*Oczami Harrego*
Wysiadłem z samochodu, który zaparkowałem ulice naprzeciwko.
Szedłem powoli w stronę drzwi od jej domu. Spojrzałem na okna, tylko w jednym ćmiło się drobne światło. Clara lub jej matma-pomyślałem. Zapukałem do drzwi, czekałem chwilke, aż ktoś mi je otworzy.
-Cześć..em..jest Clara?-drzwi otworzył mi chłopak o ciemno brązowych włosach. Na jego twarzy widniał smutek.
-Kim jesteś?
-Jestem Harry. Umówiłem się z nią na dziś wieczór. Jest w domu?
-Haha to Ty..
-O co chodzi?
-Słuchaj, nie sądze, żeby Lara chciała z Tobą rozmawiać.
-Lara?!
-Clara. Przepraszam muszę już do niej iść.
-Czekaj! Daj mi z nią porozmawiać.!-Zatrzymałem chłopaka, który już zamykał przede mną drzwi. Poszedł w głąb pomieszczenia i przyprowadził ze sobą dziewczyne. Nie przypominała Clary. Blada, smutna..bez życia..A jednak była tą dziewczyną, w której się zakochałem. Te piękne oczy straciły dotychczasowy blask. Malinowe usta ułożone były w prostą linie, brakowało jej tego pięknego uśmiechu.
-Co?!-Rzuciła cicho spoglądając w ziemie.
-Clara, czemu nie odpisywałaś? Martwiłem się..
-Niepotrzebnie..
-Potrzebnie..uwierz mi. Powiedz mi dlaczego..?-Spytałem z bólem w głosie.
-Mnie się pytasz? Myślałam, że to ze mną chciałeś się umówić, nie z Jess..
-Co?! To nieprawda. Czemu tak pomyślałaś? Nigdy bym tego nie zrobił-Podszedłem i złapałem ją za rękę.
-Puść..-szybko wyślizgnęła swoją dłoń z mojej i opuściła rękaw luźnej bluzy. Gdy to robiła zauważyłem coś dziwnego na jej ręcę. Szybko chwyciłem ją jeszcze raz tym razem mocniej by ją unieruchomić. Spojrzałem na rany, nie które były świeże, sączyła się jeszcze z nich krew. Spojrzałem na Clare, jej twarz wyrażała tylko obojętność.
-Co to?-zapytałem dziewczyne.
-A co Cie to obchodzi? Nie twój interes..nie jesteś moim chłopakiem, rodziną ani nawet...przyjacielem...-Jej głos się załamał, widziałem jak łza po łzie spływają po jej policzkach.
-Boże..Clara ja naprawdę nie chciałem...
-Wynoś się, słyszysz?!-Błękitnooka uniosła głowe, a w jej oczach rosła wściekłość. -To twoja wina, to wszystko Twoja wina-odsunęła rękach do łokcia, a mi ukazały się wszystkie krwawe cięcia.
-A teraz patrz..-Sięgnęła ręką do tylnej kieszeni spodni i wyciągnęła zakrwawioną żyletkę.
-Nie rób tego, proszę..
-A co mi zrobisz?! -Zaśmiała się szyderczo
Jej wyraz twarzy zmienił się. Dotknęła żyletką ręki, wbiła ją i szybkim ruchem przejechała po ręce.
Odwróciłem wzrok, nie mogłem na to patrzeć.
-Patrz! Widzisz?! -Znowu zaczęła się śmiać, wpadła w histerię.
Hej, hej, hej :)
No więc z tą naszą weną nie jest wcale tak źle
dużo skleiłyśmy z wielką pomocą Anii i za to bardzo dziękujemy <3
Trochę dramatycznie, ale trzeba robić jakieś udoskonalenia
żeby nie było nudno ;p
Mamy nadzieje, że się wam podoba i zostawicie po sobie
jakiś ślad w postaci komentarza :)
JEDNOKIERUNKOWYCH <3 //Natt
No więc z tą naszą weną nie jest wcale tak źle
dużo skleiłyśmy z wielką pomocą Anii i za to bardzo dziękujemy <3
Trochę dramatycznie, ale trzeba robić jakieś udoskonalenia
żeby nie było nudno ;p
Mamy nadzieje, że się wam podoba i zostawicie po sobie
jakiś ślad w postaci komentarza :)
JEDNOKIERUNKOWYCH <3 //Natt
dalej<3
OdpowiedzUsuńJa chcę więcej.
OdpowiedzUsuńwow straszne ale czytam dalej ;* :D
OdpowiedzUsuńOMG ale straszne
OdpowiedzUsuńDumna Jestem ^^ z was oczywiście ;)
OdpowiedzUsuńPiszcie dalej nie?przestawajciwe
OdpowiedzUsuńBoze a ten chlopak to po huj tam stoi nie moze jej powstrzymac czy cos ale ogolnie to nawet fajnie piszecie
OdpowiedzUsuń