę. - O co znowu poszło?
-Obraziła się.- Mówię. Poniekąd jest to prawda, przecież nie kłamię..
-A o co?
Tu mnie ma..
-Powiedziałem jej, co myślę na temat ślubu, przynajmniej na razie.- Stawiam butelkę z większą siłą, niż jest ona do tego potrzebna i opieram głowę na otwartych dłoniach.
-Noo, ale nie powinna się obrazić. Przecież chciałeś tego.
-No właśnie o to chodzi, że nie. Powiedziałem jej, że dla mnie nie ma różnicy, czy będzie obrączka czy nie. Jeśli się tak naprawdę kochamy, to to jest bez sensu.- Prycham. Lecz, gdy widzę wzrok Zayn'a, kończę szybko:- Ale  przecież dobrze wiesz, że jest inaczej. Chcę ją zaskoczyć, tak z zaskoczenia. Wolałem uśpić jej czujność, żeby się nie domyślała.
-Ale wiesz, że "usypiając jej czujność" coraz bardziej się pogrążasz. Kurde.. każda dziewczyna liczy na taki krok ze strony faceta. A ty, mój drogi, musisz znaleźć odrobinę tej odwagi i spytać ją o rękę. Tym czynem pokazujesz, jak bardzo była dla ciebie ważna przez cały wasz związek, i że myślisz o czymś poważniejszym. Że na serio traktujesz" was", a nie jak zabicie czasu. - Whoow.. to się rozgadał..
-Jej, Malik, nie poznaję cię. Ale.. dzięki. Tyle, że ona nie chce na mnie nawet spojrzeć..
-Przejdzie jej. A teraz zbieraj się i jedziemy na plażę.- Klepie mnie po plecach na pożegnanie i odchodzi. Nie wiem już, co mam robić. Wzdycham lekko i przygotowuję się do wyjścia.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 28

Lecimy z nowym rozdzialikiem. Jeszcze ciepły hyhyhyh. 
Przepraszam, że taki krótki, ale nie daję rady więcej napisać. Wiem, co ma być dalej, wszystko jest zaplanowane itd.ale mam pełno rzeczy do zrobienia do 16 i nie mam pojęcia, jak się wyrobię xD poza tym jest jeszcze jeden problem, bo mam coś ze wzrokiem i mi się wszystko myli, miesza się i nie mogę poskładać zdań. Tak więc, jeśli ostatnie słowa rozdziału będą nie pasowały czy coś, to od razu uprzedzam, że to wina moich oczu ;p 
Zapraszam do czytania i komentowania, nie daję ograniczenia, powyżej ileś tam komentarzy-następny rozdział, bo wiem, że tyle nie będzie ile będę oczekiwać. Ale bardzo Was proszę, ten kto przeczyta, niech chociaż zostawi emotikon czy coś. 
Do następnego kochani!

Przygnębiony, to za mało. Byłem dostatecznie zniszczony przez mój własny natłok myśli. Wiem, że nie powinienem się tak tym przejmować, ale jednak jest to ważna sprawa. Nie ze względu na fanów i opinię świata, choć to też ważne. Ale to jest poważne i nie mam zamiaru popełniać błędu. 
A czy Clarę Nicholson uważasz za błąd?
Ph... oczywiście, że nie- odpowiadam swojej podświadomości. Prędzej uważam to za cud. Ale przeraża mnie też to, że wszystko, co wiązało się z życiem wolnego faceta, będę musiał porzucić. I tak już to zrobiłem z większością rzeczy. Pojutrze wracamy wreszcie do domu... Cieszyłem się na pobyt tutaj, ale jednak własny dom, to miejsce, do którego zawsze będę chciał przyjeżdżać. Myślę też, by później pojechać do moich rodziców.. dawno u nich nie byłem, a pewnie zdziwią się na widok uroczej blondynki. 
-Ty, Styles, a ty co taki zamyślony?- Śmieje się Niall.
-Dobrze wiesz dlaczego.. Idę spać. Nara chłopaki.- Żegnam się z zespołem i znikam w swojej sypialni. Moje oczy momentalnie się zamykają,a ja zasypiam w niespokojnym śnie.
*Rano*
-Co dziś robimy?- Pytam zakładając spodnie. 
-Nie mam pojęcia. Dziewczyny chciały iść na plażę. Ale sądzę, że nie jest to najlepszy pomysł teraz.- Odpowiada Zayn. Wysyłam wiadomość sms do Clary z myślą, że już sie obudziła. 


  Dokańczam poranne czynności i z szybkością światła pędzę do Clary. 
-Proszę.!- Po pukaniu słyszę słodki głos dziewczyny.
-Sorry panienki, znowu ją zabieram.- Uśmiecham się do pozostałych dziewczyn i całuję blondynkę w skroń. Po pięciu minutach schodzimy do lobby i wychodzimy na świeże powietrze. 
-Zabieram cię na śniadanie.- Mrugam do niej i chwytam jej drobną dłoń w swoją. Znachodzimy małą, kameralną kawiarnię i siadamy przy stoliku.
-Dzień dobry, witam  w Morito's Caffe. Co podać?- Wita nas wysoka brunetka. 
*Clara*
" -Dzień dobry, witam  w Morito's Caffe. Co podać?"- Ugh.. ten jej przesłodzony głosik i napompowane piersi i tyłek. Sam wzrok Harry'ego mówi za siebie.. 
-Weźmiemy dwa razy tosty z serem, francuskie rogaliki z czekoladą i dwie mocne kawy z dodatkiem śmietany i łyżeczką cukru.- Uśmiecham się fałszywie do kelnerki przerywając zaloty tej dziewczyny do mojego chłopaka. 
-A dla pana, panie Styles? Co panu podać?- No czy ona mnie nie słyszała, czy mnie nie widać?! 
-Zamówienie złożyła moja narzeczona, dziękuję Aigel.- Odparł patrząc się w jej oczy. Uśmiechnęłam się do tej Aigel, czy jak jej tam i położyłam rękę na dłoni Styles'a. 
-Posiłek pojawi się w ciągu pięciu minut.- Dziewczyna prycha. Odchodząc zamiata figlarnie tyłkiem tak, że ja mogę zmieść swoją szczękę z podłogi. Widzę, jak puszcza oko do Harry'ego i uśmiecha się ironicznie do mnie. Mogę jej tylko pozazdrościć. 
-Dziękuję, że zamówiłaś za mnie. Tosty z serem i francuskie rogaliki? Oryginalnie, nie powiem.- Śmieje się. 
-Przymknij się. Wiem, że byś wolał na śniadanie Aigel..- Jej imię próbowałam wypowiedzieć udając jej głos. Faktycznie, po około pięciu minutach na naszym stoliku pojawiło się zamówienie. 
-Mam nadzieję, że panu i pańskiej żonie posmakuje śniadanie serwowane przez Morito's Caffe, jeśli byłabym jeszcze potrzebna, mam na imię Aigel. Choć, panie Styles.. Pan już to wie.- Szepnęła uwodzicielsko do mojego towarzysza. Jeszcze nigdy nie byłam tak wściekła, zazdrosna i..... wszystko razem.
-Zaraz ją uduszę, wskrzeszę i jeszcze raz uduszę.- Warczę w jego stronę.  
-Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi skarbie.
-Nie słodź mi tu. I.. zaraz, zaraz, jaka narzeczona?- Powracam do odpowiedzi Harry'ego, w której użył tego słowa.
-Chciałaś mieć ją z głowy?- Pyta i zaczyna jeść.Potakuję smutno głową i także zaczynam  -Przecież wiesz, że to zarwanie głowy z tym wszystkim. Poza tym sądzę, że to nie ma sensu. Jeśli się naprawdę kochamy, to nie robi mi różnicy, czy będzie obrączka, czy nie- I mówi to z taką obojętnością.. Kręcę głową i dalej grzebię w talerzu. 
-Hej, mała co jest?
Nie odpowiadam. Mam go dość. Serdecznie dość. 
- Nic, co ma być?-Pytam.
-Dlaczego nie jesz?
-Bo przestaję być głodna, takie trudne do zrozumienia?- Czuję, że jestem coraz bardziej zdenerwowana. Zasłużył sobie na to. Ale w sumie, to oboje mamy czas, by myśleć o przyszłości. Za niedługo mam osiemnastkę dopiero. Jednak chciałabym zaplanować sobie czas na przyszłe parę lat. Najlepiej by było, gdyby był w niej Harry.
-Jak nie będziesz jeść popadniesz w anoreksję. Już jesteś zbyt chuda.- Patrzy na mnie jak spod byka. Co ja mu zrobiłam?! 
-Jedno głupie śniadanie nie sprawi, że będę anorektyczką.- Gromię go wzrokiem. Biorę do ust kawałek tosta i odkładam go na talerz. Fuj. Jaka kelnerka, takie jedzenie.. Zakładam ręce na piersiach i czekam, aż brunet skończy jeść. 
-Chodź, panno obrażalska..- Chwyta mnie za rękę i idziemy do wyjścia. Wyrywam swoją dłoń z jego większej i poprawiam torbę na ramieniu. Wsiadamy do samochodu bez słowa.