niedziela, 26 stycznia 2014

**Część 13**

*Harry*
Obudziłem się rano sam w łóżku. Zamiast Clary ujrzałem puste miejsce obok.
Jej sukienka wciąż leżała w pokoju, więc nie mogła pójść do domu.
Zszedłem na dół do salonu. Tak myślałem..Niall przed telewizorem z konsolą w ręku, ale..obok niego Clara.
-Ekhm..-chrząknąłem i podszedłem bliżej, a dwie pary oczu natychmiast powędrowały na mnie.
-Cześć Hazz- Uśmiechnęła się dziewczyna podchodząc do mnie i wtulając się w mój tors.
-Hej kochanie. Możesz mi powiedzieć co robiliście?
-Graliśmy w Fife
-Dziewczyna ze mną wygrała- wykrzyknął Niall
Lara uśmiechnęła się i pociągnęła mnie w stronę kuchni.
-Co byś chciała piękna? -spytałem podnosząc ją do góry.
-Głodna jestem- odpowiedziała wtulając się we mnie.
Posadziłem Clare na blacie, a sam zająłem się przygotowywaniem śniadania.
-Harry, co robisz?-Zapytała zaciekawiona
-Niespodzianka-mrugnąłem do niej i pocałowałem w czoło. Zdjąłem ją z blatu i zaniosłem do salonu, gdzie siedział Horan. Clara okryła się kocem leżącym na sofie i czekała, aż przyniosę jej śniadanie.
Wróciłem do kuchni chwyciłem kubek z herbatą, parę truskawek i miseczkę z płynną czekoladą i ustawiłem na drewnianej tacce. Wziołem jeszcze płatki z mlekiem i zaniosłem Clarze. Myśle, że będzie jej smakowało. Położyłem tacke na kolanach Clary. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się szeroko.
-Oh przestańcie już-powiedział Niall z lekkim obrzydzeniem.-Nie objedz się Clara, bo idziemy do wesołego!-dodał entuzjastycznie.
Spojrzałem na niego pytająco. Nic nie było mi wiadomo o żadnym wyjściu.
-Co? Założyliśmy się, że jak wygra zabiorę ją do wesołego miasteczka.-zaśmiał się głośno i spojrzał na dziewczyne.
*Niall*
Nagle do domu wparowali Zayn i Louis.
-Cześć chłopaki, głodni? -przywitałem się i zaproponowałem im śniadanie.
-No pewnie, że głodni!-wykrzyknął Louis.
-Ej, a co Harry robi z jakąś laską w salonie?-zapytał Zayn
-To jest Clara. Nocowała tutaj. Fajna dupa. Szkoda, że Hazz ją zajął-odezwał się Tommo.
-TO NIE JEST JAKAŚ DZIEWCZYNA!-wykrzyknąłem zdenerwowany- On ją kocha. Nie patrzy na cycki czy dupe. Dorósł. Pasują do siebie. -Dokończyłem i wróciłem do salonu zostawiając ich samych.
-Gdzie śniadanie dla mnie Styles?-zaśmiałem się.
-Sam sobie zrób-odpowiedział i usiadł obok Clary.
Zawiodłem się na nim. Myślałem, że mi też zrobi śniadanie. A tak swoją drogą Clara jest świetna. Harry ma szczęście, że na nią trafił. To jedyna dziewczyna, którą pokochał za wszystko..nie okłamujmy się. To jedyna dziewczyna, którą w ogóle pokochał!
*30 minut później*
*Clara*
-Długo jeszcze-Spytał Niall ze znudzeniem w głosie. To prawda czekał na mnie dość długo. Związałam włosy w luźnego kucyka i zeszłam na dół.
-Gotowi?-uśmiechnęłam się i chwyciłam torbę.
-No pewnie!-Niall, aż podskoczył z radości i wybiegł z domu.
-Clara. Nie mogę iść z wami. Muszę coś załatwić-odparł zmieszany obejmując mnie w talii.
-To w takim razie pójdziemy sami. A jakby co to od razu wracam do domu.
-Dobrze. Widzimy się wieczorem u Ciebie. Idź już-Poklepał mnie w tyłek, jakby miało mi to dodać odwagi. Wzbiłam się na palce i ucałowałam go w policzek, na którym od razu pojawił się dołeczek. Pożegnaliśmy się i wyszłam do Nialla. Jechaliśmy samochodem dużo rozmawiając o rzeczach, które nawet nie miały sensu, aż dojechaliśmy na parking naprzeciwko wejścia do parku rozrywki. Po parunastu minutach byliśmy już na wielu atrakcjach i kolejkach.
-Gdzie teraz?-zapytał podekscytowany.
-No nie wiem..jestem trochę zmęczona.
-Poczekaj tu pójde po kawe. Serio Clara, mówię poważnie nie chce Cię nigdzie zgubić-powiedział lekko poważny-Harry by mnie zabił-Dodał z rozbawieniem.
Ruszyłam w stronę ławki gdzie chłopak z łatwością by mnie zauważył.
-Witaj piękna-Nagle na ramieniu poczułam szorstką dłoń. Od razu ją odtrąciłam.
-Odsuń się -odparłam. Ale moje prośby zadziałały odwrotnie. Facet przysunął się jeszcze bliżej. Zmierzyłam go wzrokiem, a on odpowiedział tym samym zawieszając wzrok na moim dekolcie.
-Niegrzeczna. Lubię takie-uśmiechnął się szyderczo
Facet chwycił mnie za nadgarstek lekko szarpiąc. Chwile później stałam dociśnięta do ściany.
-Z..zostaw mnie!-próbowałam się bronić, ale moje siły nie równały się z tym co mógł zrobić on. Był wyższy ode mnie i silniejszy. Chwycił moje oba nadgarstki w swoją dużą dłoń i uniósł ją nad moją głowę. Drugą ręką zaczął bawić się moimi włosami. Przeraźliwie się go bałam...
Bardzo bym chciała, by zjawił się Niall, a jeszcze bardziej żeby był to Harry. Dłoń gościa zjeżdżała coraz niżej, od polika na szyje i na dekolt..
Po oberwaniu parę razy w brzuch i policzek nie miałam na tyle siły, by móc się wyrwać. Łzy zalewały moje oczy i strumieniami spływały po moich policzkach.
-Ej! Co się tu dzieje?!-podbiegł Niall odtrącając faceta.
-Zostaw mnie i moją dziewczyne w spokoju-odpowiedział mu bezczelnie
-Kim Ty w ogóle jesteś?
-Mówiłem. Jestem jej chłopakiem -warknął gość próbując złapać mnie za rękę, jednak Niall był szybszy.
-Odwal się od niej. Chodź Clara.-Podniósł mnie na ręce. Łkałam cicho na ramieniu Niallera.
Po krótkim czasie poczuła miękką skórę siedzenia. Byliśmy w samochodzie. Jechaliśmy dłuższy czas, Niall spoglądał na mnie co chwila.
-Czemu mnie nie posłuchałaś?-Wbił wzrok w przestrzeń za oknem. Było widać, że jest na mnie zły.
-To on się do mnie przylepił.
Spojrzał na mnie i włączył radio. Dojechaliśmy pod dom. Wyszłam z samochodu i trzasnęłam mocno drzwiami, po czym stanęłam z rozłożonymi rękoma przed Horanem.
-Miałeś mnie zawieźć do domu.
-Lepiej będzie jak zostaniesz tutaj. Harry z wielką przyjemnością zobaczy Cię w takim stanie-uśmiechnął się szyderczo. Odpowiedziałam wymuszonym uśmiechem i weszłam do domu od razu kierując się do łazienki na górze.
-Niall!-warknął Harry wstając z kanapy.
-Wiesz stary..wydaje mi się, że powinieneś pogadać ze swoją dziewczyną..
*Harry*
O co mu chodziło? Co ona do cholery zrobiła?
Wbiegłem na górę i zapukałem delikatne w drzwi od łazienki.
-Clara. Otworzysz mi?
-Już..chwile..-odparła słabym głosem i otworzyła przede mną drzwi.
Wybiegła do pokoju, a ja od razu pospieszyłem za nią.
-Powiesz mi co się stało, że Niall był taki wkurzony?
-Nic ważnego..Mała sprzeczka..-uśmiechnęła się, ale dobrze widziałem, że udawała.
-Clara! Niall nie jest taki po zwykłej sprzeczce. O co chodzi?-sięgnąłem po jej dłonie, które zakrywały jej piękne oczy. Gdy to zrobiłem coś przykuło moją uwagę..
-Co to..co to jest?! Niall Ci to zrobił? Horan chodź tutaj!-warknąłem w stronę drzwi, by wreszcie dowiedzieć się co tam się wydarzyło.
-Co jest?-zapytał znudzony
-Co to ma być? Coś Ty jej zrobił?-szarpnąłem ją za ramie, by pokazać mu wszystkie siniaki i czerwone ślady.
-Harry to moja wina-odezwała się Clara
-Nie! Poszedłem po kawę, a ona siedziała na ławce..jakiś koleś do niej podszedł i zaciągnął ją na tył budynku..dziewczyna, z którą flirtowałem powiedziała mi, że ktoś się do niej przystawiał i żebym poszedł zobaczyć czy wszystko w porządku..byłem na nią wkurzony, bo myślałem, że sama zaczęła się gdzieś szwędać..Przepraszam Clara..-Niall podszedł do niej i położył jej ręke na ramieniu.
-Nie obchodzi mnie jakaś laska, która na Ciebie leciała. Miałeś się nią opiekować! Wyjdź już..-Chłopak natychmiast opuścił pokój zostawiając nas samych. Zaczęła płakać..nie znoszę kiedy płaczę..Ułożyłem ją na łóżku i złączyłem nasze usta.
-Nie, Harry..-Wstała i poszła w kierunku łazienki-zostaje na noc..-uśmiechnęła się gdy opuszczała pokój.
Dziwne uczucie przepełniło mnie od środka. Nigdy nie było tak, że dziewczyna zostawała na noc..drugi raz z rzędu..nosiła moje ubrania..
Gdy wreszcie wyszła z łazienki jej włosy opadały luźno na ramiona, a moja koszulka sięgała jej do połowy ud. Poklepałem miejsce obok siebie tym samym wskazując, by położyła się obok mnie. Tak też zrobiła, a ja okryłem nas pościelą.
-Kocham Cię..-wyrwało mi się z ust. Wtuliła się we mnie i po chwili zasnęła. To prawda byłem dupkiem..miłość dla mnie nie istniała..ale teraz..ona to wszystko zmieniła.



Hejka^^
Część 13 z maleńkim opuźnieniem, ale mamy również życie prywatne.
Mamy nadzieje, że się wam spodobało.
Liczymy na wasze opinie
Miłego dnia <3 //Natt

niedziela, 19 stycznia 2014

**Część 12**

Po ok. 30 minutach przebrałam się w dżinsowe szorty i malinową koszulę. Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy w luźnego warkocza. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie kawę. Popijając Cappucino usiadłam na parapecie oglądając krajobraz za oknem. Po jakimś czasie zaczęłam zbierać się do wyjścia. Zatrzasnęłam drzwi i poszłam w kierunku Parku Embley.
~30 minut później~
Spacerowałyśmy po parku rozmawiając o wszystkim co wydarzyło się wcześniej. Jess wypytywała mnie o Harrego.
- Mieliśmy się spotkać dzisiaj, ale sukcesem będzie jeśli w ogóle do mnie napisze..
-Nie martw się. Chodź! Mam wielką ochotę na watę cukrową.-Pociągnęła mnie w strone straganu ze słodkościami, a już po chwili siedziałyśmy na ławce z wielką watą cukrową.
Rozmawiałyśmy już dość długo i postanowiłam wrócić do domu.
Miasto rozświetlone było ulicznymi lampami. Na ulicach było dość pusto, gdzie nie gdzie przewijały się grupki nastolatków. Zmęczona długimi rozmowami z Jess wracałam w spacerowym tempie. Harry cały dzień nic nie pisał więc pewnie dobrze bawił się z chłopakami. Ciekawe czy w ogóle pamiętał, że mieliśmy się jeszcze spotkać. Gdy byłam już przy domu zobaczyłam, że w salonie pali się światło. Nie sądziłam, że ciocia wróci tak wcześnie. Weszłam do salonu i ujrzałam Harrego w garniturze piszącego sms'a.
-Co Ty tu robisz?!-zapytałam bardzo zdziwiona jak wszedł.
-Twoja ciocia dała mi klucze. Mieliśmy się spotkać i jestem.
To niemożliwe. Ciocia dała mu klucze?! Po co? Nie mógł zaczekać w samochodzie albo przed drzwiami?
-Idź się ubrać-powiedział, a ja się zmieszałam. Nie miałam pojęcia gdzie idziemy.
Wbiegłam po schodach, weszłam do pokoju i otworzyłam szafe stojącą po prawej stronie pokoju. Wyjęłam tiulową sukienke w kolorze pudrowego różu i wciągnęłam ją na siebie. Weszłam jeszcze do łazienki, by nałożyć delikatny makijaż. Chwyciłam szybkim ruchem małą torebkę leżącą obok łóżka i zeszłam do Harrego.

*Harry*

To, że byłem w jej domu bardzo ją zaskoczyło, ale to w sumie jej ciotka pomogła mi się odpowiednio ubrać i wybrać restauracje, w której mógłbym w końcu wyznać Clarze co do niej czuje. Gdy do mnie zeszła..wyglądałam tak pięknie. Zatkało mnie. Jakbym widział inną dziewczyne. Jej sukienka idealnie opisywała tę niewinność i słodki charakter.
-Piękne wyglądasz-rzuciłem krótko
-Dzięki-Zarumieniła się i nieśmiało uśmiechnęła.
-Chodźmy-Wstałem energicznie i chwyciłem Clare za ręke.

*Clara*
Byłam trochę zmieszana, chłopak zaprosił mnie na „randkę” i wywozi nie wiadomo gdzie. Jechaliśmy już prawie pół godziny i to mnie trochę przeraziło.
-Gdzie jedziemy?-zapytałam niepewnie
-Zobaczysz. Już zaraz będziemy.
Tym zakończył nasz dialog żebym nie pytała o więcej. Tajemniczy jak zwykle. Widziałam jak się uśmiechał próbując to ukryć.
-No jesteśmy.
-A..ale co my tu robimy?-rozejrzałam się dookoła. To było totalne pustkowie. Było ciemno, nic nie było widać.
Harry pomógł mi wyjść z samochodu. Splótł nasze palce i zakrył dłonią oczy bym nic nie wiedziała. Poprowadził mnie kilkanaście kroków do przodu i przeprowadził do jakiegoś pomieszczenia.
-Rezerwacja dla Stylesa- usłyszałam głos chłopaka. Wciąż nie zdejmował dłoni z moich oczu, ale byłam pewna, że to jakaś restauracja.
-Już możesz otworzyć- powiedział i wziął rękę z moich oczu.
Byłam w szoku. To najdroższa restauracja w..Anglii..na świecie.
-O Matko...Harry..- Zaniemówiłam. Tyle słyszałam o tym miejscu. Zawsze marzyłam by kiedyś tu zjeść.
-Nic nie mów. Usiądź. -Odsunął mi krzesło i sam zajął miejsce naprzeciwko.
*Harry*Kiedy odsłoniłem Clarze oczy widziałem, że była w poważnym szoku. Chyba nie wiedziała co powiedzieć. Kiedy zajęliśmy miejsca i zamówiliśmy posiłek postanowiłem zebrać się na odwagę.
-Muszę Ci coś powiedzieć..-Powiedzieliśmy równocześnie.
-Mów pierwszy- pozwoliła mi zacząć.
-Clara. Minęło już sporo czasu. Wiem, że niezbyt długo się znamy, ale ja naprawdę czuję coś do Ciebie. Możesz twierdzić, że bawiłem się uczuciami dziewczyn, ale tak nie było. One chciały tylko jednego. Z Tobą jest inaczej. Każdej czegoś brakowało..a Ty..masz to wszystko. Jesteś idealna. Kocham Cię.
-Ja...
-Wiem..nie ważne- mój humor momentalnie się zmienił -Teraz twoja kolej.
-Ja chciałam powiedzieć to samo Tobie -uśmiechnęła się
-Naprawdę? -Nie wieżę..udało się! A ja się tak bałem..
Długo rozmawialiśmy o bzdurnych rzeczach, śmialiśmy się..było naprawdę fajnie.
*Clara*
Chłopak moich marzeń naprawdę jest we mnie zakochany. Tego uczucia nie da się opisać. Jeszcze nigdy nie byłam taka szczęśliwa.
*przed domem Clary*

Harry jak zwykle odprowadził mnie do drzwi. Przez chwile szukała kluczy w torebce, ale nie było ich. Zapomniałam, że zatrzaskiwałam drzwi. Super! Nie dostane się do domu.
-Zapomniałam klucz.-opuściłam ręce i spojrzałam na chłopaka.
-Nie szkodzi. Przenocujesz u mnie-powiedział
-Co co Ty..nie chce wam przeszkadzać.
-Niby w czym?-sarkastycznie zapytał
-Na pewno chcielibyście pobyć w swoim towarzystwie.
-Ja zdecydowanie chce być w Twoim towarzystwie.
-Będę czuła się niezręcznie..pójde do cioci po klucze i tyle.
-Nie. Idziemy-pociągnął mnie za ręke
*Harry*
Co za ciapa. Znowu kluczy zapomniała. Życie z nią będzie naprawdę ciekawe. Pojechaliśmy do mnie do domu. Otworzyłem drzwi wejściowe i przepuściłem Clare. Rzuciłem klucze na regał po prawej stronie i wprowadziłem dziewczyne do salonu.
Chłopacy jak zwykle grali w Fife tylko Zayn wyszedł gdzieś z Pezz.
-Kto to wrócił-powiedział Niall nie odrywając nawet wzroku od telewizora.
-Znacie już Clare. Zostanie u nas na noc-nagle wszyscy oderwali się od gry.
-No, no będzie się działo-zaśmiał się Louis
-Tylko nie bądźcie za głośno-zażartował Liam, a Clare wyraźnie to speszyło.
-Chodź-chwyciłem ją za rękę i poszliśmy do mojego pokoju.- Nie przejmuj się nimi, tylko tak żartują-powiedziałem jednocześnie zamykając drzwi
-Spoko. Muszę się po prostu przyzwyczaić -powiedziała siadając na łóżko.
*Clara*
-Macie Tu gdzieś łazienke -zapytałam
-Na korytarzu po lewej. Chcesz jakieś ciuchy?
-Dobrze by było- odpowiedziałam nieśmiało
Harry dał mi luźny T-shirt i szary dres. Przemieściłam się w kierunku łazienki.
Zdjęłam z siebie sukienke i chwile patrzyłam w lustro poprawiając włosy. W międzyczasie drzwi się otworzyły, a ja byłam w samej bieliźnie.
-O. Sorry. Nie wiedziałem..-W drzwiach stanął Louis i wpatrywał się we mnie jak w obrazek.
-Nic się nie stało, ale mógłbyś wyjść..-powiedziałam szorstko.
-Ej! Stary! Co robisz?!-zobaczyłam Harrego odpychającego go od drzwi.
Wszedł do środka i zakluczył za sobą drzwi.
-W porządku?-zapytał
-T..tak. Trochę niezręcznie się tu czuję..
-Przywykniesz, ale uważaj na Louisa, chyba wpadłaś mu w oko. Jesteś moja-odparł całując moją szyje i lekko ją przygryzając
Harry opuścił łazienke, a ja w spokoju mogłam się przebrać. Pod drzwiami usłyszałam rozmowe Harrego z Louisem.
*-Dobra dupa z niej
-Trzymaj się od niej z dala
-Wyluzuj. Pewnie dobra w łóżku, że z nią jesteś co?
-Ja już dorosłem nie tak jak Ty. *
Rozmowa się skończyła, a ja opuściłam łazienke i poszłam do pokoju Harrego.
Leżał na łóżku i chyba zasnął. Tak słodko wyglądał. Usiadłam obok niego i chwyciłam torebkę leżącą na szafce. Chciałam znaleźć telefon, ale Harry uniemożliwił mi to przenosząc silnymi rękoma na swój nagi tors. Oboje się zaśmialiśmy. Pojedyncze kosmyki spadały mi zza ucha, lecz natychmiast wróciły na swoje miejsce dzięki dłoni chłopaka.
Nie odrywając dłoni przeniósł ją na mój zarumieniony policzek. Złączyliśmy usta w pocałunke, który z sekundy na sekundę stawał się coraz intensywniejszy. Jego ręce szybko znalazły się pod luźną koszulką. Uświadamiając sobie, że pod spodem jestem całkiem naga lekko skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Co?
-Em..nie mam nic pod koszulką..-zarumieniłam się
-Tym lepiej.-uśmiechnął się zawadiacko i odciągnął moje dłonie umieszczając je w swoich loczkach. Zamruczał gdy lekko za nie pociągnęłam. Znowu zaczęliśmy się całować teraz jeszcze bardziej namiętnie. Przeniósł nas tak, abym leżała pod nim. Coraz bardziej czułam wypukłość jego krocza w dole mojego brzucha. Po chwili dres został ściągnięty przez moje stopy, a ja leżałam całkiem naga. Popatrzyłam na niego, a on przeniósł moje palce na oblamówkę swoich bokserek. Po chwili i one leżały na podłodze.
-Na pewno tego chcesz?-spytał pochylając się nade mną. Pokiwałam prawie niezauważalnie głową. Potarł lekko penisem o moje krocze, a już po chwili we mnie wszedł.
To było okropne. Widział jak zaciskam oczy w bólu. W końcu przestał się poruszać, gdy zobaczył stróżkę łez na moich polikach. Ucałował mnie i powoli wyszedł. Ból powoli minął, a Harry położył się obok mnie mocno przytulając.












Cześć.
Część 12 z dużą zwłoką, gdyż nie miałam czasu przepisać na kompa.
Jest +18.
Mamy nadzieje, że się podoba i z góry przepraszamy, że rzadko wstawiam, ale brak czasu
i obowiązki domowe + szkoła jednak trochę pochłaniają.
Prosimy o komentarze co myślicie, ponieważ pierwszy raz próbowałyśmy napisać +18
Haha. Miłego dnia :) //Natt

piątek, 10 stycznia 2014

**CZĘŚĆ 11**

**Harry**
Obudziłem się bardzo wcześnie rano. Nie mogłem dłużej spać, wciąż myślałem o sytuacji, która wydarzyła się w pubie, gdzie pracowała Clara. Ten typ ciągle się patrzył na dziewczynę, tak mi mówiła Demi i sama Lara. Nie dziwię się jemu, nie łatwo jest spuścić szybko wzrok z tak pięknej dziewczyny, jak Clara. Ale ona jest moja. Nikogo więcej. Żaden facet jej nie może tknąć. Nie wiem co zrobię, jeśli Mally znów się dobierze do Clary. Była dla mnie czymś więcej, niż zwykłą dziewczyną. Ona jest niezwykła. Taka..niewinna, słodka. Ale zarazem niegrzeczna. To widać. Do czasu, gdy nie pojawiłem się w jej życiu jej oczy tylko wyrażały smutek, a teraz..mam nadzieję, że jest szczęśliwa. Nie można było pomyśleć, że dziewczyna..owładnęła moje myśli. Zayn miał rację. Większość związków kończyła się po tygodniu. Nie byłem typem chłopaka, który byłby z jedną dziewczyną. Po prostu lubiłem przygody. Dziewczyna chciała jednego i ja także. To nie był nawet żaden związek. Nie było w nim uczuć. Byłem chłopakiem bez uczuć. Ale teraz..poczułem, że z Clarą nie będzie tak, jak ze wszystkimi. Była zupełnie inna. Delikatna i wstydliwa. To mnie właśnie w niej kręciło. Naprawdę ją kochałem..ale czy ona odwzajemniła by moje uczucia.? Dobra, koniec tych rozmyślań. Powiem jej to, gdy będzie na to odpowiednia pora. Zszedłem na dół najciszej jak tylko potrafiłem. Postanowiłem, że zrobię Clarze śniadanie. Będzie moją księżniczką. Tylko moją. Nikomu nie pozwolę jej skrzywdzić, a ten kto to zrobi mocno oberwie. Po paru minutach śniadanie było gotowe, a do kuchni weszła ciotka Clary. Chyba nie była w dobrym nastroju. Lekko się zmieszałem, jestem w obcym domu i robię w czyjejś kuchni śniadanie dla mojej dziewczyny, jej ciotka wchodzi do kuchni w koszuli nocnej. Podejrzewam, że w ogóle nie myślała, że tu będę. Nie wiem, czy cokolwiek pamiętała z poprzedniego wieczoru.
-Dzień dobry..ja..bardzo przepraszam, chciałem zrobić Larze śniadanie..
-Dobry..-odpowiedziała jeszcze zaspana kobieta.-Dziękuję Ci, że tak bardzo się troszczysz o moją siostrzenicę. Dużo mi o Tobie wspominała. Dużo przeszła w życiu, nie chcę, by zawiodła się na Tobie. Nie chcę, byś ją w jakikolwiek sposób skrzywdził.-Powiedziała uważnie mi się przyglądając.
-Ja..nawet nie pomyślałbym o tym, by sprawić jej przykrość. Może być Pani pewna, ze mną będzie bezpieczna. Muszę coś Pani powiedzieć, ale proszę, niech to zostanie między nami, że Pani powiedziałem.
-Dobrze..mów.-Poprawiła swoją pozycję na krześle i wbiła we mnie wzrok.
-Chodzi o to, że Clarę napadł w pracy szef. Mally. Nie wiem, co się tam stało, ale wyglądało mi to na molestowanie.
-Przecież to jest normalny człowiek.!
-Proszę się uspokoić. Po prostu mnie to martwi. Jest moją dziewczyną, i bardzo martwię się o jej bezpieczeństwo, gdy takie coś się dzieje. Proszę mi zaufać, według mnie ona nie powinna tam pracować. Zadbam o to, by znalazła gdzieś indziej pracę, jeśli potrzebuje zajęcia. Wszystko, czego potrzebuje mogę jej dać. Mogę pokryć wasze wydatki.
-Dziękuję Harold.-Powiedziała formalnym tonem Katiye(ciocia Clary). - Ale Twoja pomoc nie będzie aż tak bardzo nam potrzebna. Potrafimy sobie same poradzić. Jedyne, dlaczego dziewczyna pracuje, to tylko dlatego, że ubzdurała sobie, że musi mi pomóc i chce mieć pieniądze.
-Ja naprawdę mogę jej zaoferować pieniądze, bez oddawania. Proszę się nad tym zastanowić.-powiedziałem, gdy Katiye wychodziła z domu do pracy. Clara miała naprawdę ciężko. Nie miała matki, a jedyną rodziną była jej ciotka, która całe dnie spędzała w pracy, by wyżywić je obie. Żal mi się zrobiło Clary i jej ciotki. Podczas czekania na dziewczynę wymieniłem parę sms'ów z Liamem. To był jeden x naprawdę niewielu chłopaków, z którym mogłem na poważnie pogadać.
#Może po prostu jej to powiedz, że chcesz z nią być. Nie zachowujcie się, jak dzieci. Jeśli odwzajemni Twoje uczucie to będzie dobrze. Jeśli nie, trudno. Będziesz mieć inną ; ).#
#Ale ja nie chcę mieć innej, chcę Clarę. Tylko ona się dla mnie liczy. Dzięki stary. Dzisiaj się widzimy, cześć.#-odpisałem. Gadaliśmy tak jeszcze parę minut. W pewnej chwili poczułem drobne palce na ramieniu.
Moja księżniczka się obudziła>pomyślałem.
**Clara**
Obudziłam się i lekko przeciągając spojrzałam w prawą stronę, Harrego nie było. Pewnie uciekł cichaczem do domu. Spojrzałam na zegarek, była 12. Szybko otrząsnęłam się i zbiegłam a dół obawiając się, że spóźnię się do okropnej pracy. W sumie, już to zrobiłam, ale wołałam jeszcze bardziej się w to nie zagłębić. W kuchni zobaczyłam Harrego siedzącego przy stole. Zdzwilił mnie ten widok, nie spodziewałam się tego.
-A co Ty robisz tutaj.?-Zapytałam kładąc moją małą dłoń na jego ramieniu.
-Czekałem na Ciebie. Nie wiedziałem, że się już obudziłaś.-Uśmiechnął się szeroko i ucałował mnie w czoło.
-Przepraszam Cię Harry, ale ja nie zdążę zjeść. Już dosyć się spóźniłam do pracy. Muszę się jeszcze ogarnąć. -Powiedziałam spoglądając na talerz pełen naleśników, który podsunął mi chłopak.
-Oszalałaś.?! Nie pójdziesz tam.!-Wykrzyknął.
-A jak mam zarobić.? Nie będę żreć ściany.!-Odpowiedziałam.
-Poszukamy Ci innej pracy, jeśli potrzebujesz koniecznie jakiegoś zajęcia. Mogę w pełni przejąć Twoje wydatki.
-Harry..eh..sama dam radę.-Odpowiedziałam. Co on miał na myśli mówiąc:”Mogę w pełni przejąć Twoje wydatki.??
-Ale ja nie chcę, żeby stała Ci się jakaś krzywda. Jedz.-Podsunął mi kawałek naleśnika do ust. Wyglądały tak smacznie, że szkoda było ich nie zjeść. Zjadłam kęs. Siedziałam chwilę zanim zaczęłam jeść. Strasznie się zamyśliłam.
-Dlaczego nie jesz, piękna.?-Spytał, jednocześnie otrząsając mnie z zamyślenia.
-Ja..mm..zamyśliłam się, przepraszam. Gdzie ciocia.?Jeszcze śpi.?-Spytałam chłopaka zmieniając temat.
-Wyszła rano, nim się obudziłaś. Poszła do pracy. Noo jeeedz.!-Zaśmiał się chłopak wsuwając mi kolejny kawałek naleśnika do buzi.
**Harry**
-Co dzisiaj robimy.?-Spytałem, gdy Clara wreszcie skończyła jeść.
-Chciałeś się spotkać z chłopakami.
-Tak..ale mogę odwołać.-Uśmiechnąłem się i chwyciłem dziewczynę w talii. Wzdrygnęła się i uśmiech pojawił się na jej twarzy. Przytuliłem się do niej opierając głowę na jej ramieniu, by dobrze móc się przyjrzeć temu, co robi. Zmywała talerz swoimi drobnymi rączkami.
-Ja chętnie zostanę sama w domu. Poszukam pracy albo spotkam się z Jess.-Odparła uwalniając się z mojego uścisku.
-Jak sobie panienka życzy. Ale widzimy się wieczorem, prawda.? Chciałbym Cię gdzieś zabrać, jak wrócę.- Odparłem i zacząłem się powoli zbierać.
-Musisz już iść.?
-Niestety tak. Idę z chłopakami na siłownię trochę przypakować.-Zaśmiałem się i żartobliwie pokazałem mięśnie. Zaśmiała się, muszę to częściej robić, uwielbiam, gdy się uśmiecha. Zabrałem swoje rzeczy i pożegnałem się z Clarą. Nie chciałem jej zostawiać samej. Nie po tym, co zrobiła.
**Clara**
Gdy Hazz wyszedł momentalnie poczułam się osamotniona. Okłamałam chłopaka. Nie chciałam się z nikim spotykać. Chciałam po prostu pobyć sama..Ale z powodu tak wielkiej nudy musiałam zadzwonić do Jess.
-Hej, robisz coś dzisiaj.?
-Siemka. Masz szczęście, że dziś nie pracuję. Gdzie chcesz się spotkać.?
-Park Embley, 14:30.?
-Jasne. Do zobaczenia.!
-Czeeść.!-No to umówione. Została mi jeszcze godzina do wyjścia. Przygotowałam sobie ubrania i poszłam pod prysznic. Włączyłam Midnight Memories, weszłam do wanny i zanurzyłam się w wodzie. Myślałam nade mną i chłopakiem, który obrócił całe moje życie o 360 stopni. Bardzo chciałabym, żeby okazało się, że to co mówiła Pezz było prawdą. Może naprawdę chciał ode mnie czegoś więcej niż tylko pr
przyjaźni..



 Hej hej hej.! : )
Czekaliście na kolejną część długo. Z uwagi na to, że teraz jest szkoła. Z czym wiąże się brak czasu, weny i więcej nauki, części będą się pojawiały mniej więcej co tydzień. 
1.Co do prośby Natt. Bardzo prosimy, by te osoby, które czytają naszego bloga, komentowały części, gdyż to nam bardzo pomoże. Bardzo Was proszę, by przy tej części pojawiło się dużo komentarzy. Wystarczą emotikony. Musimy wiedzieć, ile Was jest. 
2. Część 11 powstała głównie dzięki Natt. To ona miała pomysł, jak ją napisać :D Za to jej serdecznie dziękujemy. Być może nie należy ona do najlepszych części, lecz obie mamy nadzieję, że Wam się spodoba :D
12 pojawi się za około tydzień. Brak weny ;c czasu ;c i tak dalej.. ;p
Dobranoc.! ;*/Wikuu^^
                                  

poniedziałek, 6 stycznia 2014

**Część 10**

*Clara*
Staliśmy już pod drzwiami Perrie, po długim oczekiwaniu, aż ktoś otworzy nam drzwi, stwierdziłem, że lepiej, jeśli po prostu sami wejdziemy. W korytarzu natknęliśmy się na Louisa.
-Kogo my tu mamy?-powiedział chłopak
-Cześć Tommo- Odpowiedział mu Harry
-A ta ślicznotka to..?
-Clara.-przedstawił mnie Louisowi
-Z jakiego burdelu ja wziąłeś ? -Spytał Louis mierząc mnie wzrokiem.
-Nie bądź frajerem.-Odpowiedział mu szorstko Harry, lekko spychając na bok i wchodząc na taras. Podeszliśmy do grupki znajomych Harrego, przedstawił mnie wszystkim, a następnie usiadł obok nich.
-Jak długo jesteście razem.?-Spytała Pezz lekko upita. Wszyscy się zaśmiali. Nie wiedziałam dlaczego. Okazało się, że Harry nigdy nie pokazywał się z dziewczyną u boku. Chyba, że jeden raz i koniec. Był kobieciarzem, co od razu można było zauważyć. Na to pytanie lekko się zmieszałam. Nie wiedziałam, co on odpowie. Mogłam się spodziewać tego pytania. Ale żadne z nas chyba nie zastanawiało się nigdy nad odpowiedzią.
-Perrie, to nie jest dobry moment na to pytanie.- Harry odpowiedział.
-Oj nie spinaj się tak, to tylko pytanie. -Odparła Pezz i wyszła do kuchni.
-Harry idę się czegoś napić.-Powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Wyszłam za Perrie. Słyszałam fragment rozmowy Harrego z chłopakami.
-No no..nie mówiłeś nam, że kogoś sobie znalazłeś.
-Ej chłopcy, to pewnie tak jak zwykle..będzie przez tydzień a na następną imprezę przyjdzie z kimś innym. Za dobrze go już znamy.
-Nie..z Clarą jest inaczej. Przy niej czuję się kimś innym..-Powiedział lekko zmieszany Hazz. „Z Clarą jest inaczej”, nie wiedziałam, że coś takiego powie. Jak to inaczej.?
Z:-No pewnie, że czujesz się kimś innym, bo jesteś. Nie ma w Tobie faceta przy niej.
N:-Nie Zayn. Nie ma w nim tego chamskiego faceta przy Clarze. Ona jest delikatniejsza niż inne.
H:-Dzięki Niall. -Reszty rozmowy już nie słyszałam, gdyż weszłam do kuchni, a do rozmowy zaciągnęła mnie Pezz.
-Clara,Ty coś czujesz do Styles'a.?
-Eh..co za pytanie, sama nie wiem. Czemu pytasz.?
-To widać, jak on na Ciebie patrzy..Ty możesz nic do niego nie czuć, ale on chyba liczy na coś więcej, niż tylko przyjaźń.
-Może..zresztą..Wy jesteście sławnymi ludźmi, czemu on byłby mną zainteresowany. Zasługuje na kogoś lepszego, a nie na taką jak ja. -Powiedziałam i wyszłam z wódką w szklance. Wzięłam jednego łyka, a mocny napój przepłynął przez moje ciało powodując u mnie lekki zawrót głowy. Usiadłam na schodach prowadzących w górę domu nie chcąc wracać do pijanego towarzystwa, które nie bardzo mi pasowało. Po niecałej godzinie samotnie spędzonej na schodach postanowiłam wrócić do domu. Kiedy zmierzałam w stronę drzwi zauważył mnie Louis.
-Gdzie się wybierasz śliczna?-powiedział lekko arogancki chłopak
-Wracam do domu.-odparłam chłodno opuszczając dom.
*Harry *
Siedziałem z całą grupą znajomych, dużo się śmialiśmy. Wszyscy byli pijani..oprócz mnie. Clara poszła po picie, lecz długo nie wracała. Znowu zacząłem się martwić. Poszedłem w stronę kuchni w poszukiwaniu Clary. Spotkałem Louisa wracającego do stołu pełnego naszych znajomych.
-Widziałeś Clarę?
-Ta..gdzieś tam była..-odpowiedział ledwo trzymając się na nogach
-Louis do cholery, gdzie ona jest?!
-Wyszła gdzieś..chyba do domu poszła.. -Co?! Sama?! Pewnie znowu coś się stało..mogła chociaż powiedzieć. Dlaczego wyszła bez słowa? Wybiegłem szybko z domu i pobiegłem wzdłuż ulicy. Gdzie ona może być? Po długiej przebiegniętej przeze mnie drodze w końcu ją znalazłem. Szła lekko wahając na różne strony.
-Clara! Zaczekaj!-Wykrzyknąłem. Odwróciła się w moją stronę a ja podbiegłem bliżej. -Co się stało? Dlaczego wyszłaś?
-Nie czułam się tam dobrze... Nie pasuję do tego towarzystwa
-Mogłaś powiedzieć,poszedłbym z tobą.
-Nie chciałam psuć kolejnego wieczoru.-Powiedziała smutno.
-Nie zepsułabyś, kocham spędzać z tobą czas. Wolałbym leżeć z tobą i oglądać film niż iść na tą imprezę.
-Odprowadzisz mnie?-zapytała
-Pewnie że tak. -Szliśmy dłuższy czas w ciszy. Myślałem nad tym pytaniem Pezz. Co właściwie nas łączyło.? Byłem gotów rzucić się za nią w ogień. Obronić ją. Chciałem z nią o tym porozmawiać, ale szczerze bałem się jej reakcji. Kiedy już byliśmy pod domem Clary, pocałowała mnie i przeprosiła za te sytuacje.
-Myślałem że mnie zaprosisz..i razem spędzimy resztę wieczoru..-Zasugerowałem dyskretnie
-Jeśli nalegasz..-zaśmiała się i zaprosiła mnie do środka.
-Napijesz się czegoś.?-Zapytała
-Nie dzięki..co będziemy robić?
-Jestem trochę zmęczona..chciałam iść spać..
-Um...no tak..to może jednak pójdę..
-Nie..zostań, zostawiłeś przecież samochód przed domem Perrie , to trochę daleko. Zostań na noc.
-Nie chce się narzucać..
-Nie narzucasz się. Chodź.-chwyciła mnie za rękę i zaciągnęła do sypialni
-Pójdę do łazienki przebrać się w piżamę.. -Clara weszła do łazienki która znajdowała się tuż obok..Zauważając,że nie domknęła drzwi postanowiłem skorzystać z okazji i wejść do niej.
-Bez ubrań jesteś jeszcze piękniejsza. Szepnąłem jej do ucha i zacząłem całować po szyi. Clara strasznie się zarumieniła i zachichotała. Obdarowałem ja lekkim pocałunkiem w policzek, a ona pociagnęła mnie za koszulkę, przybliżyła do siebie i zaczęła całować. Bardzo mi się to spodobało. Nie wiedziałem ze potrafi być taka niegrzeczna. Podniosłem ją do góry, oplotła nogami mój brzuch i przeniosłem ją do jej sypialni nie przerywając pocałunku. Delikatnie położyłem ją na łóżku, podparłem się ręką, aby nie zgnieść jej maleńkiego ciała.
Całowaliśmy się namiętnie przez jakiś czas, gdy w pewnym momencie weszła jej ciocia.
*Clara*
Nie wiem co we mnie wstąpiło. Gdybym nie była pod wpływem alkoholu, nie zrobiłabym tego, a dodatek wódki, pozwolił mi na odważniejsze czyny. Poczułam że chcę tego. Chcę jego. Kiedy przeniósł mnie na łóżko, poczułam, że jesteśmy tak blisko..jak nigdy..ale czar prysł..do pokoju weszła ciocia.
-Co wy tu dzieciaki..-powiedziała pijana
-Ciociu. Piłaś?
-No coś Ty -machnęła ręką i zachwiała się.
-Mhm...może połóż się spać..- powiedziałam lekko rozczarowana
-Nie rozkazuj mi małolato -powiedziała do mnie bezczelnie. Wstałam, podeszłam do niej i odprowadziłam ją do łóżka. Momentalnie zasnęła, a ja wróciłam do Harrego. -Przepraszam Cię za nią...
-Nie przepraszaj..każdy się czasem lubi napić- zaśmiał się
-Czasem..nie tak często jak ona..
-E tam..nie przejmuj się -odpowiedział tak wyluzowany jak nigdy. Oboje po chwili położyliśmy się, przytuleni do siebie. Minęło kilka minut i Harry już spał. Nie mogłam zasnąć wiec uznałam, ze zejdę napić się wody. Gdy chciałam wstać, Harry zacisnął uścisk nie dopuszczając, bym wyszła z łóżka
-Gdzie się wybierasz kochanie?- Zapytał patrząc na mnie jednym okiem.
-Chciałam napić się wody..nie mogę spać.
-Woda raz dla mojej księżniczki. -Harry wyleciał z pokoju i błyskawicznie przyniósł wodę. Czułam się przy nim jak prawdziwa księżniczka i chyba o to mu chodziło.
-Dlaczego taki jesteś?
-jaki.?-zapytał uśmiechając się.
-No taki..opiekuńczy..nie odstępujesz mnie na krok..
-Ja po prostu chcę, żebyś miała ze mną miała jak najlepiej. Chyba nie chciałabyś, żebym o ciebie nie dbał?
-Haha, pewnie. -zaśmiałam się głośno i z powrotem położyłam.
-A teraz śpij piękna. Przed nami dzień pełen roboty.

-Jak to?-zapytałam zdziwiona
-No co? Musimy znaleźć ci nową prace.
-Ciekawe gdzie..-odpowiedziałam ironicznie i odwróciłam się od chłopaka, który momentalnie przysunął się do mnie i mocno przytulił.






Cześć wszystkim.
Myśle, że nie spodziewaliście się tej części
tak szybko..to tak samo jak My..
Ale za to będziecie musieli poczekać na następną, bo
brak weny i czasu skłania nas do wolniejszego działania.
Mam do was prośbe. Jeśli czytacie nasze opowiedanie
dajcie komentarz wystarczy zwykła buźka
żebyśmy wiedziały ile osób czyta.
Mam nadzieje, że nie jest was wcale tak mało.
Jednokierunkowych //Natt <3




**CZĘŚĆ 9*

**perspektywa Clary**
Tej nocy spałam spokojnie. Bez żadnego koszmaru. Może dlatego, że obok mnie leżał chłopak mojego życia.? Co.?! Co ja mówię.?? Przecież jakiś czas temu nawet bym o tym nie pomyślała... Nadal nie wiem, czemu wzbudzałam w nim tak wielkie zainteresowanie. On jest światową gwiazdą, a ja.? Niczym w porównaniu z nim. Myślałam nad wczorajszym dniem.. To było zaskakujące. Opowiedziałam mu drastyczne wspomnienia mojego życia, a on słuchał mnie uważnie, pocieszył. Po prostu był.. to już było coś.
Nie wiem, czy zachowa dla siebie te wiadomości. Obiecał.
-Dzień dobry księżniczko.- nagle z zamyślenia wyrwał mnie zaspany, chrypliwy męski głos.
-Hej
-Jak się spało.?
-Um..dobrze, wreszcie bez żadnego koszmaru. A Tobie.?
-Może dlatego, że spałaś z kimś, przy kim jesteś bezpieczna.?-uśmiechnął się zawadiacko.-Dziękuję, dobrze. Fakt, że spałem z Tobą był już dla mnie czymś pięknym-Dodał.
-Muszę iść do pracy..
-Ty pracujesz.?-zdziwił się chłopak.
-No jasne, że tak. Harry, chyba muszę jakoś zarobić na własne wydatki.
-Masz rację, gdzie pracujesz.?
-Jestem..
-Jesteś.?
-Kelnerką w pubie..-powiedziałam, nie chciałam żeby się dowiedział. Ta praca była koszmarna..pełno facetów rozglądających się za dziewczętami..
-Clara.? W jakim pubie.?
-”Black Town. Pub Mally&Dick”
-Mally&Dick.?!! Ty chyba sobie żartujesz.?!-chłopak zdenerwował się jak usłyszał tą nazwę. Nie było to najlepsze miejsce pracy, ale jakoś musiałam zarobić.
-Clara, to nie jest dobry pomysł, byś tam pracowała.
-A co mam zrobić.?! Nigdzie nie przyjmą samotnej 17-to latki bez kwalifikacji. -wykrzyczałam. Wyszłam z pokoju i zatrzasnęłam drzwi za sobą. Pobiegłam do łazienki i tam zaczęłam płakać.
Harry poszedł za mną i wszedł do łazienki.
-Clara..ja przepraszam. Rozumiem Cię, ale to naprawdę nie jest miejsce dla Ciebie. -powiedział i mocno przytulił mnie do siebie.-Spróbujemy poszukać innej pracy dla Ciebie. A na razie uważaj na siebie.-Wydusił te słowa, widać było, że dobierał je z wielką dokładnością, by mi nie sprawić przykrości.
-Dobrze..pójdę się już ubrać, żeby się nie spóźnić.
-Pewnie, poczekam na dole, podwiozę Cię. -Poszłam szybko do pokoju i założyłam krótkie dżinsowe szorty, luźną szarą bluzkę, a do tego trampki i zeszłam do Harrego.
-Idziemy.?-zapytałam chłopaka jednocześnie łapiąc torbę w korytarzu. Poczułam, jak lekko opuszcza szorty.
-Ej.! Co ty robisz.?? -Zaśmiałam się.
-Wiesz..szukam połowy tych spodenek. -Odpowiedział z uśmiechem. Poprawiłam strój i wyszliśmy. Zamknęłam drzwi i skierowaliśmy się w stronę samochodu stojącego po drugiej stronie ulicy. Harry otworzył mi drzwi, a następnie sam wsiadł do samochodu. Po 10 minutach ciszy dotarliśmy na miejsce.
-Rozumiem, że widzimy się dziś wieczorem.?-Zapytał ukazując przy tym dołeczki w policzkach.
-Jasne. Wychodzimy gdzieś dzisiaj, prawda.?
-Tak. Idziemy do dziewczyny Zayna. Poznasz tam ich wszystkich zresztą. O której kończysz.?
-Mm...około 20.-Odpowiedziałam dosyć niepewnie.
-Przyjadę po Ciebie tutaj, zawioze Cię do domu, żebyś mogła się przebrać i pojedziemy do Pezz.
-Okej.
-Uważaj na siebie mała.
-Jasne..”duży” - zachichotałam. Zamknęłam za sobą drzwi. Weszłam do pubu, jak zwykle pałętali się wokoło starzy, pijani faceci. Szef skandalicznie zmierzył mnie wzrokiem. Wyrywając się z jego spojrzenia poszłam na zaplecze się przebrać.
Jak zawsze zaczęłam pracę od stania przy barze i nalewania kolejnych drinków pijanym klientom.
Czułam spojrzenie wielu mężczyzn, co mnie oczywiście denerwowało, jednak najbardziej wkurzający okazał się szef, który nadal się na mnie patrzył. W końcu po 30 minutach przyszła Demi, moja koleżanka z pracy.
-Cześć, co u Ciebie.?-Zapytałam ją robiąc kolejnego drinka.
-A no dobrze. A ten, co się tak patrzy.-Zapytała dyskretnie pokazując na szefa.
-Nie wiem, patrzy tak odkąd przyszłam.
-Dziwny koleś..-Powiedziała i podała zamówienie.
Długo plotkowałyśmy, bardzo się lubimy. Demi pracuje tu dłużej ode mnie, a cały czas się obija i podrywa przystojniaków. Ja tak nie potrafię. Dziwię się, że jeszcze nie wyleciała. Po długich rozmowach i produktywnej pracy dobiegł koniec mojej zmiany, cieszę się, że nie muszę pracować tu w nocy. Kto wie, co by się wtedy działo.
-Wreszcie. -powiedziałam i pożegnałam się z Demi, której zostało jeszcze trochę tej ”pracy”Poszłam na zaplecze przebrać się w moje ukochane ciuszki. Gdy pozbyłam się koszuli w wejściu pojawił się Mally. Od razu przeciągnęłam moją koszulkę przez głowę.
- No cześć mała, jak się pracowało.? Eej. Nie musiałaś tego robić, byłoby mi łatwiej.-Odparł facet podchodząc do mnie coraz bliżej.
- Dobrze mi się pracowało. Ja...ja przepraszam. Muszę już iść. -odpowiedziałam spanikowana
-Oj niee. Jeszcze nie skończyliśmy -Mówił to z rozbawieniem. W mgnieniu oka pozbył się swojej koszulki odsłaniając wielki, gruby brzuch. Był niewiele starszy ode mnie, lecz wyglądał na starucha. Cofałam się jak tylko mogłam, by zwiększyć dystans między mną, a nim. Byłam oparta już o szafki przy ścianie. Zaczęłam krzyczeć na ile siły mi pozwalały: „HARRY.!!!”
-O tak Claro. Krzycz jego imię, będzie mu przykro, jeśli dowie się, że nie mógł Ci pomóc.
-Nic o nim o nie wiesz.! Zostaw mnie.!-Krzyczałam, gdy ten odkładał moją torbę na półkę by zaraz zająć się moim ciałem. Już..już miał się do mnie bardziej dobierać, gdy wyrwałam się mu, przestraszona wybiegłam do pubu, gdzie szybko ujrzałam Harrego rozmawiającego z Demi. Mocno się do niego przytuliłam i wybuchnęłam płaczem.
-Ej kochanie.! Co się dzieje.??!
-On..on..tam..-mówiłam pokazując na drzwi do zaplecza. Nie potrafiłam skończyć..Harry domyślił się o co chodzi, Kazał mi zaczekać w samochodzie, a sam poszedł w głąb pubu na zaplecze.
**Harry**
Kiedy przyjechałem po Clarę uznałem, że wejdę po nią do środka. Od razu podszedłem do baru i spytałem rudowłosą dziewczynę, gdzie Clara. Powiedziała mi, że poszła się przebrać, ale na jej oko, coś za długo jej to szło. Czekałem dłuższą chwilę, ale ona wciąż nie przychodziła. Zacząłem się martwić. W końcu zobaczyłem ją wybiegającą ze łzami w oczach,a za nią idącego jakiegoś faceta. Mocno mnie przytuliła i zaczęła płakać. Moja księżniczka często płacze.. Nie musiała nic mówić, już wiedziałem, co jest grane.
-Zaczekaj w samochodzie.- Powiedziałem do dziewczyny, a sam poszedłem rozprawić się z gościem, który jak się okazało był jej szefem. Zadałem mu kilka ciosów w policzek i brzuch.
-Jeszcze Ci mało, skurwysynie.?!
-Nie.-Odpowiedział załamując głos.
-Jeszcze raz. Jeszcze jeden, pierdolony raz dobierzesz się do Clary, a obiecuję, że Cię zajebie! Rozumiesz?!- Odpowiedziałem szorstko i jeszcze raz kopnąłem Go w brzuch. Wyszedłem zatrzaskując drzwi i pożegnałem Demi. Wsiadłem do samochodu, gdzie czekało mnie palące spojrzenie Clary.
-Harry.! Co Ty wyprawiasz.!-
-Co.?! Nie pozwolę, by Cię skrzywdził-Również uniosłem na nią głos.
-Ale jak Ty wyglądasz, mogłeś to inaczej załatwić.!-Wykrzyknęła i odwróciła wzrok spoglądając na krajobraz za oknem. Nawet jak się złościła, wyglądała cudnie. Położyłem rękę na jej udzie, by lekko ją uspokoić, ale ona szybko ją odtrąciła i spiorunowała mnie wzrokiem. No super. Obraziła się na mnie, bo uratowałem jej dupę. Naprawdę pięknie. Powinna mi dziękować. Kolejny wieczór coś jest nie tak. Gdy już byliśmy pod jej domem oboje wysiedliśmy. Gdy zatrzasnęła drzwi kopnęła jedną z opon.
-Ej.!Delikatnie.!
-Baba..-Powiedziała cicho.
-Co?! Coś ty powiedziała.?!
-Nic już! Chodź, przemyjemy Ci te piękną, zmasakrowaną twarz. -Głośno wzdychnęła.
-Na pewno.? Mogę to zrobić sam no wiesz.. w domu.
-Chodź już i nie marudź.!- Pociągnęła mnie za sobą do środka, co przyznam, bardzo mi się spodobało. Weszliśmy do domu Clary. Skierowaliśmy się do łazienki, Clara wyjęła waciki i wodę utlenioną z szafki pod umywalką i zaczęła przemywać rany.
-Auć.! To boli.!
-Nie bądź babą.
-To bądź delikatna.!
-Mhm..Z Tobą nie można być delikatnym. - Zaśmiała się cicho.
Kiedy już skończyła przenieśliśmy się do salonu i włączyliśmy telewizję.
-eej.! Cicho, ciocia odsypia.
-Aj.! Przepraszam. -Wyłączyłem telewizor i postawiłem na jakże piękną ciszę, która często nam towarzyszyła.
-To co..z kolejnego wypadu nici.?-Spytałem.
-Dlaczego.? Może jeszcze zdążymy.
-Chcesz iść.?

-Nie chcę rozczarować Twoich znajomych. Chodź już, noo.!- Szybko wstała i chwyciła mnie za rękę. Poszliśmy do samochodu i wyruszyliśmy w stronę domu Pezz.

Siemka.!
Kolejna część, została napisana całkowicie przez Natt. Miała w nocy wenę i mamy nadzieję, że spodobają się Wam jej nocne wypociny :D
Przepraszamy za długość tej części. Mamy nadzieję,że pomimo tego będziecie chcieli to czytać : )
Dalsza część jest w obróbce, więc niedługo się pojawi.
Miłego dnia.! ;*/Wikuu

niedziela, 5 stycznia 2014

#CZĘŚĆ 8#

**Perspektywa Harrego**

To było coś załamującego. Jak nóż w serce. Patrzyłem na nią..bezsilnie..dlaczego..W końcu podszedłem do niej obejmując rękoma jej drobną sylwetkę. Rozpłakała się..próbowałem ją uspokoić..na marne. Wziąłem dziewczynę na ręce i wszedłem do pokoju. Usiadłem na kanapie, a dziewczynę posadziłem na swoje kolana. Nadal płakała. Nawet ze łzami w oczach była piękna.
-Clara, ja naprawdę przepraszam ..wybacz mi.
-Nie Harry..to ja przepraszam, nie chciałam by tak wyszło..-wbiła wzrok w przestrzeń za nami.
Odwróciłem głowę w stronę gdzie patrzyła.
-Możesz już iść Tim* Dziękuję Ci.
-Ah. No tak. Spoko. Jakby coś,dzwoń. -Odparł brunet.
-Dzięki, że się nią zająłeś-Powiedziałem do jej przyjaciela.
-Spoko..myślę, że Ty się nią lepiej zaopiekujesz. -Wymieniliśmy się uśmiechami i chłopak wyszedł z domu zostawiają nas samych. Spojrzałem z powrotem na dziewczynę, która wyglądała na spokojniejszą niż wcześniej.
-Harry. Ja przepraszam. Naprawdę..to nie powinno tak wyglądać.
-Nie przepraszaj już. To moja wina. Nie powinniśmy z wami iść...chciałyście byś same..a my wszystko zepsuliśmy..
-Dlaczego tak na nią patrzyłeś?
-Nie wiem..była dla mnie nowa..po prostu byłem ciekawy...
-Nie okłamuj mnie..mam tego dość..widziałam jak się na nią patrzysz..-Kolejna łza spłynęła po jej policzku. Szybko ją otarłem i podniosłem jej głowę na wysokość mojej.
-Clara...nigdy Cię nie okłamałem i nie mam zamiaru tego robić. Ja naprawdę Cię kocham. Zrozum. Nie chce Cię ranić. Chce być powodem Twojego uśmiechu i szczęścia, nie łez.
-Jj..jesteś..-Odpowiedziała z wahaniem.
-Nie Clara. Gdyby naprawdę tak było ..nie robiłabyś TEGO przeze mnie. Zapomnijmy o tym. Niech będzie tak jak dawniej..dobrze?
-Tak..
-Ale musisz mi coś obiecać..nie będziesz więcej tego robić..
-Zrozum mnie Harry, robię to..bo to mi w jakiś sposób pomaga..nie potrafie=ę inaczej..
-Potrafisz. Jesteś silna. Pomogę Ci, ale musisz mi zaufać..no i przede wszystkim przestać zadawać sobie te..rany..
-Dobrze..ale..zrobisz mi coś do picia.?-Uśmiechnęła się do mnie szeroko.
-Dobrze księżniczko-ucałowałem ją w usta, nie odpychała mnie..w końcu poszedłem do kuchni i przygotowałem czekoladę


*Clara*


Co ja narobiłam. Przecież on tylko na nią patrzył..jebana zazdrość. Chyba jednak coś do niego czuję..niemożliwe. Zielonooki przyniósł napoje i włączył film byśmy mogli się trochę wyluzować.

**Harry**
Clara położyła się na moim brzuchu, a ja wpatrywałem się w jej niebieskie oczy..taka ładna.
Obejrzeliśmy film, gdy zamierzałem delikatnie ściągnąć dziewczynę z mojego ciała zrozumiałem, że śpi. Nie mogłem się w ogóle ruszyć, ale nie przeszkadzało mi to. Napisałem sms'a do Perrie, że przyjdziemy jutro, bo dzisiaj coś nam wypadło.
-Nie! Błagam!! Nie odbierajcie mi jej! Proszę! Niee!!- nagle zaczęła rzucać się we wszystkie strony..płakała. Udało mi się ją unieruchomić.
-Ej, ej Clara! Kochanie! Obudź się. Co jest?
-Ja..miałam znowu koszmary..
-Co było w tym śnie? -Spytałem gładząc ją ręką po plecach.
-Pamiętasz..jak pytałeś mnie czemu byłam smutna..wtedy..w nocy..jak wracałam do domu..
-Tak. Pokłóciłaś się z przyjaciółką .
-Nie do końca Harry..nie powiedziałam Ci prawdy...
-Jak to? To w takim razie o co chodziło? -Powiedziałem z niedowierzaniem w głosie.
- Jak byłam w pracy..na zapleczu, w TV leciały wydarzenia. Zaczęłam je oglądać
//wspomnienie\\
-wiadomości z ostatniej chwili.! Lot nr 1569 Filadelfia- Londyn rozbił się w Mullingar, Irlandia. Samolot przewoził ważne osoby państwa. Do tragedii doszło 25 czerwca ( dzisiaj ) O godzinie 18:24. Więcej informacji na stronie internetowej.
-Co.?! Nie.! Mamaa.! Niemożliwe. -szybko wybiegłam z budynku i skierowałam się do domu. Ciocia także oglądała wiadomości..
-Ciociu.!
-Clara..tak mi przykro..
-Powiedz,że mama nie leciała tym samolotem..błagam powiedz to.!
-Niestety.,.chciałabym żeby tak było.Tak mi przykro Lara..-Ciocia przytuliła mnie, a ja natychmiastowo się rozpłakałam..straciłam tatę 3 lata temu i teraz mamę..
//koniec wspomnienia\\
-Do teraz mieszkam z ciocią. W dniu, w którym po raz pierwszy się spotkaliśmy..moja mama zginęła. Nie płakałam z powodu przyjaciółki. Właśnie od niej wracałam, bo weszłam po pracy, by się z nią zobaczyć..przepraszam, że Cię okłamałam, nie ufałam Ci na tyle.
-Tak mi przykro..I to dlatego teraz masz koszmary.?
-Tak. Ciągle śni mi się telewizor na białej ścianie, a w nim ta wiadomość. Po chwili telewizor gaśnie, a szybka roztrzaskuje się na kawałki. Ja siedzę przywiązana do krzesła nie mogąc nic zrobić. Moja mama stoi za oknem z twarzą we krwi..
-Boże..Clara. Już spokojnie. Jest już dobrze. Jestem z Tobą, nic Ci się nie stanie.-Dziewczyna miała już łzy w oczach, ale szybko zareagowałem i otarłem jej lśniące od łez niebieskie oczka.-Tak strasznie mi przykro Clara.
-Nie przejmuj się..już pogodziłam się z tym faktem, że zostałam sama...
-Ale masz mnie..-powiedziałem bardzo smutnym głosem.
-Wiem..i dziękuję, że jesteś-Odparła i mocno wtuliła się we mnie. -Pójdę już spać..jestem trochę zmęczona tym wszystkim..
-okej, ja też będę się już zbierał.
-Jest już troszkę późno, może zostaniesz na noc.?
-Em..bardzo chętnie. -Ukazałem białe zęby uśmiechając się szeroko do Clary.
-Pokój na górze po lewej. Dobranoc.!-Pocałowała mnie lekko w policzek i już..już miała ode mnie uciec do pokoju, gdy ją chwyciłem i powiedziałem.
-A myślałem, że zaproponujesz coś bardziej interesującego.. -szepnąłem jej do ucha. Lekko się zaśmiała, punktuję. Jeszcze trochę i doprowadzę ją do dobrego humoru.
-A na co masz ochotę.?-Zaśmiała się wstydliwie.
-No cóż. Gdzie jest Twój pokój.?
-Em..na górze prosto i po prawej.
-No to chodź.-Wziąłem ją na ręce i wbiegłem po schodach. Przez ten czas tylko się śmiała trzymając się kurczowo mojej szyi, by nie spaść. Nawet bym do tego nie dopuścił. Weszliśmy do jej pokoju. Zapaliłem światło i położyłem delikatnie Clarę na łóżku. -Księżniczka dotarła do komnaty w całości- Zaśmiałem się i położyłem się obok.
-Nie...nie nazywaj mnie tak..

-Dlaczego.?-Spytałem drocząc się z nią. Zacząłem ją gilgotać i całować w ręce. Nie mogła nic powiedzieć, gdyż cały czas się śmiała. No..znowu punktuję. Po jakimś czasie uspokoiliśmy się. Otuliłem ją kołdrą i przytuliłem do siebie. Zasnęła..Chyba mi się zaczyna to podobać..Zasypiam z taką śliczną dziewczyną, jak ona i budzę się koło niej..to może być fajne..
                                                              Hej, hej hej : ) 

Kolejna część Diamond, mamy nadzieję, że sie Wam spodoba.
Namęczyłyśmy się troszkę, by ta część weszła dzisiaj na bloga. : D
Kolejna powinna się pojawić za ok.2 dni, może nawet jutro. Wena nas nie opuszcza, więc razem z Natt  pracujemy, by była tak samo dobra, jak ta.
Jednokierunkowych ;** /Wikuu
                                    Natt

sobota, 4 stycznia 2014

**Część 7**

*Oczami Harrego*

Wysiadłem z samochodu, który zaparkowałem ulice naprzeciwko.
Szedłem powoli w stronę drzwi od jej domu. Spojrzałem na okna, tylko w jednym ćmiło się drobne światło. Clara lub jej matma-pomyślałem. Zapukałem do drzwi, czekałem chwilke, aż ktoś mi je otworzy.
-Cześć..em..jest Clara?-drzwi otworzył mi chłopak o ciemno brązowych włosach. Na jego twarzy widniał smutek.
-Kim jesteś?
-Jestem Harry. Umówiłem się z nią na dziś wieczór. Jest w domu?
-Haha to Ty..
-O co chodzi?
-Słuchaj, nie sądze, żeby Lara chciała z Tobą rozmawiać.
-Lara?!
-Clara. Przepraszam muszę już do niej iść.
-Czekaj! Daj mi z nią porozmawiać.!-Zatrzymałem chłopaka, który już zamykał przede mną drzwi. Poszedł w głąb pomieszczenia i przyprowadził ze sobą dziewczyne. Nie przypominała Clary. Blada, smutna..bez życia..A jednak była tą dziewczyną, w której się zakochałem. Te piękne oczy straciły dotychczasowy blask. Malinowe usta ułożone były w prostą linie, brakowało jej tego pięknego uśmiechu.
-Co?!-Rzuciła cicho spoglądając w ziemie.
-Clara, czemu nie odpisywałaś? Martwiłem się..
-Niepotrzebnie..
-Potrzebnie..uwierz mi. Powiedz mi dlaczego..?-Spytałem z bólem w głosie.
-Mnie się pytasz? Myślałam, że to ze mną chciałeś się umówić, nie z Jess..
-Co?! To nieprawda. Czemu tak pomyślałaś? Nigdy bym tego nie zrobił-Podszedłem i złapałem ją za rękę.
-Puść..-szybko wyślizgnęła swoją dłoń z mojej i opuściła rękaw luźnej bluzy. Gdy to robiła zauważyłem coś dziwnego na jej ręcę. Szybko chwyciłem ją jeszcze raz tym razem mocniej by ją unieruchomić. Spojrzałem na rany, nie które były świeże, sączyła się jeszcze z nich krew. Spojrzałem na Clare, jej twarz wyrażała tylko obojętność.
-Co to?-zapytałem dziewczyne.
-A co Cie to obchodzi? Nie twój interes..nie jesteś moim chłopakiem, rodziną ani nawet...przyjacielem...-Jej głos się załamał, widziałem jak łza po łzie spływają po jej policzkach.
-Boże..Clara ja naprawdę nie chciałem...
-Wynoś się, słyszysz?!-Błękitnooka uniosła głowe, a w jej oczach rosła wściekłość. -To twoja wina, to wszystko Twoja wina-odsunęła rękach do łokcia, a mi ukazały się wszystkie krwawe cięcia.
-A teraz patrz..-Sięgnęła ręką do tylnej kieszeni spodni i wyciągnęła zakrwawioną żyletkę.
-Nie rób tego, proszę..
-A co mi zrobisz?! -Zaśmiała się szyderczo
Jej wyraz twarzy zmienił się. Dotknęła żyletką ręki, wbiła ją i szybkim ruchem przejechała po ręce.
Odwróciłem wzrok, nie mogłem na to patrzeć.
-Patrz! Widzisz?! -Znowu zaczęła się śmiać, wpadła w histerię.




Hej, hej, hej :)
No więc z tą naszą weną nie jest wcale tak źle
dużo skleiłyśmy z wielką pomocą Anii i za to bardzo dziękujemy <3
Trochę dramatycznie, ale trzeba robić jakieś udoskonalenia
żeby nie było nudno ;p
Mamy nadzieje, że się wam podoba i zostawicie po sobie
jakiś ślad w postaci komentarza :)
JEDNOKIERUNKOWYCH <3 //Natt

Coś dla Was

Joł joł joł kochani.!
Na 7 część będziecie musieli troche poczekać. Na razie mnie i Muzioli dopisuje brak weny. Obiecuję, że powinien pojawić się w najbliższych dniach. Mam jeszcze jedną sprawę.Ten blog-->http://onedirectionimaginyod.blogspot.com/ jest mega mega super. Zapraszam do czytania, komentowania. A.! Bym zapomniała.!
Bardzo, bardzo dziękuję Wam, za wszystkie komentarze, nawet te hejtujące naszego bloga, bo dzięki nim, wiemy jak napisać kolejną część. Myślę, że nadal będziecie czytali i komentowali. Bardzo nam miło jest, gdy czytamy coś w stylu: " Macie talent, piszcie dalej.!" I tym podobne. Na ten dzień się z Wami żegnam. No i życzę
J
JE

JED
JEDN
JEDNO

JEDNOK
JEDNOKI
JEDNOKIE
JEDNOKIER

JEDNOKIERU
JEDNOKIERUN
JEDNOKIERUNK
JEDNOKIERUNKO
JEDNOKIERUNKOW
JEDNOKIERUNKOWY
JEDNOKIERUNKOWYC
JEDNOKIERUNKOWYCH.! ;* /Wikuu^^

piątek, 3 stycznia 2014

**Część 6**

Obudziłam się o 7.30, zwlokłam swoje ciało z łóżka, założyłam pierwszą lepszą bluzę znajdującą się na krześle i zeszłam na dół. Rozejrzałam się po pustym pomieszczeniu. Cioci znowu nie było i kolejny dzień spędzę samotnie. Skierowałam się do kuchni, przygotowałam kawę i zajęłam miejsce przy wysepce kuchennej. Chwyciłam w dłoń swój telefon znajdujący się na stole.
Zwinnym ruchem odblokowałam go i odczytałam wiadomość widniejącą na ekranie. „Spotkamy się dzisiaj-Jess
Pisałam z Jess dobre 30 minut, ustaliłyśmy, że spotkamy się o 12.00 pod Nando's.
Wstałam z miejsca i ruszyłam do pokoju, aby ogarnąć się przed spotkaniem. Chwyciłam miętowe rurki, białą bluzke i weszłam do łazienki.
Zdjęłam z sibie dawne ubrania i weszłam pod prysznic, aby trochę odświeżyć się przed wyjściem. Wyszłam spod prysznica otarłam swoje ciało do sucha i ubrałam wcześniej przygotowane ubrania.
Nałożyłam delikatny makijaż i powoli szykowałam się, aby wyjść z domu.
Nie zostało mi dużo czasu więc założyłam czarne Vansy, zakluczyłam dom i ruszyłam w stronę umówionego miejsca. Po 20 minutach byłam już pod Nando's. Usiadłam na ławce i czekałam na Jess. Wpatrywałam się w telefon nachalnie sprawdzając godzine. Z zamyślenia wyrwał mnie znany mi męski głos. Podniosłam głowe, a na przeciwko ujrzałam Harrego z Niallem.
-Co tu robisz piękna?-Zapytał zaciekawiony.
-Umówiłam się z Jess. Miałyśmy iść na spacer, ale strasznie się spóźnia.
-Hm..a to nie ona tam idzie?-Harry wskazał dziewczyne idącą za mną.
-Tak!-Wykrzyknęłam zadowolona.
Gdy Jess była już obok nas przedstawiłam ją chłopakom, a ona z wielkim uśmiechem na tawrzy podała im dłoń.
-Może moglibyśmy przejść się z wami?-Zapytał Harry.
-Ej.!-Szturchnął go lekko oburzony Niall.
-Przejdziemy się z nimi, a potem przyjdziemy coś zjeść-Odpowiedział mu Harry.
-No...okej chodzcie..-powiedziałam lekko zawiedziona, bo myślałam, że będę mogła pogadać z Jess sam na sam.
Powoli poszliśmy w stronę parku, w którym miałyśmy spacerować. Wszyscy świetnie się dogadywaliśmy, śmialiśmy się, było naprawdę fajnie. W pewnym momencie zauważyłam, że Harry w ogóle się mną nie interesuje, cały czas patrzy na Jess. Zasmuciła mnie ta sytuacja.
-Wiecie co..ja już powinnam iść-Powiedziałam lekko zmieszana.
Jess spojrzała na mnie z wielkim zdziwieniem i powiedziała:
-To może ja pójde z Tobą. Odprowadze cie.
Harry ku mojemu zdziwieniu zaprzeczył temu i próbował nas zatrzymać. Nie udało mu się to, pożegnałyśmy się i poszłyśmy w strone mojego domu.

* Oczami Harrego*
Po spotkaniu z dziewczynami poszliśmy z Niallem do Nando's. Zamówiliśmy jedzenie. Po chwili ciszy Niall powiedział.:
-Wiesz...nawet podoba mi się Jess..Clara w sumie też jest całkiem niezła.
-Podzielam twoje zdanie, że Clara jest śliczna, ale Jess..czy ja wiem...
-Ej stary przecież widziałem jak się gapiłeś na Jess!

-Co? Nieprawda-Odpowiedziałem z irytacją w głosie.
Kiedy zakończyliśmy posiłek i opuściliśmy Nando's wróciliśmy z Horanem do domu.
Usiadłem na kanapie z telefonem w ręku, postanowiłem napisać do Clary.:
Cześć piękna, co robisz?”
Czekałem już dobrą godzine i nie otrzymałem odpowiedzi. Lekko się zmartwiłem więc postanowiłem wysłać kolejnego sms'a.
Dlaczego nie odpisujesz? Coś się stało?
Na tego sms'a również nie otrzymałem odpowiedzi. Gdy już wybiła godzina 19.30 postanowiłem pojechać po Clare. 

środa, 1 stycznia 2014

**Część 5 **

-Ja..ja nie wiem, co mam na to odpowiedzieć. Poznaliśmy się dopiero..ja traktuję Cię jak przyjaciela. Chociaż znamy się krótko, wiedz, że możesz na mnie liczyć. Mi możesz zaufać. Rozumiem Cię.
-Nie musisz nic mówić..nie chcę po prostu, by to się skończyło. No. Jesteśmy. - chłopak uśmiechnął się do mnie i wysiadł z samochodu by zaraz otworzyć drzwi pasażera. Byliśmy już przy drzwiach, gdy próbowałam odnaleźć klucze od domu, Harry przyglądał się mnie, jakbym była najciekawszym obiektem w tej chwili. -Czemu mi się tak przyglądasz.? -odwróciłam się do chłopaka, który w tym czasie mierzył mnie swoim wzrokiem.
-A tak. Po prostu. Zaraz sobie ode mnie pójdziesz, więc chcę zapamiętać Twoje przemoczone ciałko.- Zaśmiał się, a mnie oblał rumieniec na twarzy.
-No właśnie chyba nie wejdę. Nie mogę znaleźć kluczy, a ciocia pewnie poszła na nocną zmianę.
-W razie czego możesz przenocować u mnie.
-Hm..jeszcze zobaczę od tyłu, może gdzieś jest klucz.-Nie zważając, na jego odpowiedź poszłam na tył domu, by otworzyć drzwi. Tak jak myślałam, ciocia poszła na nocną zmianę, a klucz znajdował się pod doniczką z kwiatem. Zwinnym ruchem udało mi się otworzyć drzwi i wejść do środka. Niestety końcowy efekt, czym było zamknięcie drzwi, okazał się być nierealnym do zrobienia. Harry stanął w drzwiach i uśmiechnął się szeroko.
-Miałem jednak nadzieję, że nie znajdziesz tego klucza...Oj, przepraszam.-Wyciągnął swój telefon i przyglądał się mu przez chwilkę, aż w końcu oderwał wzrok i powiedział.: -Em.. dziewczyna mojego kumpla robi jutro domówke. Może wybierzesz się ze mną?
-Ja...ale...
-Wiedziałem, że się zgodzisz. Wpadne po Ciebie jutro o 20. Do zobaczenia słodka!- dostałam buziaka w policzek. Po chwili chłopak odjechał swoim czarnym
BMW. Weszłam do pustego domu, skierowałam się do mojego pokoju, by tam spędzić resztę dnia. Ah..zapomniałam, nie oddałam mu bluzy. Trzeba to zrobić jutro.


Cześć, cześć, cześć!
Jest rozdział 5 co prawda w nowym roku, ale zawsze ;p
Mamy nadzieje, że przypadnie wam do gustu.
Znowu trochę krótki, ale ktoś tu jest leniwy..;D
Komentujcie jak najwięcej żeby był sens pisać dalej :)
Miłego dnia i jednokierunkowego roku ;p
:)))