poniedziałek, 7 kwietnia 2014

*Część 22*

Znów obudziło mnie światło przedzierające się przez rolety. Nienawidziłam tego, że za każdym razem przeszkadzało mi to w dalszym śnie. Ale przynajmniej nie przesypiałam całego dnia jak to kiedyś w Londynie. Uniosłam swoje ciało do pozycji siedzącej i rozejrzałam się po pokoju. Nigdzie nie widziałam Niall'a. Nie mógł sam wyjść, przecież nie zna okolicy. Założyłam na siebie pierwsze lepsze ubrania i wybiegłam z pokoju. Nacisnęłam guzik przywołujący winde i tak stała jakieś 10 minut zanim przyjechała. To prawda, hotel był duży, ale bez przesady. Kiedy drzwi się rozsunęły kogo ujrzałam? Niall'a niosącego śniadanie na tacce.
-Niall! Gdzieś Ty był?-wykrzyczałam, pewnie budząc kilku mieszkańców.
-W ramach podziękowania chciałem ci przynieść śniadanie do pokoju, ale jak widać już się obudziłaś i sama możesz po nie iść.- Chłopak odparł wzruszając ramionami i uśmiechnął się.
-Jesteś niemożliwy. Poza tym.. przecież nie musisz mi dziękować. To ja ci powinnam podziękować, że chciałeś tu przyjechać.
-Też cię kocham. Nie zapomnij, że jutro wyjeżdżasz, a dzisiaj mam koncert.-zaśmiał się. To prawda..zamierzałam dłużej zostać, ale nie widze takiej potrzeby. Razem z Niall'em skierowaliśmy się do pokoju hotelowego i zabraliśmy za śniadanie, które przyniósł blondyn.
-Nie mam ochoty wracać do Londynu..-wypaliłam nagle patrząc w podłoge.
-Clara..też mi się tu podoba i chciałbym tu zostać, ale tam mamy przyjaciół, Ty Harry'ego
-Nie!-przerwałam mu-Jego już nie ma..
-Przestań bredzić! Wrócicie do siebie..-upewniał mnie
-Niall to nie jest takie łatwe.- Westchnęłam. - Bardzo bym chciała, żeby wszystko było takie jak dawniej, ale nie będzie, rozumiesz.? Już nigdy nie będzie tak jak kiedyś.- Oparłam głowę o ramię przyjaciela.
-Nie mów tak, dobrze wiesz, że Cię kocha.- Szepnął zawijając kosmyk moich włosów za ucho by dobrze widzieć mimikę mojej twarzy.- Nawet nie wiesz ile o tobie mówił; „Clara jest dla mnie za dobra.”, „Tęsknię za Clarą, ale po tym co jej zrobiłem już pewnie mnie nie chce” , „Pamiętam, jak z Clarą tam byliśmy..”. Czasem nawet pytał o to, kiedy wrócisz. Ale w ostatnich chwilach mówił, że nie wrócisz już do nas. Wiesz, jakie to smutne widzieć Harrego takiego załamanego.? On też ma wątpliwości co do tego, że go jeszcze chcesz. A ja myślę, że wystarczająco dużo dałaś mu do zrozumienia, że to tylko separacja. I, tak jak napisałaś w liście: Musimy od siebie odpocząć. Muszę dać sobie czas. - Słuchałam wypowiedzi Niall'a ze skupieniem. Dlaczego to wszystko nie jest tak, jak w tych tandetnych serialach, które kiedyś oglądałam z ciocią.? W tamtych momentach naśmiewałyśmy się z tych dziewczyn. Ale teraz chciałabym być jedną z nich. Mieć zaplanowane, jak w scenariuszu wszystko, co do minuty, wszystko, co zaraz się wydarzy. Chciałabym mieć swój początek życia i jego koniec. Żeby moja historia z Harrym skończyła się „I żyli długo i szczęśliwie.” A nie: „Los razem nie był im pisany”, czy coś w tym stylu.
-Clara!-z zamyślenia wyrwał mnie głos Niall'a.
-T..tak?
-Pytałem czy pójdziesz na ten koncert?-Co? Nie. To zły pomysł.
-Nie..
-Musicie w końcu porozmawiać-Ma racje. Musimy. Boje się spotkania z nim. Jak może zareagować.? Będzie taki sam, jak mówił Niall.? Będzie stęskniony.? A może spojrzy na mnie i pomyśli „ Boże, weźcie mi tą kreaturę z oczu” Albo „Boże, to znowu ona.” Odwróci się i odejdzie.. Chciałam z nim porozmawiać, ale równie dobrze- mogę zrobić to po trasie koncertowej, by nie zepsuć im początku wyjazdu..
Po tej całej rozmowie z Niall'em postanowiłam się trochę ogarnąć i zabrać przyjaciela na mały spacer.
*Niall*
Clara poszła się umyć, a ja zostałem sam jak palec. Nie wiedziałem co mam robić, tu było tak nudno..
W pewnym momencie zadzwonił mój telefon, spojrzałem na wyświetlacz i zobaczyłem zdjęcie Harry'ego. O cholera! Jak nie odbiorę domyśli się, że coś nie tak, a jak odbiorę i Clara akurat wejdzie?
-Halo?-zdecydowałem się nacisnąc zieloną słuchawke. Domyślałem się, że Styles musi być lekko podpity. Nie chce wiedzieć, ile wypili na tej imprezie.
-Tej, stary, mógłbyś powiedzieć, że idziesz gdzieś z jakąś laską albo coś. Kurde, długo cię nie ma. Dobra jest.? Może też spróbuję, hmm.?- Zaczął bełkotać.
-Wyjechałem na małe wakacje. Tak gwoli ścisłości- Ja nie wyrywam żadnych lasek na jedną, bądź dwie noce. I chciałbym ci przypomnieć, że masz jeszcze dziewczynę, z którą jeszcze nie gadałeś. STARY.- Dałem nacisk na ostatni wyraz i przymknąłem się uważając, by nic więcej mu nie wygadać.
-Dobra, odpocznij tam, bo widzę, że coś nie w humorze.- Zaśmiał się. - A tak do końca, jest sprawa
-Niall! Gdzie moja suszarka!-usłyszałem krzyk Clary. Cholera! Harry na pewno to usłyszał..
-Kto to?-Zapytał.
-O czym mówisz?
-Ten głos..co to za laska?
-Jaka laska, wydawało Ci się..-moje zdenerwowanie rosło. Jak Harry się dowie to mnie udusi.
-No może nie wydawało. Kto to był.? Podobny głos do Clary. Gdzie ty gościu jesteś.?
-Uh..No.. Bo ten...
-Jesteś u Clary, prawda.?
-Niee.. Nie. No co ty.?! Na głowę upadłeś, czy jak.? Co chciałeś, bo nie mogę za bardzo rozmawiać.
-Eh.. Już nic. Nie będę ci przeszkadzać.! Narka.!- Zaśmiał się Harry i przerwał połączenie. No idiota jakiś..Westchnąłem zaczesując moją grzywkę do góry.
-No ładnie ci stoi ładnie.- Usłyszałem głos blondynki, która teraz opierała się o framugę drzwi.- Tak
w ogóle, to moglibyśmy pójść na spacer. Znam dobre miejsce na jogurty mrożone.- Uśmiechnęła się i sięgnęła po sweter.
-No to chodźmy.- Odparłem.
Słońce przygrzewało nasze twarze, a wiatr delikatnie mierzwił włosy. Zastanawiałem się, jak Styles mógł chcieć przespać się z jakąś dziewczyną mając swoją Clarę. Okej, dobra. Nie było między nimi najlepiej. Co ja mówię.? W ogóle między nimi nic nie było, bo jak.?! Podzielałem zdanie Clary. Też bym tak postąpił, gdybym był na jej miejscu. No a Hazz. Był moim przyjacielem. Co miałem zrobić.? Nie chciałem, by z Clarą było tak samo, jak z Bellą, Mary, Summer, Cristiną, Grace, Almą, Jude, I mógłbym jeszcze więcej imion wymieniać. Te dziewczyny przeszły dużo. Choć różniły się od Clary. Wszystkie były z grona imprezowiczów, które poznał Styles. No, może jedna, lub dwie, które poznał na ulicy.. Żal mi ich było. Ale Clary najbardziej. To z nią udało mi się zaprzyjaźnić, bo jak większość, nie była na jedną czy dwie noce. Bo Clara nie pchała się Styles'owi do łóżka, co były w zwyczaju robić jego byłe. Żal mi było przyjaciela. Wreszcie się chłopak zakochał, a teraz musi ponosić odpowiedzialność za swoje czyny.
-Heej. Ziemia do Nialler'a.- Blond włosa przyjaciółka zamachała mi dłonią przed twarzą.
-Sorry, zamyśliłem się. Co chciałaś.?
-Pytałam, czy robisz coś dzisiaj.
-Noo. Jedziemy na koncert.
-Jedziemy.? Przecież chłopacy są w Londynie..
-Ja i ty. Jedziesz ze mną na koncert. Chłopacy już są tutaj, zatrzymali się w jakimś hotelu. Spotkamy się jutro wszyscy razem rano.
-O nie. Ja nie jadę. Może pójdę sobie do spa..- Bąknęła spoglądając na swoje paznokcie.
-Nie potrzebujesz, już wystarczająco wyglądasz świetnie. Pojedziesz ze mną i spędzisz z One Direction wspaniały dzień.! Uwierz mi, każda tutaj dziewczyna chciałaby przynajmnie powiedzieć nam cześć lub zrobić sobie z nami zdjęcie.!
-Nie jadę.- Stanęła twardo na swoim.
-Ależ owszem. Pojedziesz.
-Niall podjęłam już decyzję. Przepraszam, ale nie.
-Nie dasz się łatwo ugiąć.?- Spytałem z miną małego, słodkiego szczeniaczka.
-Nie. I nawet minka szczeniaczka ci nie pomoże.- Klepnęła mnie lekko po policzku i poszła dalej. Odczekałem chwilę i rzuciłem się w pogoń za dziewczyną, by chwilę później ta, znalazła się u mnie na rękach.
-Aaa.!! Niall, puść. Puuść. Prooszę.!! Pomocyy- Krzyczała i piszczała na zmianę. Podszedłem do brzegu oceanu i już, już zanurzałem swoje stopy, by zaraz całe jej ciało „całkiem przypadkiem” znalazło się w wodzie. Lecz dziewczyna znowu pisnęła i odparła:- Dobra, już dobra. Pojadę z tobą, ale mnie wypuść.!!!
-Okej.- Wzruszyłem ramionami i puściłem dziewczynę, która upadła na mokry piasek.
-Niall, ty idioto.- Warknęła i zanurzyła dłonie w wodzie. O nie. Już wiem, co się szykuje. W tempie ekspresowym zacząłem uciekać w stronę lądu. Blondynka goniła mnie po plaży, a ja uciekałem, jak poparzony. Wkrótce przystanąłem i pomyślałem, że ręce dziewczyny musiały przecież już dawno wyschnąć. Poczekałem, aż ta do mnie dotrze i razem ruszyliśmy w stronę kawiarni z jogurtami.
-Chyba zacznę się głęboko zastanawiać nad słowami, które wypowiadam..- Westchnęła śmiejąc się, zawtórowałem jej i gestem dłoni wskazałem, by weszła pierwsza do kawiarni. Złożyliśmy zamówienia i usiedliśmy przy jednym ze stolików.
-Jak myślisz.. będę miała dobre wspomnienia z tych wakacji.?- Mówiąc wakacji, narysowała palcami cudzysłów. Miała rację. Dla niej nie były to tylko wakacje, ale też ucieczka przed tym narkomanem.
-Nie wiem Clara.. Jeśli pogodzisz się z Harrym myślę, że będą to jedne z lepszych. Nie chcę ci niczego obiecywać, lub do niczego namawiać. Zrobisz, jak będziesz uważała. Patrz, nasze zamówienia.- Kiwnąłem głową w stronę kelnera. Odebraliśmy kubełki z jogurtami i ruszyliśmy w stronę hotelu.
-Chyba musimy się zbierać..
-Co.?- Mruknęła dziewczyna otwierając drzwi do pokoju.
-Powinienem już tam być. Ty także.
-Ah. Zapomniałam. Poczekaj, przebiorę się i wezmę torbę.- Zawołała i wbiegła do środka. Postanowiłem się odświerzyć i przebrać. Po 15 minutach oboje byliśmy gotowi.

-Wow.. no to już wiem, czemu wszystkie laski piszczą na twój widok. - Zachichotała blondynka uważnie mierząc mnie wzrokiem.
-Oj przestań, bo się zarumienię..-Zażartowałem podchodząc do niej.- Ty też wyglądasz znakomicie.- Mruknąłem do dziewczyny składając pocałunek na zewnętrznej części jej dłoni. Wyszliśmy z hotelu kierując się w stronę auta zaparkowanego w podziemnym parkingu.
-Horan, wszyscy się o ciebie martwiliśmy.- Paul mruknął ruszając.
-Oh no nie wiem, założę się, że Styles i Louis gonili się znowu po korytarzach, a Zayn i Liam bili się na poduszki.- Wywróciłem oczami i usłyszałem stłumiony śmiech mojej towarzyszki.- Zapomniałbym, pamiętasz Paula'.? - Pokiwała głową.- A to jest Clara. I ani słówka Paul, że ona będzie na koncercie. To niespodzianka dla loczka.- Mruknąłem i oparłem się wygodnie o zagłówek. Całą drogę spędziliśmy w ciszy. Gdy w końcu dojechaliśmy na miejsce serce stanęło mi w piersi, a na sam widok tego ogromnego miejsca oczy wyszły z orbit.
-Reakcja reszty była taka sama.- Zaśmiał się Paul i wysiadł z auta. Clara miała podobnie. Jej oczy zrobiły się dziwnie duże, a sama szła jak opętana.
-Too widzimy się na koncercie maleńka.- Przytuliłem przyjaciółkę i w tym samym momencie uświadomiłem sobie, że ode mnie zależy cała przyszłość Clary i Harrego.
-Uh.. To nic, że ja spędzę te kilka godzin w kolejce i tak dalej. W czasie, gdy pan Horan będzie się bawił ze swoimi kumplami. Nie... nic takiego..- Bąknęła z sarkazmem.
-Dobrze wiesz, że bym cię zabrał, ale naprawdę chcę, byś ten dzień zapamiętała jak najlepiej.
-No jasne,że zapamiętam! Przecież idę na koncert One Direction.! O nie.! A co, jeśli nie będę miała dobrego miejsca przy scenie.! A co jeśli mi nie dadzą autografu.?!- Zaczęła udawać jedną z tych najbardziej lubianych przez nas fanek i pobiegła podskakując z nogi na nogę do kolejki. Zaśmiałem się i pokręciłem głową. „Będziesz miała wystarczające miejsce przy scenie, jeśli nie na niej.” Pomyślałem idąc do naszej garderoby, gdzie teraz powinno znaleźć się 4/5 zespołu.
-Horan tępaku, gdzie ty byłeś.?!- Zawołał Liam podbiegając do mnie w samej bieliźnie.
-Można powiedzieć, że małe wakacje.- Mruknąłem.- Aha.. Paynoo, mógłbyś założyć coś na siebie.? Nie chcę wyjść na geja.- Udawałem, że płaczę i odsunąłem się od przyjaciela. Ten się tylko zaśmiał i wziął z wieszaka przygotowane wcześniej ubranie. Podszedłem do sofy, gdzie siedzieli chłopacy. Chciałem ich przestraszyć podchodząc od tyłu.
-Bu.!- Krzyknąłem, gdy wreszcie pojawiłem się przy przyjaciołach.
-Nialler.!- Zawołał Styles odwracając się do mnie i wskakując w ramiona. Cofnąłem się trochę do tyłu, by nie wylądować na ziemi i spojrzałem na resztę.
-Jesteście pewni, że on wytrzeźwiał.?- Spytałem wskazując na chłopaka w lokach na moich rękach.

*kilka godzin później, koncert.
-Los Angeles, czy jesteście gotowiii.?!- Wbiegliśmy na scenę. Koncert czas zaczać. Cały stadion pogrążył się w egipskich ciemnościach i pisku, krzyku i wiwatowaniach ze strony fanów. Byłem mega podniecony na myśl o tym, że to właśnie tutaj ma zacząć się nasza trasa koncertowa. Dziwiło mnie tylko to, że bardziej czekałem na tę chwilę. Gdy Clara będzie mogła wyjść na scenę. Gdy właśnie tutaj, Harry i Clara się pogodzą.. Opowiedziałem o moim planie prawie wszystkim członkom zespołu. Mówiąc prawie wszystkim mam na myśli wszystkich, prócz Styles'a. Chłopakom podobał się mój pomysł, więc jedynie, o co mogliśmy się martwić było to, że Clara może się nie zgodzić, lub Styles coś wywinie. Bądźmy dobrej myśli.
-A teraz chciałbym coś ważnego powiedzieć. Tej osoby tutaj nie ma, ale chciałbym zaśpiewać dla niej piosenkę, którą napisałem podczas naszej rozłąki. Nosi ona tytuł „Give me love”

Give me love like never before
'Cause lately I've been craving more
And it's been awhile but I still feel the same
-Pierwsze słowa tekstu wypłynęły z ust Harrego. Nie sądziłem, że sprawa tak łatwo się potoczy. Miałem inne myśli, jak to zrobić, ale widocznie tak było lepiej.

-Przedstawienie czas zacząć.- Mruknąłem do ucha Zayn'a i zszedłem ze sceny tak, by nikt nie zauważył.
-A ty co.?!- Zawołał Paul.
-Mam małą sprawę do załatwienia.- Uśmiechnąłem się i pędem pobiegłem na widownię, by jak najszybciej znaleźć blondynkę. Trudno nie było, bo doskonale wiedziałem, w jakim sektorze i rzędzie będzie stać. Miała zaszklone oczy, a po chwili po jej ślicznej twarzy zaczęły spływać łzy. Takiego efektu się spodziewałem.. Usłyszałem, jak fani pytają między sobą „A gdzie Niall.?” No gdzie ten Niall.?-Pomyślałem sobie z sarkazmem. Podszedłem do przyjaciółki i chwyciłem ją za ramię powodując, że obróciła się.
-Niall.. co ty tu..
-Nie czas teraz na wytłumaczenie. Chodź ze mną. Trzymaj się mnie i nie puszczaj, rozumiesz.?!- Pokiwała tylko głową i ruszyliśmy przez tłum. Nie lada wyczynem było przeprowadzić jedną drobną dziewczynę przez tłum. I to jeszcze w mojej osobie. Parę dziewcząt zauważyło mnie chyba, ale szybko uciekliśmy i nie padliśmy ofiarami ich napadu. W końcu dotarliśmy za kulisy i kiwnąłem głową do Paul'a, że wszystko w porządku. Ten chyba zrozumiał całe zamieszanie i pokazał dwa kciuki w górę uśmiechając się.
-Maybe I should let you go
You know I'll fight my corner
And that tonight I'll call ya
After my blood is drowning in alcohol
No, I just wanna hold ya
I gdy ostatnie słowa z ust Styles'a padły, ja wprowadziłem na scenę zapłakaną Clarę. Usłyszeliśmy ochy i achy ze strony fanów, a Harry obrócił się patrząc na naszą dwójkę.

-Clara..- Wyszeptał do mikrofonu zwieszając ręce wzdłuż ciała. Blondynka tylko rozpłakała się i zobaczyłem, jak chłopacy do Styles'a szepczą coś w stylu: „No dalej Styles, idź do niej!”.
-Mam nadzieję, że jednak to będą tylko te miłe wspomnienia.- Powiedziałem do Clary i popchnałem ją do przodu. Ta długo nie musiała czekać. Szybko pobiegła do Harrego i rzuciła mu się na szyję. Cała widownia zawyła tylko „ Aww”. Widać było, że Harry był dość zdziwiony takim obrotem akcji.
*Perspekszyn Hazza*
To, co zobaczyłem przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Oczywiście marzyłem wcześniej, by w chwili, w któej będę to śpiewał moja Clara zjawi się na koncercie. Ale to.? Skąd miałem wiedzieć, że właśnie jest tutaj. To nie był sen.. Ona tu była. Już wiedziałem, dlaczego Niall wyszedł, a później pojawił się z zapłakaną Clarą. Gdy się odwróciłem w ich stronę moje serce zabiło szybciej. I kiedy miałem wyśpiewać ostatnie wersy piosenki głos mi uwiązł w gardle. To musi być sen.. A jednak nie. Obiąłem mocno, tak mocno jak tylko potrafiłem drobne ciało dziewczyny i okręciłem nas wokół własnej osi. Smiała się. I choć trudno było to usłyszeć, ja słyszałem. Tak dawno nie słyszałem jej perlistego śmiechu. Jej głosu.. Boże. To coś wspaniałego.
-Nigdy nie pozwolę ci więcej odejść, słyszysz.?! Nigdy więcej.- Szepnąłem do niej łącząc nasze usta w pocałunku. Czułem, jakbym od lat nie całował tych pełnych ust. Teraz trzymałem najważniejszy dla mnie skarb na całym świecie w ramionach.
-Przepraszam Harry..- Załkała w moje ramię. Podniosłem jej brodę, by mogła na mnie spojrzeć.

-Nie przepraszaj, zachowałem się jak ostatni kretyn pozwalając ci odejść. Kocham cię Clara i nigdy się to nie zmieni. Nigdy.- Po raz kolejny zasmakowałem jej ust i odstawiłem delikatnie na ziemię. Chwilę później dziewczyna zniknęła za kulisami, a my dokończyliśmy koncert. Śpiewając te wszystkie piosenki czułem, jakby to nie było takie zwykłe.. To było do Clary. Wszystkie słowa, które wychodziły z moich ust były skierowane do niej. Miałem nadzieję, że się tego domyślała. Bo część z nich opisywała właśnie nasz stan teraźniejszy, przyszły lub przeszły. Dzisiaj śpiewałem z tak ogromną siłą, jakby nigdy takiej we mnie nie było.

Chcemy was mega i wgl przeprosić za t zwłoke, po prostu nie wpadały nam żadne pomysły.
Nie najlepiej nam to wyszło, ale mamy nadzieje, że się podoba. Nie wiem kiedy będzie następna, bo mamy mały problem z weną haha. Kckckc;* Miłego dnia:)