**perspektywa Clary**
Tej nocy spałam spokojnie. Bez
żadnego koszmaru. Może dlatego, że obok mnie leżał chłopak
mojego życia.? Co.?! Co ja mówię.?? Przecież jakiś czas temu
nawet bym o tym nie pomyślała... Nadal nie wiem, czemu wzbudzałam
w nim tak wielkie zainteresowanie. On jest światową gwiazdą, a
ja.? Niczym w porównaniu z nim. Myślałam nad wczorajszym dniem..
To było zaskakujące. Opowiedziałam mu drastyczne wspomnienia
mojego życia, a on słuchał mnie uważnie, pocieszył. Po prostu
był.. to już było coś.
Nie wiem, czy zachowa dla siebie te
wiadomości. Obiecał.
-Dzień dobry księżniczko.- nagle z zamyślenia wyrwał mnie zaspany, chrypliwy męski głos.
-Dzień dobry księżniczko.- nagle z zamyślenia wyrwał mnie zaspany, chrypliwy męski głos.
-Hej
-Jak się spało.?
-Um..dobrze, wreszcie bez żadnego
koszmaru. A Tobie.?
-Może dlatego, że spałaś z kimś,
przy kim jesteś bezpieczna.?-uśmiechnął się
zawadiacko.-Dziękuję, dobrze. Fakt, że spałem z Tobą był już
dla mnie czymś pięknym-Dodał.
-Muszę iść do pracy..
-Ty pracujesz.?-zdziwił się chłopak.
-No jasne, że tak. Harry, chyba muszę
jakoś zarobić na własne wydatki.
-Masz rację, gdzie pracujesz.?
-Jestem..
-Jesteś.?
-Kelnerką w pubie..-powiedziałam, nie
chciałam żeby się dowiedział. Ta praca była koszmarna..pełno
facetów rozglądających się za dziewczętami..
-Clara.? W jakim pubie.?
-”Black Town. Pub Mally&Dick”
-Mally&Dick.?!! Ty chyba sobie
żartujesz.?!-chłopak zdenerwował się jak usłyszał tą nazwę.
Nie było to najlepsze miejsce pracy, ale jakoś musiałam zarobić.
-Clara, to nie jest dobry pomysł, byś
tam pracowała.
-A co mam zrobić.?! Nigdzie nie
przyjmą samotnej 17-to latki bez kwalifikacji. -wykrzyczałam.
Wyszłam z pokoju i zatrzasnęłam drzwi za sobą. Pobiegłam do
łazienki i tam zaczęłam płakać.
Harry poszedł za mną i wszedł do łazienki.
Harry poszedł za mną i wszedł do łazienki.
-Clara..ja przepraszam. Rozumiem Cię,
ale to naprawdę nie jest miejsce dla Ciebie. -powiedział i mocno
przytulił mnie do siebie.-Spróbujemy poszukać innej pracy dla
Ciebie. A na razie uważaj na siebie.-Wydusił te słowa, widać
było, że dobierał je z wielką dokładnością, by mi nie sprawić
przykrości.
-Dobrze..pójdę się już ubrać, żeby
się nie spóźnić.
-Pewnie, poczekam na dole, podwiozę
Cię. -Poszłam szybko do pokoju i założyłam krótkie dżinsowe
szorty, luźną szarą bluzkę, a do tego trampki i zeszłam do
Harrego.
-Idziemy.?-zapytałam chłopaka
jednocześnie łapiąc torbę w korytarzu. Poczułam, jak lekko
opuszcza szorty.
-Ej.! Co ty robisz.?? -Zaśmiałam się.
-Ej.! Co ty robisz.?? -Zaśmiałam się.
-Wiesz..szukam połowy tych spodenek.
-Odpowiedział z uśmiechem. Poprawiłam strój i wyszliśmy.
Zamknęłam drzwi i skierowaliśmy się w stronę samochodu stojącego
po drugiej stronie ulicy. Harry otworzył mi drzwi, a następnie sam
wsiadł do samochodu. Po 10 minutach ciszy dotarliśmy na miejsce.
-Rozumiem, że widzimy się dziś
wieczorem.?-Zapytał ukazując przy tym dołeczki w policzkach.
-Jasne. Wychodzimy gdzieś dzisiaj,
prawda.?
-Tak. Idziemy do dziewczyny Zayna.
Poznasz tam ich wszystkich zresztą. O której kończysz.?
-Mm...około 20.-Odpowiedziałam dosyć
niepewnie.
-Przyjadę po Ciebie tutaj, zawioze Cię
do domu, żebyś mogła się przebrać i pojedziemy do Pezz.
-Okej.
-Uważaj na siebie mała.
-Jasne..”duży” - zachichotałam.
Zamknęłam za sobą drzwi. Weszłam do pubu, jak zwykle pałętali
się wokoło starzy, pijani faceci. Szef skandalicznie zmierzył mnie
wzrokiem. Wyrywając się z jego spojrzenia poszłam na zaplecze się
przebrać.
Jak zawsze zaczęłam pracę od stania przy barze i nalewania kolejnych drinków pijanym klientom.
Jak zawsze zaczęłam pracę od stania przy barze i nalewania kolejnych drinków pijanym klientom.
Czułam spojrzenie wielu mężczyzn, co
mnie oczywiście denerwowało, jednak najbardziej wkurzający okazał
się szef, który nadal się na mnie patrzył. W końcu po 30
minutach przyszła Demi, moja koleżanka z pracy.
-Cześć, co u Ciebie.?-Zapytałam ją
robiąc kolejnego drinka.
-A no dobrze. A ten, co się tak
patrzy.-Zapytała dyskretnie pokazując na szefa.
-Nie wiem, patrzy tak odkąd przyszłam.
-Dziwny koleś..-Powiedziała i podała
zamówienie.
Długo plotkowałyśmy, bardzo się
lubimy. Demi pracuje tu dłużej ode mnie, a cały czas się obija i
podrywa przystojniaków. Ja tak nie potrafię. Dziwię się, że
jeszcze nie wyleciała. Po długich rozmowach i produktywnej pracy
dobiegł koniec mojej zmiany, cieszę się, że nie muszę pracować
tu w nocy. Kto wie, co by się wtedy działo.
-Wreszcie. -powiedziałam i pożegnałam
się z Demi, której zostało jeszcze trochę tej ”pracy”Poszłam
na zaplecze przebrać się w moje ukochane ciuszki. Gdy pozbyłam się
koszuli w wejściu pojawił się Mally. Od razu przeciągnęłam moją
koszulkę przez głowę.
- No cześć mała, jak się
pracowało.? Eej. Nie musiałaś tego robić, byłoby mi
łatwiej.-Odparł facet podchodząc do mnie coraz bliżej.
- Dobrze mi się pracowało. Ja...ja
przepraszam. Muszę już iść. -odpowiedziałam spanikowana
-Oj niee. Jeszcze nie skończyliśmy
-Mówił to z rozbawieniem. W mgnieniu oka pozbył się swojej
koszulki odsłaniając wielki, gruby brzuch. Był niewiele starszy
ode mnie, lecz wyglądał na starucha. Cofałam się jak tylko
mogłam, by zwiększyć dystans między mną, a nim. Byłam oparta
już o szafki przy ścianie. Zaczęłam krzyczeć na ile siły mi
pozwalały: „HARRY.!!!”
-O tak Claro. Krzycz jego imię,
będzie mu przykro, jeśli dowie się, że nie mógł Ci pomóc.
-Nic o nim o nie wiesz.! Zostaw
mnie.!-Krzyczałam, gdy ten odkładał moją torbę na półkę by
zaraz zająć się moim ciałem. Już..już miał się do mnie
bardziej dobierać, gdy wyrwałam się mu, przestraszona wybiegłam
do pubu, gdzie szybko ujrzałam Harrego rozmawiającego z Demi. Mocno
się do niego przytuliłam i wybuchnęłam płaczem.
-Ej kochanie.! Co się dzieje.??!
-On..on..tam..-mówiłam pokazując na
drzwi do zaplecza. Nie potrafiłam skończyć..Harry domyślił się
o co chodzi, Kazał mi zaczekać w samochodzie, a sam poszedł w głąb
pubu na zaplecze.
**Harry**
Kiedy przyjechałem po Clarę uznałem,
że wejdę po nią do środka. Od razu podszedłem do baru i spytałem
rudowłosą dziewczynę, gdzie Clara. Powiedziała mi, że poszła
się przebrać, ale na jej oko, coś za długo jej to szło. Czekałem
dłuższą chwilę, ale ona wciąż nie przychodziła. Zacząłem się
martwić. W końcu zobaczyłem ją wybiegającą ze łzami w oczach,a
za nią idącego jakiegoś faceta. Mocno mnie przytuliła i zaczęła
płakać. Moja księżniczka często płacze.. Nie musiała nic
mówić, już wiedziałem, co jest grane.
-Zaczekaj w samochodzie.- Powiedziałem
do dziewczyny, a sam poszedłem rozprawić się z gościem, który
jak się okazało był jej szefem. Zadałem mu kilka ciosów w
policzek i brzuch.
-Jeszcze Ci mało, skurwysynie.?!
-Nie.-Odpowiedział załamując głos.
-Jeszcze raz. Jeszcze jeden, pierdolony
raz dobierzesz się do Clary, a obiecuję, że Cię zajebie!
Rozumiesz?!- Odpowiedziałem szorstko i jeszcze raz kopnąłem Go w
brzuch. Wyszedłem zatrzaskując drzwi i pożegnałem Demi. Wsiadłem
do samochodu, gdzie czekało mnie palące spojrzenie Clary.
-Harry.! Co Ty wyprawiasz.!-
-Co.?! Nie pozwolę, by Cię
skrzywdził-Również uniosłem na nią głos.
-Ale jak Ty wyglądasz, mogłeś to
inaczej załatwić.!-Wykrzyknęła i odwróciła wzrok spoglądając
na krajobraz za oknem. Nawet jak się złościła, wyglądała
cudnie. Położyłem rękę na jej udzie, by lekko ją uspokoić, ale
ona szybko ją odtrąciła i spiorunowała mnie wzrokiem. No super.
Obraziła się na mnie, bo uratowałem jej dupę. Naprawdę pięknie.
Powinna mi dziękować. Kolejny wieczór coś jest nie tak. Gdy już
byliśmy pod jej domem oboje wysiedliśmy. Gdy zatrzasnęła drzwi
kopnęła jedną z opon.
-Ej.!Delikatnie.!
-Baba..-Powiedziała cicho.
-Co?! Coś ty powiedziała.?!
-Nic już! Chodź, przemyjemy Ci te
piękną, zmasakrowaną twarz. -Głośno wzdychnęła.
-Na pewno.? Mogę to zrobić sam no
wiesz.. w domu.
-Chodź już i nie marudź.!-
Pociągnęła mnie za sobą do środka, co przyznam, bardzo mi się
spodobało. Weszliśmy do domu Clary. Skierowaliśmy się do
łazienki, Clara wyjęła waciki i wodę utlenioną z szafki pod
umywalką i zaczęła przemywać rany.
-Auć.! To boli.!
-Nie bądź babą.
-To bądź delikatna.!
-Mhm..Z Tobą nie można być
delikatnym. - Zaśmiała się cicho.
Kiedy już skończyła przenieśliśmy
się do salonu i włączyliśmy telewizję.
-eej.! Cicho, ciocia odsypia.
-Aj.! Przepraszam. -Wyłączyłem
telewizor i postawiłem na jakże piękną ciszę, która często nam
towarzyszyła.
-To co..z kolejnego wypadu
nici.?-Spytałem.
-Dlaczego.? Może jeszcze zdążymy.
-Chcesz iść.?
-Nie chcę rozczarować Twoich
znajomych. Chodź już, noo.!- Szybko wstała i chwyciła mnie za
rękę. Poszliśmy do samochodu i wyruszyliśmy w stronę domu Pezz.
Siemka.!
Kolejna część, została napisana całkowicie przez Natt. Miała w nocy wenę i mamy nadzieję, że spodobają się Wam jej nocne wypociny :D
Przepraszamy za długość tej części. Mamy nadzieję,że pomimo tego będziecie chcieli to czytać : )
Dalsza część jest w obróbce, więc niedługo się pojawi.
Miłego dnia.! ;*/Wikuu
Miłego dnia.! ;*/Wikuu

super ;* (znowu taka sb nati)
OdpowiedzUsuńGenialny blog,po prostu go kocham.
OdpowiedzUsuńkocham teeen blog, wspaniały, tylko te wulgaryzmy niepotrzebne :)
OdpowiedzUsuń