Witam wszystkich tu zgromadzonych. Dziś wielki dzień, gdyż oto my przedstawiamy oto wam..uwaga, uwaga, damdararam NOWE BLOGI. (hahhahahhahahah wybaczcie musiałam xD)
Zdecydowałyśmy założyć oby dwa mamy nadzieje, że oba spodobają wam się tak samo jak 'Diamond'
Według waszych decyzji próbujemy sił osobno co nie oznacza wcale, że tego bloga zaniedbamy. O NIE.!
Tutaj rozdziały będą dodawane jak zazwyczaj, a na tamtych blogach już zależy od nas osobno ;p
Trzymajcie linki, komentujcie, zapraszajcie znaojmych i wgl ;p
Blog Wiki: http://psychiclovezm.blogspot.com/
Blog Natt: http://every-day-the-same-niall-horan-fanfic.blogspot.com/
Mamy nadzieje, że wszystko jest ok i będzie się podobać. +Wybaczcie mi te długą nazwe innej nie chciało przyjąć ;c//Natt :)
Czy to spotkanie feralnego dnia na ulicy to przeznaczenie, czy zwykły przypadek? Czy kłody podstawiane pod nogi na wspólnej ścieżce życia to wstawiana na próbę miłość? Czy chęć jej zepsucia? Diamond pokazuje, że pomimo wszelkich niedogodności, problemów, każdy znajdzie miłość. Gwiazda pop'u- Harry Styles. Jak i sierota, "ofiara życia"- Clara Nicholson
niedziela, 23 marca 2014
sobota, 22 marca 2014
**Część 21**
*Clara*
Lekko otworzyłam oczy próbując przyzwyczaić się do nasłonecznionego pokoju i przeciągnęłam się na łóżku. O dziwo, dzisiaj byłam wypoczęta. Minęły jakieś 3 dni odkąd wyjechałam, a mi było nudno. Spotykałam się często z Kyle’m i jego znajomymi, ale to nie był czas spędzony tak dobrze, jak z paczką Harrego. W sumie- w jego towarzystwie też lepiej się czułam, niż z Kyle’m. Coraz bardziej wydaje mi się, że ten chłopak nie jest taki, jak na początku myślałam. Podniosłam telefon z szafki obok i spojrzałam na wyświetlacz. Była 9:42, dodatkowo, widniała na nim ikonka sms. Szybko na nią nacisnęłam, by odczytać wiadomość.
Lekko otworzyłam oczy próbując przyzwyczaić się do nasłonecznionego pokoju i przeciągnęłam się na łóżku. O dziwo, dzisiaj byłam wypoczęta. Minęły jakieś 3 dni odkąd wyjechałam, a mi było nudno. Spotykałam się często z Kyle’m i jego znajomymi, ale to nie był czas spędzony tak dobrze, jak z paczką Harrego. W sumie- w jego towarzystwie też lepiej się czułam, niż z Kyle’m. Coraz bardziej wydaje mi się, że ten chłopak nie jest taki, jak na początku myślałam. Podniosłam telefon z szafki obok i spojrzałam na wyświetlacz. Była 9:42, dodatkowo, widniała na nim ikonka sms. Szybko na nią nacisnęłam, by odczytać wiadomość.
„Hej kochana, jak
tam.?
Zadzwoń jak
najszybciej. Musimy pogadać. Nialler xx.”
Czy powinnam się bać.? Wybrałam numer Horana i położyłam się
wygodnie na łóżku.
-Halo.?- Po trzech sygnałach usłyszałam zachrypnięty głos
przyjaciela.
-Obudziłam cię.?
-Tak.-Ups.?- Ale to
taka miła pobudka.- Byłam pewna, że na jego twarzy pojawił się uśmiech, a na
moje policzki wkradły się rumieńce.
-O czym mieliśmy pogadać.?- Spytałam skonsternowana.
-Ehm..to nie jest sprawa na telefon. Pogadamy, jak będę.
-Jak będziesz.?
-No tak. Będę u
ciebie w nocy. Muszę kończyć, Harry idzie. To taka nasza tajemnica. Do
zobaczenia.!- Zawołał chłopak i się rozłączył. Przez chwilę patrzyłam przed
siebie z grymasem na twarzy. O czym mamy pogadać.? Czy Harry nie wie, że Niall
chce przylecieć.? Czy Harry w ogóle wie, że gadamy ze sobą.? Setki pytań
gnieździło się teraz w mojej głowie. Zupełnie niepotrzebnie, przecież będzie
okej, prawda.? Postanowiłam jeszcze poleżeć. Nie mam ochoty wychodzić z łóżka
przez najbliższą godzinę.
*Harry*
-Chłopaki wróciłem.!- Wszedłem do domu z siatkami pełnymi
jedzenia. Trzeba było w końcu zapełnić czymś lodówkę. Spojrzałem na Niall’a
siedzącego w salonie. Trzymał telefon w ręce i widać było, że poważnie się nad
czymś zastanawia. – Gdzie wszyscy.?
-Nie wiem.. Chłopacy
mówili coś o jakiejś imprezie tutaj. Chyba będzie wieczorem. Poszli po coś. Nie
wiem..
-Niall.? Co jest.?- Spytałem siadając obok niego.
-Nic ważnego. Dostałem właśnie wiadomość od Paula, że będzie
za chwilę omówić z nami szczegóły trasy. Będzie za trzy tygodnie co prawda, ale
powiedział, że da nam spokój później i odezwie się dopiero w przeddzień
wyjazdu.- Uśmiechnął się lekko i wstał.
-Wiem, że będzie
dzisiaj. Liam nam to mówił.
- Powiedziałem lekko zmieszany. Dziwne, bo jeszcze wczoraj
Payno nam mówił o trasie i tym wszystkim.
-Cóż.. może nie
słyszałem.- Wzruszył ramionami. To na pewno nie była prawda. Niall dobrze to
słyszał. Co więcej, był jako pierwszą osobą, która tak się ucieszyła. Zaczął
skakać z radości, jak nigdy. Faktycznie, miał powody do radości. Uwielbialiśmy
trasy koncertowe. Na pewno nie chodziło mu o Paula.
-Nie chcesz to nie
mów..-westchnąłem zrezygnowany i wstałem z sofy, by zanieść zakupy do kuchni.
Oczywiście, nie dowiem się od Horana, co go tak martwiło, ale prędzej czy
później się o tym dowiem. Wypakowałem rzeczy z toreb i włożyłem je na swoje
miejsce. Nie chciałem znowu zapuszczać się w sypialni, ale nic innego nie było
do roboty. Pewnie teraz siedziałbym z Clarą i patrzył, jak dziewczyna mojego
życia wtula się w mój tors. Moglibyśmy obejrzeć wspólnie film, a może iść na
jakąś imprezę. Nie. Nie poszedłbym z nią tam już drugi raz, oczywiście, gdyby
tu była.. Gdyby to wszystko się nie stało. Dreszcz przeszedł moje ciało, gdy
pomyślałem o tym wszystkim. O tym całym Kale’u. O jej minie, jak wszedłem do
jej pokoju w hotelu.
*Trzy godziny później. Clara*
Postanowiłam wreszcie
zebrać się z wygodnego łóżka. Wyjęłam jeansową koszulę,czarne, krótkie spodenki i czarne spodenki. Ubrałam się i zrobiłam luźnego koka na czubku głowy. Mój telefon
zawibrował, gdy przyszła wiadomość.
„Wychodzimy o 21 z
Lilly i Drake’iem do „Summer Paradise” Idziesz z nami? Kyle xoxo”
Nie miałam najmniejszej ochoty iść z nimi do kolejnego
klubu. Odczytałam wiadomość i wywróciłam oczami. Rzuciłam telefon na łóżko i
postanowiłam trochę ogarnąć w pokoju. Po 20 minutach znów odezwał się Kyle,
tyle, że zadzwonił.
-Tak Kyle.?
-Czemu nie
odpisałaś.? Jestem pewien, że miałaś wyłączony telefon, albo coś innego.-
Zaśmiał się.
-Nie bądź taki do
przodu. Nigdzie się z wami nie wybieram.
-Co.? Co jest
lepszego od tego wyjścia.?!- Spytał.
-Cóóż….spotykam się
dzisiaj z kimś.
-Czy to jest ten idiota.?
-Nie, to nie jesteś
ty.- Uśmiechnęłam się sarkastycznie.
-Nie żartuj sobie
kurwa. To jest ten popierdoleniec.?!- Warknął.
- Uspokój się człowieku. Po prostu nigdzie się wami nie
wybieram, za trudne do zrozumienia.?
- Czemu się taka
nagle zrobiłaś, co.?!
-Po prostu nie chce mi się tracić czasu na kolejną imprezę.
Muszę kończyć. Cześć.- Powiedziałam już całkiem wkurzona. Znudziło mi się
ciągłe przesiadywanie w jakiejś opuszczonej przystani popijając tanie piwo oraz
wychodzenie na głupie zabawy. To nie dla mnie. Tylko Hazz wiedział, co
sprawiało mi przyjemność..Uh..Hazz. Tęskniłam za nim. Ale nie mogę tak łatwo mu
wybaczyć. Nie po tym, co zrobił. Otarłam pojedynczą łzę, która właśnie torowała
sobie drogę wzdłuż linii mojej szczęki. Zabrałam torbę i ruszyłam przed siebie
po plaży.
*Niall*
Spakowałem wszystkie rzeczy do torby i zszedłem na dół.
-Liam.?- Spojrzałem pytająco na chłopaka, który siedział
przez telewizorem.
-Co.?
-Gdzie wszyscy.?
-Hahahhahahahha.-
Nagle oboje usłyszeliśmy śmiechy chłopaków i piski dziewczyn, gdy weszli do
domu. Zaczęło się. Zapomniałem o tym, że chłopacy planowali imprezę. Jak
dobrze, że mnie to ominie. Pomyślałem. Przywitałem się z Perrie i Sophią i
spojrzałem na Liama. Przypatrywał się mojej torbie, którą trzymałem w ręku.
-Ja..um… - Zacząłem
się jąkać próbując wytłumaczyć to, co chcę zrobić.- Nikomu nie mów. Błagam, a
już tym bardziej Harremu.- Powiedziałem.- Clara.- Rzuciłem szybko, gdy
zauważyłem Styles’a wchodzącego do salonu.
-Gdzie idziesz.?-
spytał gdy minęliśmy się.
-Bardzo się spieszę.
Sorry .- Krzyknąłem biegnąc do auta. Spod domu miałem trafić na lotnisko, a z
lotniska do hotelu, gdzie była Clara.
*Clara*
Chodziłam już tak jakąś chwilę, byłam cholernie zmęczona,
ale nie chciałam wrócić do domu. Nie miałabym co robić. Chodziłam bez namysłu
po plaży. Co chwila widziałam zakochane pary trzymające się za ręce wyznając
sobie miłość. Wyobraziłam sobie nas. Mnie i Harrego. Chciałam, żeby ze mną tu
przyjechał, ale okoliczności okazały się być inne. Westchnęłam cicho pod nosem
i usiadłam na piasku wpatrując się w ocean.
-Czy to ja jestem powodem twoich westchnień, kochana.?-
Zerwałam się na równe nogi słysząc lekko zachrypnięty głos, musiał spać. Tylko
on tak mnie nazywał.
-Nialler.!!- Rzuciłam
się mu na szyję mocno do siebie tuląc. Lekko się zaśmiał, ale po chwili oddał
uścisk kręcąc mnie wokół siebie.
-Ej mała, bo mnie
udusisz.!- Wykrzyczał cały czas się śmiejąc.
- Prędzej sam się udusisz ze śmiechu.!- Zawtórowałam mu
śmiechem i usiedliśmy na piasku.
- Jak mnie tu znalazłeś.?
-Wyszedłem z
lotniska, i postanowiłem się przejść. Pisałem do ciebie, ale nie odpisywałaś,
więc poszedłem przez plaże do hotelu. Tylko to mi przyszło do głowy. Tęskniłem
za tobą.
-Ja za tobą
też.-Wtuliłam się w ciepły tors chłopaka.
-Zimno.?- Pokiwałam głową, a chłopak założył swoją bluzę na
moje zmarznięte ciało. Ruszyliśmy w stronę hotelu. Zauważyłam, że chłopak ma
torbę, zostaje na dłużej.? Gdy weszliśmy rzuciłam się na łóżko ciężko
oddychając.
-To o czym mieliśmy porozmawiać, że to nie było na
telefon.?- Uniosłam lekko głowę spoglądając na Niall’a. Chłopak usiadł obok
mnie i wyciągnął z torby mały skrawek papieru.
*Niall*
Wspomnienie
Wracaliśmy z
kolejnego wywiadu. Mogę szczerze stwierdzić, że jest to męczące. Podchodząc do
drzwi naszego domu zauważyłem małą kartkę na wycieraczce. Podniosłem ją i
otworzyłem drzwi. Postanowiłem, że nie powiem o niej nikomu.
-Chłopacy, ja idę na chwilę na górę. Dojdę do was zaraz.-
Rzuciłem przez ramię wspinając się po schodach do mojej części domu. Chłopacy
skinęli głowami i ruszyli w stronę studia. Tam mieliśmy zacząć omawiać trasę
koncertową. Wszedłem na górę i rozpostarłem białą kartkę.
MYŚLISZ, ŻE UDA CI SIĘ UCIEC ODE MNIE CHOWAJĄC SIĘ W DOMU
PEDALSKIEGO BOYSBAND’U.?! PODWAJAM STAWKE ALBO SPĘDZISZ JEDNĄ NOC ZE MNĄ. DO
ZOBACZENIA MALEŃKA ;*
Co kurwa.?! Nie…to niemożliwe. Kimkolwiek on jest, zabiję
gnoja. Buzowała we mnie złość. Szybko włączyłem laptopa i wyszukałem lot do Los
Angeles. Nie było łatwo, ale w końcu zabukowałem bilet. Wrzuciłem przypadkowe
ubrania do czarnej torby z dużym suwakiem i dorzuciłem też kartkę. Nie mogłem
tego inaczej załatwić, to nie była rozmowa na telefon. Musiałem wiedzieć, co
jest grane. Wszystko jakby składało się w całość. Clara w szpitalu..i te
wszystkie rzeczy. Harry mówił coś, że brała jakieś narkotyki, ale nie byłem
pewien czy to ten sam koleś, co sprzedał jej działke. Zszedłem na dół
zostawiając torbę i poszedłem do chłopaków. Gadali o czymś pijąc piwo i śmiejąc
się.
-Chcesz.?- Harry podsunął mi jedną puszkę pod nos, ale
pokręciłem głową. Musiałem trzeźwo myśleć. -To gdzie jedziemy najpierw.?-
Spytałem spoglądając na mapę, którą Liam miał na kolanach.
-Tu.- Harry wskazał
palcem na.. -W Miami będzie pierwszy koncert, później w Los Angeles.- Wziąłem
listę najbliższych koncertów. W Los Angeles odbędzie się koncert wtedy, gdy
Clara będzie wyjeżdżać.
-A tak w ogóle, to wiadomo, kiedy Clara wraca.? Moglibyśmy
wziąć ją na trasę koncertową..- Odparł Louis biorąc kolejnego łyka piwa. Nie
wiedziałem, co mam im powiedzieć.
-No.. um.. Ona sama nie wie, kiedy
wraca. Ale sądzę, że niedługo.- Mruknąłem.
-Gadałeś z nią?- Zayn dołączył do naszej rozmowy.
-Tak. Jest w Los Angeles.- Spojrzałem pytająco na Harrego.
Żadnej emocji nie dało się odczytać z jego twarzy.
-Myślicie, że wróci do nas.?- Spytał znowu Zayn.
-Pogrzało was do reszty, czy co.?!- Wreszcie zabrał głos Styles. - Ona do nas nie wróci. Nie ma szans.
-Myślałem, że chcesz, żeby wróciła..- Szepnąłem odstawiając piwo.
-No to się myliłeś. Ona nie wróci. I wiecie co.? Najlepiej by było, jakby tam została. Mniej problemów dla nas.- Burknął Harry.
-Tak
nagle stała się dla ciebie problemem, Styles.? Jeszcze niedawno
zaszywałeś się w pokoju, by nikogo nie widzieć, prócz niej. Jak na
razie, to jest twoja wina, że to wszystko się stało.- Louis próbował
poprawić sytuację, w której teraz się znaleźliśmy.
-Nie
mam ochoty tak z wami gadać. Idę do siebie, cześć.- Odparłem wychodząc
ze studia. Miałem tego wszystkiego dość. Położyłem się na łóżku i
zasnąłem, wiedziałem, że trzeba jutro rano wstać.
Koniec wspomnienia
-Możesz mi to wszystko wytłumaczyć.? O co
chodzi z tą kartką?- Miałem łzy w oczach. Nie mogłem pozwolić na to, by
coś stało się Clarze. Musiałem się nią opiekować.
-Niall
ja..- Szepnęła Clara próbując coś powiedzieć.- Wtedy, gdy wylądowałam w
szpitalu, to przez to, że wzięłam narkotyki no i w ogóle. Ten chłopak,
co wysłał groźbę, on.. on mi tą działkę sprzedał. Ale ja nie miałam jak
mu zapłacić, więc obiecałam, że oddam do końca tygodnia. I jak byłam z
Pezz na zakupach, to on mnie tam spotkał. Powiedział, że jeśli nie mam
pieniędzy, mogę oddać mu to.. no wiesz..- Zaczerwieniła się na ostatnie
słowa. Skinąłem głową i pozwoliłem jej dalej mówić. - Ja przepraszam
Niall. Przeze mnie możecie mieć problemy..-Ej, mała. Przecież wszystko jest okej. Oddasz mu te pieniądze. Nic ci się nie stanie. O nas sie nie martw. Damy sobie radę. Nie pozwolę, by cię ktokolwiek skrzywdził.- Mruknąłem przytulając ją do siebie.
-Dziękuję ci za wszystko Niall.- Odparła ziewając.
-Śpiąca.?- Spytałem.
-Trochę..- Odpowiedziała. Chwilę później poszła do łazienki wziąć prysznic. Przebrałem się w dresy i położyłem się na łóżku.
-Co ty tu...- Dziewczyna próbowała skleić jakieś zdanie.
-No chyba nie sądzisz, że będę spał na ziemi.- Zaśmiałem się. Poklepałem miejsce obok i odgarnąłem kołdrę, by Clara mogła się obok mnie położyć.
-Co u Harrego.?- Spytała lekko zmieszana kładąc się tyłem do mnie. Westchnąłem.
-On.. on bardzo przeżywał wasze rozstanie. Ale teraz próbuje za wszelką cenę ukryć to w sobie, że za tobą tęskni. My wszyscy też tęsknimy. Clara, nie chce owijać w bawełne, jemu jest po prostu ciężko. Myślę, że powinniście ze sobą porozmawiać..
-Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, ale pomyślę nad tym.- Mruknęła.
-Śpij już. Dobranoc Clara.
-Dobranoc Nialler.
-Ah..Mamy koncert w L.A, kiedy ty wyjeżdżasz, myślę, że mogłabyś przyjść na ten koncert. Zobaczyłabyś się z chłopakami.- Dodałem, gdy już Morfeusz zabierał mnie powoli do swojej krainy. W końcu dałem za wygraną i zasnąłem.
Notka: przepraszamy za lekkie opóźnienie, ale bardzo niechętnie nam jest dodawać kolejne posty, gdy widzimy, jak liczba wejść komentarzy maleje. Jeszcze kiedyś było tak dużo czytelników, a teraz.? Ledwo 5 komentarzy. Zdecydowałyśmy, że wprowadzimy limit komentarzy - 10 kom. następna część.
Nie jestem dumna z tej części, wiem, że trochę was zawiodłyśmy. Jeśli nadal tak będzie, jak teraz, będziemy zmuszone zawiesić bloga na czas nieokreślony. Co do nowego bloga. Stwierdziłyśmy, że stworzymy oba blogi, a ten, który będzie miał większe powodzenie będzie dalej prowadzony.Zapraszam do oddania głosu w ankiecie.
Zapomniałabym, dziękujemy za ponad 6 tysięcy wejść.! Jeszcze niedawno było 5, a teraz już 6. Dziękujemy. Oby tak dalej.!
Nie jestem dumna z tej części, wiem, że trochę was zawiodłyśmy. Jeśli nadal tak będzie, jak teraz, będziemy zmuszone zawiesić bloga na czas nieokreślony. Co do nowego bloga. Stwierdziłyśmy, że stworzymy oba blogi, a ten, który będzie miał większe powodzenie będzie dalej prowadzony.Zapraszam do oddania głosu w ankiecie.
Zapomniałabym, dziękujemy za ponad 6 tysięcy wejść.! Jeszcze niedawno było 5, a teraz już 6. Dziękujemy. Oby tak dalej.!
10 komentarzy- następna część
do następnego.!/ Wikuu
niedziela, 16 marca 2014
Nowy blog
Hej. Mamy zamiar z Wiki założyć następnego bloga z fanfiction o One Direction. Mamy dwa pomysły z czego jeden należy do Natt drugi do Wiki. Chciałybyśmy, abyście Wy podjęli decyzje, które opowiadanie będziemy pisać. Obie propozycje odchodzą od norm prawdziwego 1D. Opowiadania są totalnym wymysłem naszej chorej wyobraźni.
Jest taka osoba, którą zna się od dzieciństwa. Jest ważna. Kochają się, ale zarówno jak są w sobie zatraceni, tak ich związek wisi na włosku. I przez ten brak wierności, zaufania ta cienka nić pęka. A ich dzieli przepaść. Moglbiy siebie uratować, ale tej chemii, która może ich ocalić już nie ma i nigdy się nie pojawi. Zamiast bycia blisko siebie siedzą pośród czterech białych ścian. Dlaczego białych? Ponieważ ich dotychczasowy świat stracił wszystkie kolory. Zmienił wszystko na czarno-białe. Nie ma nic prócz bieli i czerni. Bieli, czerni, wewnętrznie rozdzierającej pustki, podkrążonych oczu i wyniszczonego ciała. Jak w psychiatryku. Jedno z nich tam właśnie skończy. Jedno z nich przysporzy sobie więcej problemów. Strata ukochanej przyjaciółki, która próbowała przywrócić ją do życia. Za śmiercią Beth pociągną się wspomnienia związane ze śmiercią rodziców. Będzie jeszcze więcej problemów. Aż trafią się myśli samobójcze. Na jej nieszczęście, brak efektu. Ona znajdzie przyjaciółkę. Wkrótce pierwsza wizyta u psychologa. Przez kogo? Fałszywa przyjaciółka. Według niej dziewczyna oszalała. Słyszy głosy zmarłej bliskiej jej osoby. Stwierdzenie psychologa stanie się koszmarem, ale bez możliwości zbudzenia się.
Diana trafi do szpitala dla psychicznie chorych. Kiedy z ust jej lekarza padną słowa rezygnacji z dalszego leczenia, pojawi się chłopak o kruczoczarnych włosach. Praktykant, który za wszelką cenę będzie chciał pomóc brunetce. Czy chłopak o czekoladowych oczach jej pomoże? Czy on roztopi zamarznięte serce Diany?
Liczymy na wasze szczere opinie w komentarzach. Na nexta trzeba trochę poczekać, bo Wiki nie ma weny. I mamy nadzieje, że blog, którego wybierzecie będzie miał większe powodzenie. Chciałabym także od siebie prosić jeżeli macie jakieś znajome/ znajomych to polecajcie im bloga inaczej bez komentarzy zostanie on zawieszony na czas nieokreślony. Dziękuję :) //Natt
"Will
preserve each day" -fanfiction Niall Horan /pomysł Natt
Nazywam się Nicole. Nicole Johnson. Wielu osobą wydaję się, że moje życie jest wspaniałe.
Duży dom, bogaci rodzice, znajomi, najfajniejszy chłopak z pierwszych klas. Ale z mojej perspektywy wszystko jest na odwrót. Moje życie to jedno wielkie gówno. Moi rodzice wiecznie pochłonięci pracą nigdy nie mieli dla mnie czasu. Zostałam wychowana głównie przez mojego starszego brata Luke'a. Nie dość, że chodzi na studia to jeszcze musi opiekować się młodsza siostrą. W sumie to z Luke'iem dogadujemy się świetnie pomimo 5 lat różnicy. Moi znajomi zadają się ze mną ze względu na ilość pieniędzy jaką posiadam, a mój chłopak? Pff..prawie wcale się nie spotykamy..Jakby tego było mało to jestem w szkole nękana przez Niall'a Horan'a. Przez niego straciłam jakiekolwiek chęci chodzenia do szkoły. Nikt nie wie, że Horan mi dokucza prócz mojego przyjaciela Jessie'go. Nawet mojemu bratu nic nie powiedziałam, bo wiedziałam, że od razu mu przyłoży. Nie biorąc pod uwagę mojego „chłopaka” to strasznie podoba mi się Dominic, chłopak z 3 klasy. Nie moja liga. Wysoki, umieśniony, ciemne brązowe włosy w stylu „dopiero wstałem z łóżka” kapitan drużyny football'owej. Niestety ma dziewczyne..jest nią Chelsey, totalny plastik, zdzira i kapitan drużyny cheerleaderek. Nigdy nie miałabym u niego szans tą laską. Na początku roku próbowałam dołączyć do cheerleaderek jednak skąpe stroje to nie mój świat. Często biegam przed szkołą albo wieczorami to jest taki mój „sport”. W ten sposób się odprężam przed całym dniem dręczenia przez Niall'a.
Nazywam się Nicole. Nicole Johnson. Wielu osobą wydaję się, że moje życie jest wspaniałe.
Duży dom, bogaci rodzice, znajomi, najfajniejszy chłopak z pierwszych klas. Ale z mojej perspektywy wszystko jest na odwrót. Moje życie to jedno wielkie gówno. Moi rodzice wiecznie pochłonięci pracą nigdy nie mieli dla mnie czasu. Zostałam wychowana głównie przez mojego starszego brata Luke'a. Nie dość, że chodzi na studia to jeszcze musi opiekować się młodsza siostrą. W sumie to z Luke'iem dogadujemy się świetnie pomimo 5 lat różnicy. Moi znajomi zadają się ze mną ze względu na ilość pieniędzy jaką posiadam, a mój chłopak? Pff..prawie wcale się nie spotykamy..Jakby tego było mało to jestem w szkole nękana przez Niall'a Horan'a. Przez niego straciłam jakiekolwiek chęci chodzenia do szkoły. Nikt nie wie, że Horan mi dokucza prócz mojego przyjaciela Jessie'go. Nawet mojemu bratu nic nie powiedziałam, bo wiedziałam, że od razu mu przyłoży. Nie biorąc pod uwagę mojego „chłopaka” to strasznie podoba mi się Dominic, chłopak z 3 klasy. Nie moja liga. Wysoki, umieśniony, ciemne brązowe włosy w stylu „dopiero wstałem z łóżka” kapitan drużyny football'owej. Niestety ma dziewczyne..jest nią Chelsey, totalny plastik, zdzira i kapitan drużyny cheerleaderek. Nigdy nie miałabym u niego szans tą laską. Na początku roku próbowałam dołączyć do cheerleaderek jednak skąpe stroje to nie mój świat. Często biegam przed szkołą albo wieczorami to jest taki mój „sport”. W ten sposób się odprężam przed całym dniem dręczenia przez Niall'a.
"Psychic
Love"- fanfiction Zayn Malik /pomysł Wikuu
Jest taka osoba, którą zna się od dzieciństwa. Jest ważna. Kochają się, ale zarówno jak są w sobie zatraceni, tak ich związek wisi na włosku. I przez ten brak wierności, zaufania ta cienka nić pęka. A ich dzieli przepaść. Moglbiy siebie uratować, ale tej chemii, która może ich ocalić już nie ma i nigdy się nie pojawi. Zamiast bycia blisko siebie siedzą pośród czterech białych ścian. Dlaczego białych? Ponieważ ich dotychczasowy świat stracił wszystkie kolory. Zmienił wszystko na czarno-białe. Nie ma nic prócz bieli i czerni. Bieli, czerni, wewnętrznie rozdzierającej pustki, podkrążonych oczu i wyniszczonego ciała. Jak w psychiatryku. Jedno z nich tam właśnie skończy. Jedno z nich przysporzy sobie więcej problemów. Strata ukochanej przyjaciółki, która próbowała przywrócić ją do życia. Za śmiercią Beth pociągną się wspomnienia związane ze śmiercią rodziców. Będzie jeszcze więcej problemów. Aż trafią się myśli samobójcze. Na jej nieszczęście, brak efektu. Ona znajdzie przyjaciółkę. Wkrótce pierwsza wizyta u psychologa. Przez kogo? Fałszywa przyjaciółka. Według niej dziewczyna oszalała. Słyszy głosy zmarłej bliskiej jej osoby. Stwierdzenie psychologa stanie się koszmarem, ale bez możliwości zbudzenia się.
Diana trafi do szpitala dla psychicznie chorych. Kiedy z ust jej lekarza padną słowa rezygnacji z dalszego leczenia, pojawi się chłopak o kruczoczarnych włosach. Praktykant, który za wszelką cenę będzie chciał pomóc brunetce. Czy chłopak o czekoladowych oczach jej pomoże? Czy on roztopi zamarznięte serce Diany?
Liczymy na wasze szczere opinie w komentarzach. Na nexta trzeba trochę poczekać, bo Wiki nie ma weny. I mamy nadzieje, że blog, którego wybierzecie będzie miał większe powodzenie. Chciałabym także od siebie prosić jeżeli macie jakieś znajome/ znajomych to polecajcie im bloga inaczej bez komentarzy zostanie on zawieszony na czas nieokreślony. Dziękuję :) //Natt
czwartek, 6 marca 2014
**Część 20**
*Clara*
Było już trochę po 20. Zaczynałam się już denerwować. Czy Kyle mnie wystawił? Nie..nie mógłby przecież. Umówiliśmy się. Poza tym dobrze mu z oczu patrzyło. Nie wydaje mi się by był jednym z tych „bad boy'ów”
Po paru minutach ktoś zapukał do drzwi. W tempie ekspresowym dobiegłam do drzwi i z wielkim uśmiechem je otworzyłam. Powiem szczerze nie oczekiwałam tej osoby tutaj.
-Kyle!-Dopiero gdy zrozumiałam, że przed drzwiami nie ma Kyle'a moja mina zrzedła.
-Kyle?-Chłopak uniósł brew.
-Harry?!
-We własnej osobie. Kto to jest Kyle?-Powoli wszedł do mojego apartamentu. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Tak. Ten piękny uśmiech, któremu towarzyszyły dołeczki w policzkach. Ten uśmiech, który pojawiał się za każdym razem, gdy byłam przy nim. Uh. STOP! Nie myśl o nim! Ale jak mam nie myśleć skoro ten chłopak stoi tu przede mną w białej koszulce, doskonale uwydatniającej jego bicepsy i krótkich, bokserskich spodenkach?!
-Nie twój zasrany interes-Warknęłam zmniejszając dystans między nami. Ale szybko tego pożałowałam. Chłopak w mgnieniu oka przycisnął mnie do ściany.
-Posłuchaj mnie uważnie, słonko. Przyjechałem tu do Ciebie nie po to by wysłuchiwać Twoich narzekań. Teraz będziesz się mnie słuchać. Spakujesz teraz wszystkie swoje rzeczy i wrócisz ze mną do Londynu. -Trzymał moje ramiona w silnym uścisku i chyba nie zamierzał ich puszczać.
-Miałam się zastanowić co zrobić dalej. Myślisz, że dam radę robić to przy Tobie? -Dałam upust paru łzom. Nie tylko z powodu bólu, który odczuwałam w okolicach ramion, ale także ze smutku, który wypełniał mnie od środka. Szczerze mówiąc tęskniłam za nim, a Kyle w żadnym stopniu nie był taki jak on.
-Jestem po to by być blisko Ciebie..-w końcu zielonooki puścił mnie, ale i tak nie dopuścił do tego bym miała szanse na jakąkolwiek ucieczke. Usiadł na brzegu łóżka i schował twarz w dłonie.
-Clara, ja nie wytrzymam dłużej. To wszystko mnie przerasta. Myślisz, że mi jest łatwo?! Zrobisz jak będziesz chciała, ale uwierz mi zrobiłbym wszystko byś do mnie wróciła. Wszystko byś tylko przy mnie była. Muszę Ci coś jeszcze powiedzieć...
-Clara?!-Nagle do pokoju wdarł się zdyszany Kyle. Teraz? Serio? Cóż za wyczucie czasu..W tym momencie siedziałam na kuckach przed Harry'm i oboje spojrzeliśmy w kierunku bruneta. Styles zerwał się na równe nogi i już miał doskoczyć do Kyle'a, ale zdążyłam złapać go za koszulke.
-Przepraszam Harry, ale powinieneś iść..-Odparłam sucho wskazując mu drzwi.
-Kto to jest?-Wycedził przez zęby próbując zapanować na gniewem. Spojrzałam za siebie niepewnym wzrokiem, Kyle pokiwał głową jakby wiedział o co mi chodziło.
-Kolega. Właśnie mieliśmy gdzieś wyjść. Tobie także polecam się gdzieś przejść ze znajomymi. Może będzie ta suka, co?-Uśmiechnęłam się sarkastycznie. Wiedziałam, że to działa jak płachta na byka. Spojrzał na mnie gniewnie.
-Dobra!-wyrzucił ręce w powietrze-Jeśli tak bardzo tego chcesz i sądzisz, że z nim będzie Ci lepiej to widocznie masz racje. Chciałem powiedzieć Ci coś ważnego, bardzo. No, ale jeśli już masz zajęcie na dłuższy czas to moja informacja staje się nie ważna..Życzę miłego surfowania.-Spojrzał na torbe Kyle'a, z której wystawały dwie pianki i ręcznik.
-Ah..zapomniałem. Clara nie umie pływać, pewnie kurewsko zajebiście będzie Ci ją podnosić z wody.-Mrugnął do tego drugiego i wyszedł. Wypuściłam głośno powietrze z ust.
-W porządku?-Spytał Kyle zatroskanym głosem.
-Um..tak. Trochę przyszedłeś nie w porę..umówiliśmy się na 20, a jest za pięć 21 -szepnęłam i uśmiechnęłam się.
-Przepraszam. Nie mogłem wyjść wcześniej z pracy-chwycił moją dłoń i wyszliśmy z hotelu.
Było już trochę po 20. Zaczynałam się już denerwować. Czy Kyle mnie wystawił? Nie..nie mógłby przecież. Umówiliśmy się. Poza tym dobrze mu z oczu patrzyło. Nie wydaje mi się by był jednym z tych „bad boy'ów”
Po paru minutach ktoś zapukał do drzwi. W tempie ekspresowym dobiegłam do drzwi i z wielkim uśmiechem je otworzyłam. Powiem szczerze nie oczekiwałam tej osoby tutaj.
-Kyle!-Dopiero gdy zrozumiałam, że przed drzwiami nie ma Kyle'a moja mina zrzedła.
-Kyle?-Chłopak uniósł brew.
-Harry?!
-We własnej osobie. Kto to jest Kyle?-Powoli wszedł do mojego apartamentu. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Tak. Ten piękny uśmiech, któremu towarzyszyły dołeczki w policzkach. Ten uśmiech, który pojawiał się za każdym razem, gdy byłam przy nim. Uh. STOP! Nie myśl o nim! Ale jak mam nie myśleć skoro ten chłopak stoi tu przede mną w białej koszulce, doskonale uwydatniającej jego bicepsy i krótkich, bokserskich spodenkach?!
-Nie twój zasrany interes-Warknęłam zmniejszając dystans między nami. Ale szybko tego pożałowałam. Chłopak w mgnieniu oka przycisnął mnie do ściany.
-Posłuchaj mnie uważnie, słonko. Przyjechałem tu do Ciebie nie po to by wysłuchiwać Twoich narzekań. Teraz będziesz się mnie słuchać. Spakujesz teraz wszystkie swoje rzeczy i wrócisz ze mną do Londynu. -Trzymał moje ramiona w silnym uścisku i chyba nie zamierzał ich puszczać.
-Miałam się zastanowić co zrobić dalej. Myślisz, że dam radę robić to przy Tobie? -Dałam upust paru łzom. Nie tylko z powodu bólu, który odczuwałam w okolicach ramion, ale także ze smutku, który wypełniał mnie od środka. Szczerze mówiąc tęskniłam za nim, a Kyle w żadnym stopniu nie był taki jak on.
-Jestem po to by być blisko Ciebie..-w końcu zielonooki puścił mnie, ale i tak nie dopuścił do tego bym miała szanse na jakąkolwiek ucieczke. Usiadł na brzegu łóżka i schował twarz w dłonie.
-Clara, ja nie wytrzymam dłużej. To wszystko mnie przerasta. Myślisz, że mi jest łatwo?! Zrobisz jak będziesz chciała, ale uwierz mi zrobiłbym wszystko byś do mnie wróciła. Wszystko byś tylko przy mnie była. Muszę Ci coś jeszcze powiedzieć...
-Clara?!-Nagle do pokoju wdarł się zdyszany Kyle. Teraz? Serio? Cóż za wyczucie czasu..W tym momencie siedziałam na kuckach przed Harry'm i oboje spojrzeliśmy w kierunku bruneta. Styles zerwał się na równe nogi i już miał doskoczyć do Kyle'a, ale zdążyłam złapać go za koszulke.
-Przepraszam Harry, ale powinieneś iść..-Odparłam sucho wskazując mu drzwi.
-Kto to jest?-Wycedził przez zęby próbując zapanować na gniewem. Spojrzałam za siebie niepewnym wzrokiem, Kyle pokiwał głową jakby wiedział o co mi chodziło.
-Kolega. Właśnie mieliśmy gdzieś wyjść. Tobie także polecam się gdzieś przejść ze znajomymi. Może będzie ta suka, co?-Uśmiechnęłam się sarkastycznie. Wiedziałam, że to działa jak płachta na byka. Spojrzał na mnie gniewnie.
-Dobra!-wyrzucił ręce w powietrze-Jeśli tak bardzo tego chcesz i sądzisz, że z nim będzie Ci lepiej to widocznie masz racje. Chciałem powiedzieć Ci coś ważnego, bardzo. No, ale jeśli już masz zajęcie na dłuższy czas to moja informacja staje się nie ważna..Życzę miłego surfowania.-Spojrzał na torbe Kyle'a, z której wystawały dwie pianki i ręcznik.
-Ah..zapomniałem. Clara nie umie pływać, pewnie kurewsko zajebiście będzie Ci ją podnosić z wody.-Mrugnął do tego drugiego i wyszedł. Wypuściłam głośno powietrze z ust.
-W porządku?-Spytał Kyle zatroskanym głosem.
-Um..tak. Trochę przyszedłeś nie w porę..umówiliśmy się na 20, a jest za pięć 21 -szepnęłam i uśmiechnęłam się.
-Przepraszam. Nie mogłem wyjść wcześniej z pracy-chwycił moją dłoń i wyszliśmy z hotelu.
**
-Co my tu robimy? -Spytałam zdezorientowana patrząc jak Kyle wyciąga dwie deski z jakiegoś schowka.
-Chciałaś żebym nauczył Cię surfować, prawda?-Zaśmiał się-Przebierz się w to-Mrugnął do mnie podając jedną pianke.
-A..a co jak się utopie?-Spytałam spanikowana. Okej, powiedziałam to, ale był to zwykły zwrot grzecznościowy!
-Nie marudź tylko się przebieraj-przewrócił oczami i założył swoją pianke. Po chwili dołączyłam do niego i poszliśmy na brzeg.
-Przyczep to do kostki. Ze mną na pewno się nie utopisz.-uśmiechnął się i wskazał sznureczek na końcu deski. Na początku wszystkie rzeczy wydawały się maksymalnie trudne i nie do wykonania, ale po którejś próbie zaczęło mi się udawać. Pod koniec stwierdziłam, że nie było tak źle jak na moją pierwszą lekcje.
-Naprawdę dobrze Ci szło-Mówił Kyle idąc obok mnie na ulicy, którą spacerowaliśmy wcześniej na plaże.
-Nie chciałbym mieszać się w twoje sprawy sercowe, ale..to był twój chłopak..?-spytał lekko zwalniając.
-Uhm..można tak powiedzieć. Mamy mały kryzys. Nic takiego..-uśmiechnęłam się do chłopaka. Nie chciałam mu opowiadać o problemach z Harry'm tym bardziej, że sama nie wiedziałam na czym stoję.
-Ok. W takim razie chodź na najlepsze lody na świecie. Może to poprawi twój humor-Cieszyłam się, że nie drążył tematu, chwile później siedzieliśmy objadając się pysznymi lodami. Miał rację, nigdy tak pysznych nie jadłam.
-No masz racje. Te z pudełka nie dorównują tym-zaśmiałam się. Powoli zaczynaliśmy wracać do hotelu. Mijaliśmy zakochane pary, naćpane nastolatki wracające z imprez. Szłam z Kyle'm dość blisko, aż za blisko. Jego ręka po dłuższym czasie zaczęłam szukać mojej. O nie, nie. Ze mną nie ma tak łatwo. Chciałam się jakoś uwolnić od jego natarczywych prób chwycenia mojej dłoni. Tak też zrobiłam.
-O, popatrz! Jakie piękne gwiazdy! W Londynie nie ma takich widoków jak tu..
-Masz racje. Są piękne, ale nie dorównują Tobie-szepnął mi ucha. Serce zaczęło bić mocniej. Nie wiem dlaczego. Ten szept nie przyprawiał mnie o miłe ciarki na moim ciele. To nie był ten kojący szept, który znałam. To nie była jego dłoń, która próbowałam złapać moją. To nie był on. Dlaczego o nim myśle gdy powinnam wszystko zacząć na nowo? Jestem w LA tu wszystko może się zdarzyć. Myślałam nad tym by zamieszkać tu na stałe. Opuściłabym ten nieszczęsny Londyn raz na zawsze..czy nie tego chciałam..?
*Harry*
-Daj spokój stary, jeśli nie to nie-Zayn starał się mnie uspokoić po powrocie od Clary. Zabiję tego całego Kyle'a jeśli dotknie moją, tak MOJĄ Clare. Jeśli jej coś zrobi..po prostu tego pożałuje.
-Nie chce dawać spokoju, rozumiesz? Nie chce. Chce żeby wróciła -oparłem się o ramie Zayn'a.
-Wróci, zobaczysz. Powiedziałeś jej o trasie?
-Nie..-właśnie. Trasa. Głównie po to tam byłem. Fakt, że nie spotkamy się przez rok, dobra niecały rok było czymś nie do pomyślenia. A może zdąże do tego czasu ją odzyskać? Muszę.
*Clara*
Weszłam do pokoju żegnajac się z Kyle'm małym buziakiem z policzek. Rzuciłam torbe na ziemie i opadłam na łóżko. Ten dzień był bardziej męczący niż zamierzałam. Spotkanie z Harry'm dało mi dużo do myślenia i znając mnie nie zasne przez najbliższe 2 godziny rozmyślając o Harry'm, o nas..
A potem surfowanie z Kyle'm, lody, spacer i incydent przez, który lekko się do niego zraziłam..ale nic więcej między nami nie ma. Żałuje, że wygoniłam Harry'ego. Powinnam wyprosić Kyle'a, w końcu to on się spóźnił. A Harry specjalnie dla mnie przyleciał z Londynu. Widziałam w jego zielonych tęczówkach, że za mną tęskni. Przez ostatnich kilka godzin Niall wysyłał mi sms'y jak bardzo Harry jest smutny z powodu mojej „ucieczki”. Wymienialiśmy się z Horanem wiadomościami dłuższy czas. Myśle, że mogę go nazwać przyjacielem, a co z Kyle'm? Co z Harry'm?
Witajcie.
Przepraszam, że ta notka pojawiła się później, ale wam nie zależy
to czemu ma nam?
Okej, rozumiem nie każdemu chce się komentować, ale no choćby jedno krótkie zdanie.
Maks.2 minuty.
Aż tak bardzo żałujecie nam swojego czasu?
Nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny.
Nadal rozważam odejście z bloga lub zawieszenie go na czas nieokreślony.
Jest mi smutno ponieważ liczba wyświetleń z dnia na dzień rośnie, a
komentarzy pod postami jest naprawdę mało.
Proszę zacznijcie komentować, a moje rozmyślenia się rozmyją i
będziemy wstawiać regularnie części.
Przepraszam, że zawiodłyśmy was z tymi dwoma częściami, ale naprawdę
mam teraz mega dużo nauki w szkole, a Natt też ledwo daje rade coś napisać. //Wikuu
A ja powiem tyle, że również jest mi trochę przykro
gdyż poświęcamy na to naprawdę dużo czasu, a wy nawet nie komentujecie ;/
Poza tym naprawdę zależałoby mi, a by Wika nie zostawiła mnie z tym samej.
Po prostu sobie bez niej nie poradze :c
Mam nadzieje, że chociaż się wam podoba i przepraszam za błędy ;c //Natt
Przepraszam, że ta notka pojawiła się później, ale wam nie zależy
to czemu ma nam?
Okej, rozumiem nie każdemu chce się komentować, ale no choćby jedno krótkie zdanie.
Maks.2 minuty.
Aż tak bardzo żałujecie nam swojego czasu?
Nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny.
Nadal rozważam odejście z bloga lub zawieszenie go na czas nieokreślony.
Jest mi smutno ponieważ liczba wyświetleń z dnia na dzień rośnie, a
komentarzy pod postami jest naprawdę mało.
Proszę zacznijcie komentować, a moje rozmyślenia się rozmyją i
będziemy wstawiać regularnie części.
Przepraszam, że zawiodłyśmy was z tymi dwoma częściami, ale naprawdę
mam teraz mega dużo nauki w szkole, a Natt też ledwo daje rade coś napisać. //Wikuu
A ja powiem tyle, że również jest mi trochę przykro
gdyż poświęcamy na to naprawdę dużo czasu, a wy nawet nie komentujecie ;/
Poza tym naprawdę zależałoby mi, a by Wika nie zostawiła mnie z tym samej.
Po prostu sobie bez niej nie poradze :c
Mam nadzieje, że chociaż się wam podoba i przepraszam za błędy ;c //Natt
poniedziałek, 3 marca 2014
**część 19**
*Harry*
Po przebudzeniu natknąłem się na budzik stojący na szafce po lewej stronie łóżka na szafce.
Po przebudzeniu natknąłem się na budzik stojący na szafce po lewej stronie łóżka na szafce.
Spojrzałem na
zegarek, a moje ciało momentalnie zerwało się z łóżka. Godzina
19;42 widniała na wskazówkach. Pędem ruszyłem do łazienki, by
ogarnąć moją twarz. Założyłem na siebie czarne rurki i jasną
koszulę. Tylko to było na wierzchu, a i tak nie miałem czasu na
specjalne wystrojenie się. Sięgnąłem po telefon i zbiegłem na
dół.
-Zaayn.? Liam.?
Tommo.? Niall.?-Jęknąłem stając w przejściu.
-No co jest
stary.?- Tomlinson zaśmiał się na mój widok. Nie wiem, co go tak
śmieszyło, ale wyglądałem pewnie, jak idiota.
-Czemu nie
jesteście gotowi na wywiad.?- Uniosłem jedną brew podchodząc
coraz bliżej sofy.
-Odwołaliśmy. Nie
chcieliśmy cię budzić.Poza tym, bylśmy pewni, że nie będziesz
miał humoru.- Kamień spadł mi z serca. Byłem wdzięczny
chłopakom. Nie chciałem jechać na wywiad. To była jedna z rzeczy,
których nienawidziłem. Ale..dlaczego zrobili to dla mnie.? Przecież
ostatnia nasza rozmowa zakończyła się małą kłótnią. No, a
Perrie nie chce mnie pewnie widzieć po tym, jaki byłem w stosunku
do niej.
-Ta..um dzięki.-
Uniosłem jeden kącik ust i wycofałem się z salonu. Chciałem
pójść w miejsce, gdzie moje smutki odchodzą razem z wydobywającą
się z dębowego pianina muzyką. Pianino przykryte bordową tkaniną
było moją oazą wśród codziennych sprzeczności świata. To było
jedno z niewielu miejsc, które tryskały spokojem. Ten pokój
kochałem zaraz po mojej sypialni. Niestety, moje plany zostały
zepchnęte na drugi tor. Zayn zatrzymał mnie w pół kroku, więc
musiałem się odwrócić i wysłuchać jego wypocin.
-Wiemy, że nie
masz teraz zbytnio humoru. Ale może..jeśli nie wybieramy się na
wywiad, to może poprawimy ci humor wypadem do klubu.?
-W sumie..czemu
nie.Ale nie do „Black Rose”.
-W porządku. Za 30
minut na dole.- Zawołał kierując się do swojego pokoju. Wszyscy
poszli w ślad za Malikiem. Poprawiłem nieco fryzurę i założyłem
buty. Po 15 minutach byłem gotów do wyjścia., pozostało mi czekać
na resztę.Leżałem sobie spokojnie do czasu, gdy Zayn wszedł, a
raczej wbiegł do mojego pokoju.
-Harry.! Harry.!-
Zawołał próbując złapać oddech. Poklepałem miejsce obok siebie
i usiadłem po turecku na łóżku.-Clara.! Ona..Ona...Ona...-
Próbował wykrztusić z siebie jakiekolwiek normalne zdanie.
-Ona co.?- Spytałem
lekko poddenerwowany.
-Ona wróciła..!-
Zawołał, ale w jego głosie usłyszałem nie tyle co szczęście, a
smutek. Zerwałem się na równe nogi i chwyciłem Zayn'a za ramiona.
-Gdzie ona jest.?!-
Warknąłem potrząsając jego ciałem.
-W szpitalu..Miała
wypadek, podczas którego taksówka, w której jechała została
przygnieciona przez tira. Jest w ciężkim stanie.
-Żartujesz sobie..
-Czy ja kurwa
wyglądam, jakbym żartował.?! Wróciła specjalnie wcześniej dla
ciebie. Chcesz do niej pojechać.?
-Oczywiście, że
chcę.-Krzyknąłem puszczając przyjaciela i założyłem płaszcz
wybiegając z domu. Zaraz po mnie wybiegł Malik. Wsiadłem na
miejsce kierowcy i nim Zayn zdążył zająć miejsce pasażera
odjechałem spod domu z piskiem opon. W niecałe 15 minut byliśmy w
szpitalu.
-Proszę za mną.-
Mruknęła kobieta prowadząc nas do sali, w której leżała moja
księżniczka. Nie do pomyślenia, że Bóg chciał mi ją odebrać,
że chciał mi ją zabrać..Byłem aż tak złym człowiekiem, że
nie zasługuję na Clarę.?
-Proszę..proszę
mi powiedzieć. Co tak naprawdę się z nią dzieje.? Wiem, że miała
wypadek, ale co poza tym.?!-Wbiłem swój wzrok w pielęgniarkę.
-Panie
Styles..Dziewczyna miała wypadek. Jest w stanie śpiączki. Ma
połamane żebra i obrażenia na całym ciele w formie siniaków i
głębokich zadrapań. Straciła mnóstwo krwi. Podejrzenie jest o
uraz mózgu, ale co do tego nie mamy jeszcze potwierdzenia.
Prowadzone są badania, w celu uzyskania większej wiedzy, na temat
Pani Crawford. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem Pana
Wallera, Panna Crawford wyjdzie ze szpitala w ciągu 2 góra 3
tygodni. Natomiast jeśli plan się nie powiedzie..
-Wszystko pójdzie
zgodnie z planem. Jak możecie myśleć, że plan się nie
powiedzie.?!-Wykrzyknąłem.
-Proszę się
uspokoić. Informuję tylko Pana o zaistniałej sytuacji. Może Pan
wejść, ale tylko na 10 minut..
-Dobrze. Dziękuję.-
Mruknąłem wchodząc do sali. Moja malutka. Moja Lara..Dlaczego Bóg
ułożył sobie taki scenariusz akurat na naszym życiu.? Dlaczego ja
i Crawford musimy grać główne role? Chciałbym to wszystko cofnąć.
Nie pozwolić jej wyjść z tego klubu. Mogła już wtedy ze mną
zerwać, ale nie dopuściłbym, by ucierpiało jej zdrowie. To była
moja wina i dobrze o tym wiedziałem.
-Cześć
księżniczko. Musisz być silna słońce, słyszysz.?Nie możesz
odejść .Obudź się już. Nudno mi tu bez ciebie, wiesz.? Siedzę
sobie tu przy tobie i tak sobie myślę..miałaś rację. Ja na
ciebie nie zasługuję. Przeze mnie cierpisz.Ile dałbym, by to
wszystko, przez co musiałaś ze mną zerwać nigdy się nie
zdarzyło..- Miałem nadzieję, że to słyszy. No bo, jaki idiota
gada do pół przytomnej dziewczyny.? Tak.. taki idiota, jak ja.
Gdybym wiedział, że takie gadanie do niej coś pomoże- gadałbym
tak cały dzień i całą noc.
-Pewnie śnisz
sobie o lepszym świecie, beze mnie.. A ja tu czuwam. Może się
obudzisz, co.?-Spojrzałem z lekkim uśmiechem. Ale od razu, jak mój
wzrok padł na nią pobladłem. Po policzkach spływały łzy. Tak
bardzo chciałem ujrzeć jej pełne ciepła, niebieskie oczy. Jej
uśmiech. .
-Powinien Pan już
wyjść.- Usłyszałem kobiecy głos dochodzący z drugiego końca
pomieszczenia. Odwróciłem się i skinąłem głową na znak, że
rozumiem. Wstałem i pocałowałem w skroń moją Clarę. Tak. Ona
była moja. Nie pozwolę, by ktoś ją tknął. Jest moja.
Pomyślałem, że mógłbym na chwilę chociaż zasnąć. Ale co by
było, gdyby obudziła się, a ja bym spał.? Albo..Nie.
Gdyby..Ominęła mnie wiadomość, że ona..NIE Nie potrafię nawet
tego wymówić. Ona musi żyć. Po dłuższym czasie pozwolono znów
mi wejść. Towarzyszyli mi tym razem chłopaki.Przywitali się z
Clarą i usiedli na krzesłach.
-Clara..proszę.
Musisz się obudzić. Spójrz, przyszli Louis, Niall, Zayn,
Liam..Kocham cię..- Szepnąłem i spojrzałem na chłopaków.
Pokiwali głowami.
-Stary..idź spać.
Potrzebujesz tego. Obudzimy cię, jakby było coś wiadomo. - Liam
odparł i poklepał mnie po plecach.
-Dzięki.-
Mruknąłem i usadowiłem się wygodniej na krześle. Obudziłem się
w środku nocy. Spojrzałem na słodko śpiącą Clarę i szepnąłem:
-Obudź się
śpiochu. Widzisz.? Ja już wstałem, teraz twoja kolej.-
Uśmiechnąłem się. Zauważyłem, że w sali są Louis, Niall,
Zayn, Liam. Oprócz nich Perrie, Sophia, Tim i..Jessica. Stali ze
współczuciem w oczach przypatrując się mnie uważnie.
-Można już.?- W
drzwiach stał jakiś facet w kitlu. Spojrzałem pytająco na
wszystkich
-Można już co.?!
-Leki się nie
przyjęły...Nie dali rady jej uratować..-Szepnęła Jess. Wszyscy
powoli podchodzili do Clary i składali buziaka na jej bladym
policzku. Ja siedziałem osłupiały na krześle.Gdy wszyscy wyszli
spojrzałem na nią. Była zimna, blada. Zacząłem płakać. Facet
próbował mnie odsunąć od łóżka, ale ja ciągle się mu
wyrywałem. Krzyczałem. Krzyczałem ile sił w płucach. Dwie
pielęgiarki wyprowadziły mnie siłą z sali i usadowiły na
krześle. Podały mi jakąś tabletkę, pewnie to na uspokojenie. Ale
ja nie chciałem tego brać. Jedyne, co mogło mnie uspokoić, to
Clara. Jej drobne palce wplecione w moje loki, jej niebieskie
spokojne oczy. Od teraz już nigdy nie miałem ich ujrzeć.
Nagle poczułem na
ramieniu czyjąś dłoń. Ocknąłem się i spoglądając na osobę
stojącą przede mną, zamarłem.
-Harry to tylko
sen.To tylko sen. Spokojnie.-Zobaczyłem stojącego Nialla przy moim
łóżku. Byłem cały spocony, i pewnie mój krzyk przywołał tu
Horana.
-Gdzie jest
Clara.?-Spytałem zdezorientowany.
-W Los
Angeles.Przyleci za dwa tygodnie. Jedziemy na wywiad.Zostawiam cię
samego. Zejdź, jak będziesz gotów.
To był tylko sen.
Nie idziemy na imprezę. Idziemy na wywiad. Clara nie wróciła
wcześniej, by się ze mną zobaczyć. Clara nie umarła..
**Przeczytałeś? Zostaw komentarz
**Przeczytałeś? Zostaw komentarz
Obiecana kolejna część jak najszybciej.
Postaramy się też dość szybko dodać drugą obiecaną.
Nie jest to jednak proste i są te rozdziały bardzo krótkie ;/
Mamy dość napięty grafik i ciężko nam pisać kiedy jesteśmy rozdzielone i obie
mamy inną wizję.;c
Mam nadzieje, że się wam spodobało i nie wystraszyłyście się tak jak ja ;p
Po prostu Wika mnie nieźle wkręciła haha <3
Jednokierunkowych <333
Postaramy się też dość szybko dodać drugą obiecaną.
Nie jest to jednak proste i są te rozdziały bardzo krótkie ;/
Mamy dość napięty grafik i ciężko nam pisać kiedy jesteśmy rozdzielone i obie
mamy inną wizję.;c
Mam nadzieje, że się wam spodobało i nie wystraszyłyście się tak jak ja ;p
Po prostu Wika mnie nieźle wkręciła haha <3
Jednokierunkowych <333
sobota, 1 marca 2014
Dziękujemy.!!
Kochani dziękujemy, że jesteście z nami. Dziękujemy za tyle wejść. Jest już ponad 5 tys. wejść.!
1.Postaramy się, by rozdział (jak obiecywałyśmy) pojawił się w szybkim czasie.
2. Okej, rozważałam nad tym, by pełne prowadzenie bloga przekazać Natt. Według mnie blog wyjdzie o wiele lepiej bez mojej działalności. Ale Natalia naprawdę potrafi przekonywać, i jest z resztą moją przyjaciółką, i nie potrafię jej odmówić. Jeszcze się zastanowię.
Przypominam o komentarzach i ankiecie, jak na razie tylko 7 głosów.. ;c
Jeszcze raz bardzo Wam dziękujemy i do następnego! c;
1.Postaramy się, by rozdział (jak obiecywałyśmy) pojawił się w szybkim czasie.
2. Okej, rozważałam nad tym, by pełne prowadzenie bloga przekazać Natt. Według mnie blog wyjdzie o wiele lepiej bez mojej działalności. Ale Natalia naprawdę potrafi przekonywać, i jest z resztą moją przyjaciółką, i nie potrafię jej odmówić. Jeszcze się zastanowię.
Przypominam o komentarzach i ankiecie, jak na razie tylko 7 głosów.. ;c
Jeszcze raz bardzo Wam dziękujemy i do następnego! c;
**Część 18**
*Clara*
Mocne promienie słoneczne przedzierały się przez hotelowe zasłony wyrywając mnie ze snu. Przetarłam lekko oczy i zwlokłam swoje ciało z łóżka. Postanowiłam brnąć dalej przez życie, niezależnie od tego czy będę musiała na zawsze opuścić rodzinne miasto. Zamieszkanie zdala od Harry'ego i przytłaczających mnie zdarzeń związnych z Londynem wydaje się być dobrym pomysłem. Założyłam strój kąpielowy, jeansowe szorty i luźną bluzkę. Zgarnęłam torbe i ruszyłam w stronę plaży obok hotelu. Szłam wzdłuż brzegu w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca. Rozłożyłam ręcnik na ciepłym piasku i zaczęłam rozkoszować się palącym słońcem. Moje ciało wyglądało blado w porównaniu z innymi. Włożyłam słuchawki w uszy i włączyłam jedną z moich ulubionych piosenek Rihanny.
*Harry*
„Zszedł na dół starając się nie patrzeć na nią zbyt długo, jak nie patrzy się na słońce, ale nawet nie patrząc na nią, widział ją jak widzi się słońce.”-Nie wątpiłem w to stwierdzenie. Clara była takim moim słońcem. Była czymś co rozświetlało całe moje życie. Chce by tu była. Chcę by bawiła się moimi włosami. By nasze palce znów były ze sobą splecione. Ale wiem, że to już nigdy nie nastąpi..
-Jak to nie?-wcina mi się w myśli podświadomość. -Walcz o nią! Nie siedź tu tylko do niej leć!
Poleciała tylko na „jakiś czas” na pewno wróci..Nie wydaje mi się by tak było, ale wciąż w to ślepo wierzę..
Uciekła żeby ułożyć sobie życie od nowa, ale ja tak nie potrafię..Nie bez tej największej i najważniejszej części mojego życia.
-Jak tam?-Liam wszedł do pokoju z dwoma kubkami herbaty.
-A ty jakbyś się czuł gdyby Sophia nagle od Ciebie uciekła zostawiając tylko jebany skrawek papieru. Gdybyś wiedział, że ją zraniłeś, ale nic z tym nie robił? Jakbyś się do jasnej cholery czuł?!-Wykrzyknąłem
-Napewno bym się załamał-powiedział Liam podając mi jeden kubek z parującą cieczą i siadając obok mnie.
-Dzięki..-bąknąłem odbierając kubek. -Pamiętasz jaki byłem zanim ją spotkałem..?
-Udawałeś potulnego tylko przy fanach..
-Stary..przepraszam..-Przytuliłem się do przyjaciela wylewajac z oczu łzy. Nie wyglądało to na braterski uścisk, prędzej jak babskie żale, ale potrzebowałem kogoś kto pomoże mi stanąć na nogi.
-Nie mnie przepraszaj, tylko dziewczyne, na której Ci zależy..-powiedział klepiąc mnie po plecach-Ogarnij się i zejdź na dół, dzisiaj wywiad-dodał przez ramię i wyszedł.
-Kurwa...-spojrzałem w lustro, przeczesując niesforne włosy palcami. Wyjąłem z garderoby czarne rurki i jasną koszule. Szybko założyłem na siebie ubrania, lekko poprawiłem włosy i zszedłem na dół.
-Śpiąca królewna się obudziła!-Wykrzyknał Zayn. O dziwo wszyscy byli w domu. Była nawet Perrie i Sophia co jeszcze bardziej mnie zaskoczyło.
-Ee..cześć-odchrząknąłem drapiąc się po karku. Skierowałem do kuchni, a następnym moim celem była szafka z wszelkimi rodzajami alkoholu. Wyjąłem jedną z butelek i sięgnąłem po szklanke z półki wyżej. Może chociaż to pomoże mi na chwile o niej zapomnieć..
-Hazz..-poczułem ręke na ramieniu. Obróciłem się gwałtownie i spojrzałem na różowowłosą dziewczynę naprzeciwko mnie.
-Co?-odparłem chłodno.
-Nie sądze żeby to był dobry pomysł, tak nie znikną wszystkie problemy.-odparła lekko zmieszana
-No cóż. To mamy rozbierzne zdania-wzruszyłem ramionami i pociągnąłem łyk przezroczystego płynu, który natychmiastowo pobudził moje ciało.
-Mi to nie robi różnicy, ale chłopcy nie mają zamiaru wyjść nigdzie bez Ciebie. Nie zostawią Cię samego. Martwią się..
-Niepotrzebnie. Dam sobie radę. -warknąłem i wyminąłem zdziwioną dziewczyne. Nie potrzebna mi ich pomoc. Oni nie zastąpią mi Clary. Gdy ona pojawiła się w moim życiu nie musiałem udawać przed chłopakami i paparazzi, że jestem szczęśliwy. A dziś znowu musiałem mieć sztuczny uśmiech przyklejony do twarzy. Wraz z butelką vódki wróciłem do swojego pokoju. Słońce wciąż próbowało wedrzeć się do pokoju, ale zasłonięte rolety nie dawały za wygraną. Zasunąłem je jeszcze bardziej, by w pokoju nastała ciemność. Zdjąłem z siebie koszulę, która powędrowała gdzieś w kąt pokoju, a następnie spodnie, które spoczęły na tym samy miejscu. W samych bokserkach położyłem się do łóżka zakrywając ciało pościelą.
-Dobranoc.-odwróciłem głowe w miejsce gdzie zawsze leżała Clara. Po chwili ocknąłem się
-Przecież jej tu nie ma idioto!-Wykrzyknąłem sam do siebie. Wkrótce zapadłem w sen.
*Clara*
Leżałam na plaży już jakiś czas. Poczułam, że słońce chowało się za horyzontem. Pierwsze krople deszczu spadły na moje gołe ramiona. Zdziwiłam się, jak na to miejsce to bardzo bardzo rzadko pada deszcz. Założyłam bluze i wrzuciłam drobne rzeczy do torby. Ruszyłam przed siebie grzebiąc w torebce, by odszukać telefon.
-Cholera..-zaklnęłam, gdy zrozumiałam, że zgubiłam telefon. W chwili gdy chciała się obrócić natknęłam się na jakiegoś chłopaka o brązowych włosach.
-Wypadł Ci telefon-Podał moją komórke uśmiechając się.
-Dzięki.-odebrałam go.
-Tak w ogóle, jestem Kyle-wyciągnął do mnie swoją dłoń
-Clara -odwzajemniłam uścisk.
-Długo tu jesteś-spytał chłopak drepcząc obok mnie po prawie pustej plaży.
-Od wczoraj, a Ty?
-Mieszkam tutaj.
-Łał..musisz mieć fajnie.
-Tak. Jest naprawdę super. Na co dzień pracuje jako instruktor surfingu.
-Zawsze chciałam nauczyć się surfować. Może byłbyś w stanie mnie czegoś nauczyć?
-Z wielką przyjemnością-odparł z uśmiechem. -Długo tu zostajesz?
-Zamierzałam zostać na 2 tygodnie, ale jeszcze zobacze
-Hm..to spotkajmy się wieczorem, pokzałabym Ci okolice i takie tam..-zdenerwowany zaczął bawić się palcami.
-Jasne, z chęcią. Proszę..tu masz mój numer telefonu i adres hotelu- uśmiechnęłam się i podałam karteczke z zapisanymi informacjami.
-Przyjde po Ciebie o 20-odparł i zniknął tak szybko jak się pojawił. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Nie chce zmarnować tego czasu.
Mocne promienie słoneczne przedzierały się przez hotelowe zasłony wyrywając mnie ze snu. Przetarłam lekko oczy i zwlokłam swoje ciało z łóżka. Postanowiłam brnąć dalej przez życie, niezależnie od tego czy będę musiała na zawsze opuścić rodzinne miasto. Zamieszkanie zdala od Harry'ego i przytłaczających mnie zdarzeń związnych z Londynem wydaje się być dobrym pomysłem. Założyłam strój kąpielowy, jeansowe szorty i luźną bluzkę. Zgarnęłam torbe i ruszyłam w stronę plaży obok hotelu. Szłam wzdłuż brzegu w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca. Rozłożyłam ręcnik na ciepłym piasku i zaczęłam rozkoszować się palącym słońcem. Moje ciało wyglądało blado w porównaniu z innymi. Włożyłam słuchawki w uszy i włączyłam jedną z moich ulubionych piosenek Rihanny.
*Harry*
„Zszedł na dół starając się nie patrzeć na nią zbyt długo, jak nie patrzy się na słońce, ale nawet nie patrząc na nią, widział ją jak widzi się słońce.”-Nie wątpiłem w to stwierdzenie. Clara była takim moim słońcem. Była czymś co rozświetlało całe moje życie. Chce by tu była. Chcę by bawiła się moimi włosami. By nasze palce znów były ze sobą splecione. Ale wiem, że to już nigdy nie nastąpi..
-Jak to nie?-wcina mi się w myśli podświadomość. -Walcz o nią! Nie siedź tu tylko do niej leć!
Poleciała tylko na „jakiś czas” na pewno wróci..Nie wydaje mi się by tak było, ale wciąż w to ślepo wierzę..
Uciekła żeby ułożyć sobie życie od nowa, ale ja tak nie potrafię..Nie bez tej największej i najważniejszej części mojego życia.
-Jak tam?-Liam wszedł do pokoju z dwoma kubkami herbaty.
-A ty jakbyś się czuł gdyby Sophia nagle od Ciebie uciekła zostawiając tylko jebany skrawek papieru. Gdybyś wiedział, że ją zraniłeś, ale nic z tym nie robił? Jakbyś się do jasnej cholery czuł?!-Wykrzyknąłem
-Napewno bym się załamał-powiedział Liam podając mi jeden kubek z parującą cieczą i siadając obok mnie.
-Dzięki..-bąknąłem odbierając kubek. -Pamiętasz jaki byłem zanim ją spotkałem..?
-Udawałeś potulnego tylko przy fanach..
-Stary..przepraszam..-Przytuliłem się do przyjaciela wylewajac z oczu łzy. Nie wyglądało to na braterski uścisk, prędzej jak babskie żale, ale potrzebowałem kogoś kto pomoże mi stanąć na nogi.
-Nie mnie przepraszaj, tylko dziewczyne, na której Ci zależy..-powiedział klepiąc mnie po plecach-Ogarnij się i zejdź na dół, dzisiaj wywiad-dodał przez ramię i wyszedł.
-Kurwa...-spojrzałem w lustro, przeczesując niesforne włosy palcami. Wyjąłem z garderoby czarne rurki i jasną koszule. Szybko założyłem na siebie ubrania, lekko poprawiłem włosy i zszedłem na dół.
-Śpiąca królewna się obudziła!-Wykrzyknał Zayn. O dziwo wszyscy byli w domu. Była nawet Perrie i Sophia co jeszcze bardziej mnie zaskoczyło.
-Ee..cześć-odchrząknąłem drapiąc się po karku. Skierowałem do kuchni, a następnym moim celem była szafka z wszelkimi rodzajami alkoholu. Wyjąłem jedną z butelek i sięgnąłem po szklanke z półki wyżej. Może chociaż to pomoże mi na chwile o niej zapomnieć..
-Hazz..-poczułem ręke na ramieniu. Obróciłem się gwałtownie i spojrzałem na różowowłosą dziewczynę naprzeciwko mnie.
-Co?-odparłem chłodno.
-Nie sądze żeby to był dobry pomysł, tak nie znikną wszystkie problemy.-odparła lekko zmieszana
-No cóż. To mamy rozbierzne zdania-wzruszyłem ramionami i pociągnąłem łyk przezroczystego płynu, który natychmiastowo pobudził moje ciało.
-Mi to nie robi różnicy, ale chłopcy nie mają zamiaru wyjść nigdzie bez Ciebie. Nie zostawią Cię samego. Martwią się..
-Niepotrzebnie. Dam sobie radę. -warknąłem i wyminąłem zdziwioną dziewczyne. Nie potrzebna mi ich pomoc. Oni nie zastąpią mi Clary. Gdy ona pojawiła się w moim życiu nie musiałem udawać przed chłopakami i paparazzi, że jestem szczęśliwy. A dziś znowu musiałem mieć sztuczny uśmiech przyklejony do twarzy. Wraz z butelką vódki wróciłem do swojego pokoju. Słońce wciąż próbowało wedrzeć się do pokoju, ale zasłonięte rolety nie dawały za wygraną. Zasunąłem je jeszcze bardziej, by w pokoju nastała ciemność. Zdjąłem z siebie koszulę, która powędrowała gdzieś w kąt pokoju, a następnie spodnie, które spoczęły na tym samy miejscu. W samych bokserkach położyłem się do łóżka zakrywając ciało pościelą.
-Dobranoc.-odwróciłem głowe w miejsce gdzie zawsze leżała Clara. Po chwili ocknąłem się
-Przecież jej tu nie ma idioto!-Wykrzyknąłem sam do siebie. Wkrótce zapadłem w sen.
*Clara*
Leżałam na plaży już jakiś czas. Poczułam, że słońce chowało się za horyzontem. Pierwsze krople deszczu spadły na moje gołe ramiona. Zdziwiłam się, jak na to miejsce to bardzo bardzo rzadko pada deszcz. Założyłam bluze i wrzuciłam drobne rzeczy do torby. Ruszyłam przed siebie grzebiąc w torebce, by odszukać telefon.
-Cholera..-zaklnęłam, gdy zrozumiałam, że zgubiłam telefon. W chwili gdy chciała się obrócić natknęłam się na jakiegoś chłopaka o brązowych włosach.
-Wypadł Ci telefon-Podał moją komórke uśmiechając się.
-Dzięki.-odebrałam go.
-Tak w ogóle, jestem Kyle-wyciągnął do mnie swoją dłoń
-Clara -odwzajemniłam uścisk.
-Długo tu jesteś-spytał chłopak drepcząc obok mnie po prawie pustej plaży.
-Od wczoraj, a Ty?
-Mieszkam tutaj.
-Łał..musisz mieć fajnie.
-Tak. Jest naprawdę super. Na co dzień pracuje jako instruktor surfingu.
-Zawsze chciałam nauczyć się surfować. Może byłbyś w stanie mnie czegoś nauczyć?
-Z wielką przyjemnością-odparł z uśmiechem. -Długo tu zostajesz?
-Zamierzałam zostać na 2 tygodnie, ale jeszcze zobacze
-Hm..to spotkajmy się wieczorem, pokzałabym Ci okolice i takie tam..-zdenerwowany zaczął bawić się palcami.
-Jasne, z chęcią. Proszę..tu masz mój numer telefonu i adres hotelu- uśmiechnęłam się i podałam karteczke z zapisanymi informacjami.
-Przyjde po Ciebie o 20-odparł i zniknął tak szybko jak się pojawił. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Nie chce zmarnować tego czasu.
Cześc.
Mam nadzieje, że wam się podoba.
Chciałabym was także trochę zmotywować, bo Wiki powiedziała, że
dla niej to bez sensu i chyba odejdzie z bloga ;/
Zapraszam także do odsłuchania :)
http://hostuje.net/file.php?id=346df16dcf067beebf2fc07c8761043e
Mam nadzieje, że wam się podoba.
Chciałabym was także trochę zmotywować, bo Wiki powiedziała, że
dla niej to bez sensu i chyba odejdzie z bloga ;/
Zapraszam także do odsłuchania :)
http://hostuje.net/file.php?id=346df16dcf067beebf2fc07c8761043e
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)