poniedziałek, 10 lutego 2014

**Część 15**

*Harry*
-Nie odbiera..
-Daj jej trochę czasu, teraz kiedy jej ciotka umarła..musi sobie wszystko poukładać.
-Skąd wiesz, że jej ciotka nie żyje.?!-Podniosłem głowę.
-Rozmawiałem z Jess. Powiedziała, że Clara musi się pozbierać. Nie pozwól jej odejść, to naprawdę wyjątkowa dziewczyna.-Powiedział Horan wchodząc do kuchni.
-Przepraszam jeśli to z mojego powodu.- Odezwała się Jess schodząca po schodach.
-Po prostu wyjdź..-Warknąłem. A ona opuściła dom.
*Clara*
Jednak Harry miał rację..nie jest zdolny do uczuć. Chciał się tylko zabawić.
Zeszłam na dół w poszukiwaniu czegoś na uspokojenie. Ale zamiast tego ujrzałam Jess stojącą w korytarzu.
-Co Ty tu robisz.?
-Chciałam sprawdzić, czy wszystko w porządku..nie odzywałaś się..-Mówiła patrząc w ziemię.
-Uważasz, że miałabym...? Poza tym, nie potrzebuję Twojego wsparcia. Jak tu weszłaś.?-Spytałam wściekła.
-Było otwarte..
-Aha..-Co miałam jej odpowiedzieć.? Mimo że tak bardzo mnie zraniła, nadal była moją najlepszą przyjaciółką. To ona mi pomagała w najgorszych sytuacjach. Nie mogłam jej tak po prostu wyrzucić z domu. Usiadła na krześle w salonie, a ja spiorunowałam ją wzrokiem.
-Po co tu przyszłaś.? Widzisz, że czuję się świetnie.
-Chciałam Cię przeprosić.
-Za.?-Spytałam, jakbym nie wiedziała o co chodzi. Ale obie dobrze wiedziałyśmy, co się stało.
-Dobrze wiesz o co chodzi. Miałam tu z Tobą być, a poszłam na tą imprezę. Trochę wypiliśmy, Harry zaproponował mi..-Tu jej przerwałam.
-Wspólny seks.? A może coś innego.?!
-Nie! Wiem, że nie wyglądało to dobrze, ale nic się nie wydarzyło. Nie zrobiłabym tego najlepszej przyjaciółce.
-Zrobiłaś!!!-Wykrzyczałam jej prosto w twarz.
-Wiem. Nie chciałam tego. Ale porozmawiaj z Harrym, daj mu szansę. Naprawdę mu na Tobie zależy. Kocha Cię.-Dokończyła i wyszła z domu.
Po tym wszystkim postanowiłam pójść na spacer. Było już ciemno, więc nikt nie zwracał uwagi na mój wygląd. Chciałam zapomnieć o przykrych rzeczach, które mnie spotkały. Weszłam do najbliższego pubu i wypiłam parę drinków. Odwróciłam głowę i zobaczyłam gościa sprzedającego narkotyki jakiejś dziewczynie. Dobry pomysł-pomyślałam. Podeszłam do niego i kupiłam działkę. Schowałam woreczek z proszkiem do kieszeni i opuściłam pub.
Weszłam do pokoju i zrobiłam miejsce na stoliku. Wysypałam proszek z opakowania i ułożyłam w idealne kreski. W końcu zdecydowałam się wciągnąć jedną z nich. Dostałam lekkiego zawrotu głowy, ale za chwile wszystko było lepsze. Czułam, że potrzebuję tego więcej. Po kilku minutach biały proszek zniknął ze stolika, a ja sięgnęłam do szafki, w której ukrywałam butelkę wódki. Weszłam do łazienki, chwyciłam pudełko tabletek nasennych i popiłam alkoholem. Czas to skończyć.
*Harry*
Od rana nie dała znaku życia. Martwiłem się o nią. Jest nieprzewidywalna. W końcu postanowiłem pojechać do niej. Zapukałem do drzwi, ale nikt nie otworzył. Nacisnąłem na klamkę, a drzwi otworzyły się.
-Clara.!-Zawołałem, ale nie było żadnej odpowiedzi. Wszedłem po schodach na górę i do łazienki. Leżała nie przytomna na ziemi, a obok niej rozsypane tabletki i rozlany alkohol. Nie wiedziałem, co mam robić. Spanikowałem. Zadzwoniłem na pogotowie,a oni po chwili się zjawili i zabrali Clarę do szpitala zostawiając mnie w jej domu. Chciałem jechać za nimi, ale nie byłem nawet w stanie prowadzić samochodu. Roztrzęsiony zadzwoniłem do Niall'a.
-Przyjedź pod dom Clary.
-Co jest.?!
-Po prostu do jasnej cholery przyjedź.!!-Wydarłem się i wyszedłem przed dom. Po chwili pojawił się Horan, wsiadłem do auta i kazałem jechać mu do najbliższego szpitala,
-Dlaczego.?! Co się stało.? Powiedz.
-Clara..ona..ja..-Plątałem się w słowach.
-Spokojnie. Jeszcze raz.
-Znalazłem ją nieprzytomną w jej domu. Obok opakowania po tabletkach..i..te cięcia na jej rękach..
-Co.?! Żartuujesz..
-A wyglądam, jakbym żartował.?!
Po kilku minutach znaleźliśmy się w szpitalu. Clarę zabrano na salę operacyjną ze względu na zniszczenie organów wewnętrznych. Na razie tyle wiedzieliśmy. Długo czekaliśmy z Niallem na jakiekolwiek dalsze informacje. W końcu wyszedł lekarz.
-Panie doktorze, operowaliście Clarę Crawford.?-Lekarz pokiwał głową.-Co z nią.?-Dodałem.
-Jest Pan kimś z rodziny.?
-Jestem jej chłopakiem.
-Przykro mi, nie mogę Panu udzielić szerszych informacji.
-Ona nie ma nikogo prócz mnie.
-Oh..dobrze. Pani Crawford jest w ciężkim stanie. Przeprowadziliśmy płukanie żołądka i jeszcze parę innych zabiegów i badań. Ma bardzo zniszczone organy przez nadmierną ilość tabletek i alkoholu. W jej krwi znalazły się także narkotyki. No jeżeli chce żyć to musi sie przede wszystkim przestać ciąć. Zrobiliśmy tyle, ile się dało. Musi pozostać na obserwacji przez najbliższy tydzień.
-Dobrze..dziękuję.
-Ponadto. Prosiłbym, by się Pan nią zajął, jeśli jest taka możliwość.
-Oczywiście. Czy mógłbym się z nią zobaczyć.?
-Jest jeszcze pod narkozą, ale powoli powinna się wybudzać, więc może Pan na moment wejść.
-Dziękuję. -Odparłem i wszedłem do sali, w której leżała Clara. Usiadłem na krześle obok łóżka i wpatrywałem się, jak śpi. Dlaczego narkotyki.? To jej odbiło..
Wiedziałem, że to moja wina. Gdyby nie ja, wszystko byłoby dobrze. Wyszedłem do Niall'a i oznajmiłem mu, że może wrócić do domu, postanowiłem zostać w szpitalu na noc . Wróciłem do Clary. I usiadłem na parapecie wpatrując się w obraz za oknem. Co jeśli Clara mi nie wybaczy.? Nie chciałem dopuszczać do siebie tej myśli. Jednak wiedziałem, że takie coś może zdarzyć. Siedziałem tak do rana, w końcu ze łzami w oczach usiadłem obok Clary.
-Clara, błagam. Obudź się. Przepraszam, to wszystko moja wina.- Łzy powoli spływały na jej drobną dłoń. Trzymałem ją tak mocno, jakby miała zaraz się rozpaść. Poczułem lekkie drgnięcie od jej strony.
-Harry..-Powiedziała słabym głosem. Po jej skroniach spływały łzy.
-Ćśś..nic nie mów. Wszystko w porządku . Jestem tu z Tobą.- Odpowiedziałem i ucałowałem ją w czoło.
-Co będzie dalej.?
-Wszystko będzie dobrze. Lekarz powiedział, że z tego wyjdziesz. Zostaniesz jeszcze trochę, a później zabiorę Cię do siebie.
-Dzięki, ale nie chcę przeszkadzać Tobie i Jess.
-Nic mnie z nią nie łączy. Trochę wypiłem, a później zaproponowałem, by pojechała z nami. Głupia, zasnęła u mnie w pokoju. Clara, tylko z tobą chcę być. Nigdy bym cię nie zdradził. -Do moich oczu znów napłynęły łzy.
-Hazz..-Dziewczyna zaczęła wycierać moje policzki. Powiedziała 'Hazz', jest lepiej. Uśmiechnąłem się i ucałowałem ją w skroń.
-Wszystko jest dobrze kochanie. Zabiorę Cię do siebie na jakiś czas. Ale musisz mi coś obiecać. Nigdy nie sięgniesz po narkotyki. Jasne.?
-Obiecuję.-Uśmiechnęła się.

*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
Z samego rana pojechałem do Clary. Dzisiaj mieli ją wypisać.
-Hej kochanie, gotowa.?
-Cześć. Gotowa.-Odparła biorąc torbę do ręki.
-Ja to wezmę.-Szybko ją od niej zabrałem i wsiedliśmy do auta.
-Odwieź mnie do domu. Poradzę sobie.
-Jak już mówiłem. Zabieram Cię do siebie.
-Uparty jesteś-Przewróciła oczami i zaśmiała się.
Wysiadłem pierwszy otwierając jej drzwi, a następnie chwytając jej torbę leżącą na tylnym siedzeniu. Weszliśmy do domu i skierowaliśmy się na górę nie zwracając uwagi na chłopaków siedzących w salonie. Clara poszła wziąć prysznic, a ja zszedłem na dół.
-Co jest.? Co tak siedzicie.?-Zapytałem zdziwiony ciszą.
-Złe wieści..-Powiedział Liam.
-Co się stało.?-Spytałem jeszcze bardziej zniecierpliwiony.
-Tommo ma dziewczynę.!-Wszystkich napadł śmiech.
-A co z Clarą.?-Spytał Niall.
-Niby wszystko dobrze, ale wolałbym, by została u nas na jakiś czas.
-No jasne, bez problemu. -Odezwali się wszyscy zgadzając się ze sobą.
-Dzięki chłopaki.-Odparłem i wszedłem na górę. Clara już siedziała u mnie na łóżku.
-Hej piękna, jak tam.?
-Dobrze. Chętnie bym się przespała. Dasz jakąś koszulkę.?-Spytała. Wyjąłem szarą koszulkę bez rękawów i podałem ją Clarze. Dziewczyna szybko zasnęła. Zszedłem na dół do chłopaków, z góry słyszałem, że o czymś rozmawiają, ale gdy znalazłem się w salonie ich rozmowa nagle ucichła.
-O czym gadacie.?- Spytałem siadając na kanapie.
-No...yy..-Jąkał się Nialler.
-Niall chciał powiedzieć, że gadaliśmy o...-Lou próbował mu pomóc, ale i jemu się nie udało.
-No?
-W sumie to możemy Ci powiedzieć, ale nie mów Clarze.

-Okej. Mówcie.
-Chcieliśmy zrobić jej niespodziankę urodzinową. Co prawda jeszcze miesiąc, ale już byśmy mogli coś wymyślić, bo to w końcu twoja dziewczyna. Chcielibyśmy się z nią bardziej zaprzyjaźnić.
-A właśnie gdzie ona jest?- Spytał Niall przygotowując jedzenie.
-Śpi. Nie budź jej, musi odpocząć.
-Dobra, chciałem jej tylko zanieść jedzenie.-Wyszczerzył zęby i poszedł do siebie.
Przez następne 2 godziny oglądaliśmy mecz. Myślałem o niespodziance dla Clary. To musi być coś niezwykłego. Było już po 15, czas na obiad-pomyślałem. Wyjąłem z lodówki potrzebne rzeczy do przygotowania posiłku. Po 20 minutach obiad był już gotowy. Usłyszałem małe skrzypnięcie na schodach. Clara się obudziła. Uśmiechnęła się do mnie szeroko i podeszła bliżej.
-Głodna?-Spytałem całując ją w czoło.
-Bardzo. Ty to ugotowałeś?-Spytała wskazując na posiłek.
Pokiwałem głową.
-Nie wierzysz?-Spytałem z uśmiechem na ustach.
-Wierzę, ale gdzie się tego nauczyłeś?
-Moja mama mnie nauczyła..-Zamilkłem.
-Chętnie bym ją poznała.
-Może kiedyś..-odparłem sucho i poszedłem zawołać chłopaków.
Niall przyszedł natychmiast natomiast na reszte trzeba było czekać. Clara usiadła na jednym z miejsc przyglądając się mi.
-Co?-Spytałem unosząc jedną brew.
-Nic..tak tylko patrze.-Podałem jej talerz z jedzeniem i usiadłem naprzeciwko niej.
Przebierała widelcem w talerzu ze spuszczoną głową.
-Będziesz to jeść?-Zapytał ją Niall
-Nie, możesz wziąć.-uśmiechnęła się słabo i oddała mu swój talerz.
-Nie smakuje Ci?
-Nie jestem głodna. Pójde na górę.-Powiedziała i wyszła. Coś się dzieje, nie była taka. Postanowiłem porozmawiać z nią później. Zjedliśmy wszystko co do ostatniego kawałka, oczywiście ja musiałem posprzątać. Zayn i Liam wyszli ze swoimi dziewczynami, a Niall i Lou gdzieś na miasto. To była jedyna okazja kiedy byliśmy sami i mogliśmy na spokojnie porozmawiać. -Clara?-Spytałem wchodząc do pokoju. Siedziała na łóżku czytając książkę.
-Hmm..?-Mruknęła podnosząc wzrok, a ja usiadłem obok niej.
-Coś się stało?
-Nie..skądże.
-Na pewno?
-Tak, na pewno Hazz. Jeśli mogę spytać to dlaczego posmutniałeś kiedy rozmawialiśmy o twojej mamie?
-Chodzi o to, że..ja nie mam z nią najlepszych stosunków..nie wiem czy będziesz miała okazję ją poznać..
-Przykro mi bardzo bym chciała..
-Porozmawiamy o tym innym razem, ok? A teraz powiedz mi...Czy Ty naprawdę miałaś zamiar się zabić?- wbiłem wzrok w ścianę.
-Sama nie wiem czego wtedy chciałam..to było dziecinne..przepraszam..
-Mnie nie przepraszaj, Ty się skazałaś na mieszkanie ze mną.-uśmiechnąłem się i przytuliłem do siebie dziewczyne. Włączyliśmy film i do końca dnia oglądaliśmy beznadziejne komedie, który nieco poprawiły sytuacje.

Dobry! ;D
Z małym opóźnieniem znowu, ale jakoś tak nie ma czasu.
Jest za to trochę dłuższe ;p
Za ewentualne błędy z góry przepraszam i liczę na komentarze //Natt

6 komentarzy:

  1. :D wciągnoł mn ten cały wasz blog :DD

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest tak kretyńskie, jak trudne sprawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie rozumiem po co czytasz :) //Natt

      Usuń
    2. ty o wiesz ludzie to debile tylko krytykuje :@

      Usuń
  3. Super nie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu !!!!!
    Wciagajacy ten wasz blog ! :-) <3

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie komentarz c: