poniedziałek, 6 stycznia 2014

**CZĘŚĆ 9*

**perspektywa Clary**
Tej nocy spałam spokojnie. Bez żadnego koszmaru. Może dlatego, że obok mnie leżał chłopak mojego życia.? Co.?! Co ja mówię.?? Przecież jakiś czas temu nawet bym o tym nie pomyślała... Nadal nie wiem, czemu wzbudzałam w nim tak wielkie zainteresowanie. On jest światową gwiazdą, a ja.? Niczym w porównaniu z nim. Myślałam nad wczorajszym dniem.. To było zaskakujące. Opowiedziałam mu drastyczne wspomnienia mojego życia, a on słuchał mnie uważnie, pocieszył. Po prostu był.. to już było coś.
Nie wiem, czy zachowa dla siebie te wiadomości. Obiecał.
-Dzień dobry księżniczko.- nagle z zamyślenia wyrwał mnie zaspany, chrypliwy męski głos.
-Hej
-Jak się spało.?
-Um..dobrze, wreszcie bez żadnego koszmaru. A Tobie.?
-Może dlatego, że spałaś z kimś, przy kim jesteś bezpieczna.?-uśmiechnął się zawadiacko.-Dziękuję, dobrze. Fakt, że spałem z Tobą był już dla mnie czymś pięknym-Dodał.
-Muszę iść do pracy..
-Ty pracujesz.?-zdziwił się chłopak.
-No jasne, że tak. Harry, chyba muszę jakoś zarobić na własne wydatki.
-Masz rację, gdzie pracujesz.?
-Jestem..
-Jesteś.?
-Kelnerką w pubie..-powiedziałam, nie chciałam żeby się dowiedział. Ta praca była koszmarna..pełno facetów rozglądających się za dziewczętami..
-Clara.? W jakim pubie.?
-”Black Town. Pub Mally&Dick”
-Mally&Dick.?!! Ty chyba sobie żartujesz.?!-chłopak zdenerwował się jak usłyszał tą nazwę. Nie było to najlepsze miejsce pracy, ale jakoś musiałam zarobić.
-Clara, to nie jest dobry pomysł, byś tam pracowała.
-A co mam zrobić.?! Nigdzie nie przyjmą samotnej 17-to latki bez kwalifikacji. -wykrzyczałam. Wyszłam z pokoju i zatrzasnęłam drzwi za sobą. Pobiegłam do łazienki i tam zaczęłam płakać.
Harry poszedł za mną i wszedł do łazienki.
-Clara..ja przepraszam. Rozumiem Cię, ale to naprawdę nie jest miejsce dla Ciebie. -powiedział i mocno przytulił mnie do siebie.-Spróbujemy poszukać innej pracy dla Ciebie. A na razie uważaj na siebie.-Wydusił te słowa, widać było, że dobierał je z wielką dokładnością, by mi nie sprawić przykrości.
-Dobrze..pójdę się już ubrać, żeby się nie spóźnić.
-Pewnie, poczekam na dole, podwiozę Cię. -Poszłam szybko do pokoju i założyłam krótkie dżinsowe szorty, luźną szarą bluzkę, a do tego trampki i zeszłam do Harrego.
-Idziemy.?-zapytałam chłopaka jednocześnie łapiąc torbę w korytarzu. Poczułam, jak lekko opuszcza szorty.
-Ej.! Co ty robisz.?? -Zaśmiałam się.
-Wiesz..szukam połowy tych spodenek. -Odpowiedział z uśmiechem. Poprawiłam strój i wyszliśmy. Zamknęłam drzwi i skierowaliśmy się w stronę samochodu stojącego po drugiej stronie ulicy. Harry otworzył mi drzwi, a następnie sam wsiadł do samochodu. Po 10 minutach ciszy dotarliśmy na miejsce.
-Rozumiem, że widzimy się dziś wieczorem.?-Zapytał ukazując przy tym dołeczki w policzkach.
-Jasne. Wychodzimy gdzieś dzisiaj, prawda.?
-Tak. Idziemy do dziewczyny Zayna. Poznasz tam ich wszystkich zresztą. O której kończysz.?
-Mm...około 20.-Odpowiedziałam dosyć niepewnie.
-Przyjadę po Ciebie tutaj, zawioze Cię do domu, żebyś mogła się przebrać i pojedziemy do Pezz.
-Okej.
-Uważaj na siebie mała.
-Jasne..”duży” - zachichotałam. Zamknęłam za sobą drzwi. Weszłam do pubu, jak zwykle pałętali się wokoło starzy, pijani faceci. Szef skandalicznie zmierzył mnie wzrokiem. Wyrywając się z jego spojrzenia poszłam na zaplecze się przebrać.
Jak zawsze zaczęłam pracę od stania przy barze i nalewania kolejnych drinków pijanym klientom.
Czułam spojrzenie wielu mężczyzn, co mnie oczywiście denerwowało, jednak najbardziej wkurzający okazał się szef, który nadal się na mnie patrzył. W końcu po 30 minutach przyszła Demi, moja koleżanka z pracy.
-Cześć, co u Ciebie.?-Zapytałam ją robiąc kolejnego drinka.
-A no dobrze. A ten, co się tak patrzy.-Zapytała dyskretnie pokazując na szefa.
-Nie wiem, patrzy tak odkąd przyszłam.
-Dziwny koleś..-Powiedziała i podała zamówienie.
Długo plotkowałyśmy, bardzo się lubimy. Demi pracuje tu dłużej ode mnie, a cały czas się obija i podrywa przystojniaków. Ja tak nie potrafię. Dziwię się, że jeszcze nie wyleciała. Po długich rozmowach i produktywnej pracy dobiegł koniec mojej zmiany, cieszę się, że nie muszę pracować tu w nocy. Kto wie, co by się wtedy działo.
-Wreszcie. -powiedziałam i pożegnałam się z Demi, której zostało jeszcze trochę tej ”pracy”Poszłam na zaplecze przebrać się w moje ukochane ciuszki. Gdy pozbyłam się koszuli w wejściu pojawił się Mally. Od razu przeciągnęłam moją koszulkę przez głowę.
- No cześć mała, jak się pracowało.? Eej. Nie musiałaś tego robić, byłoby mi łatwiej.-Odparł facet podchodząc do mnie coraz bliżej.
- Dobrze mi się pracowało. Ja...ja przepraszam. Muszę już iść. -odpowiedziałam spanikowana
-Oj niee. Jeszcze nie skończyliśmy -Mówił to z rozbawieniem. W mgnieniu oka pozbył się swojej koszulki odsłaniając wielki, gruby brzuch. Był niewiele starszy ode mnie, lecz wyglądał na starucha. Cofałam się jak tylko mogłam, by zwiększyć dystans między mną, a nim. Byłam oparta już o szafki przy ścianie. Zaczęłam krzyczeć na ile siły mi pozwalały: „HARRY.!!!”
-O tak Claro. Krzycz jego imię, będzie mu przykro, jeśli dowie się, że nie mógł Ci pomóc.
-Nic o nim o nie wiesz.! Zostaw mnie.!-Krzyczałam, gdy ten odkładał moją torbę na półkę by zaraz zająć się moim ciałem. Już..już miał się do mnie bardziej dobierać, gdy wyrwałam się mu, przestraszona wybiegłam do pubu, gdzie szybko ujrzałam Harrego rozmawiającego z Demi. Mocno się do niego przytuliłam i wybuchnęłam płaczem.
-Ej kochanie.! Co się dzieje.??!
-On..on..tam..-mówiłam pokazując na drzwi do zaplecza. Nie potrafiłam skończyć..Harry domyślił się o co chodzi, Kazał mi zaczekać w samochodzie, a sam poszedł w głąb pubu na zaplecze.
**Harry**
Kiedy przyjechałem po Clarę uznałem, że wejdę po nią do środka. Od razu podszedłem do baru i spytałem rudowłosą dziewczynę, gdzie Clara. Powiedziała mi, że poszła się przebrać, ale na jej oko, coś za długo jej to szło. Czekałem dłuższą chwilę, ale ona wciąż nie przychodziła. Zacząłem się martwić. W końcu zobaczyłem ją wybiegającą ze łzami w oczach,a za nią idącego jakiegoś faceta. Mocno mnie przytuliła i zaczęła płakać. Moja księżniczka często płacze.. Nie musiała nic mówić, już wiedziałem, co jest grane.
-Zaczekaj w samochodzie.- Powiedziałem do dziewczyny, a sam poszedłem rozprawić się z gościem, który jak się okazało był jej szefem. Zadałem mu kilka ciosów w policzek i brzuch.
-Jeszcze Ci mało, skurwysynie.?!
-Nie.-Odpowiedział załamując głos.
-Jeszcze raz. Jeszcze jeden, pierdolony raz dobierzesz się do Clary, a obiecuję, że Cię zajebie! Rozumiesz?!- Odpowiedziałem szorstko i jeszcze raz kopnąłem Go w brzuch. Wyszedłem zatrzaskując drzwi i pożegnałem Demi. Wsiadłem do samochodu, gdzie czekało mnie palące spojrzenie Clary.
-Harry.! Co Ty wyprawiasz.!-
-Co.?! Nie pozwolę, by Cię skrzywdził-Również uniosłem na nią głos.
-Ale jak Ty wyglądasz, mogłeś to inaczej załatwić.!-Wykrzyknęła i odwróciła wzrok spoglądając na krajobraz za oknem. Nawet jak się złościła, wyglądała cudnie. Położyłem rękę na jej udzie, by lekko ją uspokoić, ale ona szybko ją odtrąciła i spiorunowała mnie wzrokiem. No super. Obraziła się na mnie, bo uratowałem jej dupę. Naprawdę pięknie. Powinna mi dziękować. Kolejny wieczór coś jest nie tak. Gdy już byliśmy pod jej domem oboje wysiedliśmy. Gdy zatrzasnęła drzwi kopnęła jedną z opon.
-Ej.!Delikatnie.!
-Baba..-Powiedziała cicho.
-Co?! Coś ty powiedziała.?!
-Nic już! Chodź, przemyjemy Ci te piękną, zmasakrowaną twarz. -Głośno wzdychnęła.
-Na pewno.? Mogę to zrobić sam no wiesz.. w domu.
-Chodź już i nie marudź.!- Pociągnęła mnie za sobą do środka, co przyznam, bardzo mi się spodobało. Weszliśmy do domu Clary. Skierowaliśmy się do łazienki, Clara wyjęła waciki i wodę utlenioną z szafki pod umywalką i zaczęła przemywać rany.
-Auć.! To boli.!
-Nie bądź babą.
-To bądź delikatna.!
-Mhm..Z Tobą nie można być delikatnym. - Zaśmiała się cicho.
Kiedy już skończyła przenieśliśmy się do salonu i włączyliśmy telewizję.
-eej.! Cicho, ciocia odsypia.
-Aj.! Przepraszam. -Wyłączyłem telewizor i postawiłem na jakże piękną ciszę, która często nam towarzyszyła.
-To co..z kolejnego wypadu nici.?-Spytałem.
-Dlaczego.? Może jeszcze zdążymy.
-Chcesz iść.?

-Nie chcę rozczarować Twoich znajomych. Chodź już, noo.!- Szybko wstała i chwyciła mnie za rękę. Poszliśmy do samochodu i wyruszyliśmy w stronę domu Pezz.

Siemka.!
Kolejna część, została napisana całkowicie przez Natt. Miała w nocy wenę i mamy nadzieję, że spodobają się Wam jej nocne wypociny :D
Przepraszamy za długość tej części. Mamy nadzieję,że pomimo tego będziecie chcieli to czytać : )
Dalsza część jest w obróbce, więc niedługo się pojawi.
Miłego dnia.! ;*/Wikuu

3 komentarze:

  1. super ;* (znowu taka sb nati)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny blog,po prostu go kocham.

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham teeen blog, wspaniały, tylko te wulgaryzmy niepotrzebne :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie komentarz c: