sobota, 22 lutego 2014

**Część 17**

*Clara*
-Chodź- Chwytając mnie za rękę poprowadził do samochodu. Ruszyliśmy w stronę domu chłopaków. Byłam zła, więcej-wściekła na Harrego. Pewnie pobił tego kolesia do nieprzytomności. Niall nie jeden raz opowiadał mi o Harrym i jego niekontrolowanych zachowaniach. Ciężko było go uspokoić. Miałam nadzieję, że Louis dał radę.
Nie tylko pobicie było powodem mojej złości. Zresztą, powinnam być wdzięczna mojemu chłopakowi, że mnie uratował. Jedyne, czego chciałam, to spakować swoje rzeczy i wrócić do swojego domu. Powoli zaczynało denerwować mnie zachowanie Harrego. Nie spuszczał ze mnie wzroku, nie opuszczał mnie na krok, jakby wiedział, że zaraz sobie coś zrobię. Wiem, że zrobiłam nie małe zamieszanie związane z sytuacją w szpitalu, ale męczyła mnie jego nadopiekuńczość.
-Ej, mała. Jest ok.?-zapytał Niall
-Co.? Tak..-Nie, wcale nie jest okej. Nie chce tu być. Dokończyłam w myślach. Mruknęłam i wyszłam z samochodu kierując się do pokoju Harrego. Wrzuciłam wszystkie rzeczy do torby, chwyciłam katkę i długopis.

'Harry,
Gdy będziesz to czytać, mnie już tu nie będzie...
Nie jest mi łatwo to pisać.. Rozmawiałam z Demi. Powiedziała mi coś, czego dłużej nie
zniosę. Kim jest ta dziewczyna.? Skoro tak bardzo jesteś w niej zakochany to dlaczego ciągniesz to dalej, raniąc mnie przy tym..?
Nie szukaj mnie. Muszę przemyśleć parę rzeczy. Tylko..żałuje dnia kiedy nie wróciłam do domu wcześnie i musiałam spotkać..Ciebie. Moglibyśmy żyć jak do tej pory, nie raniąc się nawzajem..
Dajmy sobie trochę czasu..
Nie pozostawiłeś mi innego wyjścia. Mam nadzieje, że przemyślisz to, zrozumiesz mój wybór i swój błąd.
Dziękuję za to co dla mnie do tej pory zrobiłeś.
Żegnaj Harry.
Z oczu popłynęły pojedyncze łzy. Odłożyłam kartke i długopis na łóżko, otarłam wierzchem dłoni policzki i zbiegłam na dół uprzednio chwytając torbę.
-Um..Niall?- Oparłam się o framugę drzwi do salonu.
-Tak?
-Mógłbyś mnie zawieźć do domu?
-Pewnie. Ale..jesteś pewna? Co na to Harry?
-Nie obchodzi mnie to..-kolejna łza spłynęłam po moim policzku.
-Chodź tu-Niall wyciągnął przed siebie ręce, a ja wtuliłam się w jego tors mocząc jego koszulke łzami.
**
-Co zamierzasz teraz zrobić?
-Muszę to wszystko przemyśleć. Wyjadę na jakiś czas.
-Myśle, że to dobry pomysł
-Ale nie mów nic Harry'emu -Mruknęłam
-Nie powiem o to się nie bój. Uważaj na siebie i pisz do mnie-uśmiechnął się i wsiadł do samochodu.
Spojrzałam na skrzynke stojącą przed domem. Był w niej list z banku. Szybko pobiegłam do domu i otwarłam go próbując zrozumieć wszystkie słowa.

Droga Pani Crawford.
Cały majątek Pani Katyie Crawford został przepisany na Panią.
Spadek po zmarłej wynosi 100 000 $. Pieniądze zostaną przelane na Pani konto bankowe w przeciągu 7 dni.
Xyz
Serce podskoczyło mi do gardła. Dlaczego ciotka wszystkie swoje oszczędności przepisała na mnie? Starczy mi na wylot, kupno mieszkania i wiele innych rzeczy. Mogłabym zacząć nowe życie, w nowym miejscu. Ale bez Harry'ego...
Weszłam szybko do pokoju na górze, włączyłam laptopa i wyszukałam najbliższych lotów do Los Angeles. Wybrałam lot na piątek rano po czym wzięłam się za szukanie hotelu blisko plaży.

*Harry*
Kiedy Louis odciągnął mnie od faceta, powiedział mi, że Niall zabrał Clare do domu. Momentalnie wybiegłem z pomieszczenia prosto do samochodu. Kiedy wszedłem do domu moim oczom ukazał się lekko przygnębiony Niall.
-Co jest? Gdzie Clara? -przecież zawsze siedzieli razem, dużo się śmiali.
-Idź na góre...-odpowiedział, a ja wbiegłem szybko po schodach. Mój pokój wydawał się dziwnie pusty. Rozejrzałem się dookoła i ujrzałem kartke na łóżku, chwyciłem ją i ze skupieniem zacząłem czytać.
Co miały znaczyć te słowa? Nigdy bym jej nie zdradził.
A co właśnie zrobiłeś..Podpowiedziało mi sumienie.
NIE ZROBIŁEM TEGO! Ta dziewczyna się do mnie przylepiła. Nie miałem zamiaru skrzywdzić Clary.
Oczy zaszły mi łzami. Przez całą noc nie zmrużyłem oka. Moje myśli krążyły wokół drobnej blondynki, która odmieniła moje życie. Byłem bezsilny.
Rano Niall przyszedł do mnie i spoglądając na moją twarz lekko się skrzywił. Zdaje sobie sprawe, że moje oczy były spuchnięte od płaczu i nieprzespanej nocy co nie wyglądało ciekawie.
-Niall..-wyszeptałem wpatrując się w ściane
-Tak?
-Byłeś z nią wtedy..czy..czy ona..-jąkałem się.
-Czytałeś kartkę?-przytaknąłem -powinieneś wiedzieć co się stało..prosiła żebym zawiózł ja do domu..i tak zrobiłem.
-Ona mnie rzuciła?-spytałem
-Musi to tylko przemyśleć..ale postaraj się o nią..-wyszedł z pokoju zostawiając mnie z moimi myślami.

*Clara*
Ta noc była koszmarna. Cały czas przed oczami przwijały mi się obrazy zielonokiego chłopaka. Gdyby nie to co się stało na pewno bylibyśmy teraz w łóżku śmiejąc się. A może powinnam powiedzieć-Gdybyśmy się w ogóle nie spotkali nie musiałabym uciekać do innego kraju?
Tak..uciekać..

Przed narkomanem, chłopakiem o brązowych lokach i domem, który ma więcej przykrych wspomnień niż bym chciała..
**
Dziś o 9.00 mam samolot do L.A. Wziełam swoje spakowane walizki i wybiegłam do taksówki czekającej przed domem. Podczas drogi na lotnisko wciąż myślałam o Harry'm. Nie chciałam go zostawiać, ale tak będzie lepiej. Przynajmniej taką mam nadzieje. Kupiłam na lotnisku kawę, by trochę ożyć przed lotem i skierowałam się do odprawy. Zanim poproszono nas o wyłączenie wszelkich urządzeń elektronicznych wysłałam sms'a Niall'owi, że właśnie wylatuje.

*Harry*

Obudziłem się w południe, zszedłem do salonu, gdzie napotkałem Niall'a
-Myślisz, że powinienem do niej pojechać?-zapytał cicho.
-Myśle, że to kiepski pomysł-mruknął unikając mojego wzroku.
-Dlaczego?-zapytałem unosząc jedną brew
-Ona..
-Ona co?!-Wydarłem się
-Ona poleciała do L.A.
-C..co?!-Krztusiłem się
-Leci do Los Angeles. Daj spókój, wróci-odparł z przekonaniem. Ale dla mnie to nie było ani trochę przekonujące. W szybkim tempie odpaliłem laptopa i znalazłem najbliższy lot do Los Angeles.



**Jeśli przeczytałeś zostaw komentarz
Proszę także na oddawanie głosów w ankiecie po prawej stronie :)

piątek, 21 lutego 2014

Ważne.!!

Hej.!
1. Nowy rozdział powinien pojawić się w najbliższym czasie. Jeszcze nad nim pracujemy,  myślimy, że Wam się spodoba.!
2.Jak zauważyliście, pojawiła się po prawej stronie bloga ankieta dotycząca czytania.Mam nadzieję, że zagłosujecie, nam to bardzo pomoże, a Wam zajmie to 3 sekundy c:
3. Komentarze. Jeśli już głosujecie, a Waszą odpowiedzią jest:  czytam i komentuję. Bardzo proszę, byście komentowali posty. Komentarz zajmie Wam naprawdę mało czasu, a także pomoże nam w pisaniu dalszych części. Dzięki temu wiemy, że ktoś to czyta.
To chyba na tyle. Jednokierunkowych.! <3/Wikuu


 P.S:Dziękujemy Wam za ponad 4400 wejść.! Jeszcze trochę i dobijemy do 5000.! Obiecujemy, że, gdy na liczniku odwiedzin pojawi się 5000, postaramy się wstawić w jak najszybszym czasie dwie części.

sobota, 15 lutego 2014

**Część 16**

*Clara*
Pierwsze promienie słońca przedzierały się przez rolety. Spojrzałam w lewą stronę. Harry jeszcze słodko spał, nie chciałam burzyć tak pięknego widoku. Jak najciszej próbowałam zejść z łóżka, ale po chwili uświadomiłam sobie, że silna ręka chłopaka uniemożliwia mi to. Uśmiechnęłam się lekko i zdjęłam rękę z mojego ciała. Od razu powędrowała na poduszkę, na której wcześniej leżałam. Harry mocno ją do siebie przytulił mamrocząc pod nosem. Założyłam jedną z jego bluz i zeszłam na dół przygotować śniadanie. Chłopcy jeszcze spali, więc postanowiłam im zrobić niespodziankę. Wyjęłam wszystkie dodatki do kanapek, pieczywo, talerze i resztę potrzebnych rzeczy na śniadanie. Po 5 minutach śniadanie zostało rozłożone na stole. Weszłam powoli na górę obudzić Harrego.
-Hazz.?-Spytałam wchodząc do pokoju. Musiał już wstać, ponieważ na łóżku została tylko niedbale zostawiona pościel. Weszłam w głąb pokoju i zobaczyłam uchylone drzwi od łazienki. Po chwili wyszedł z niej chłopak z ręcznikiem przewieszonym przez pas.
-O, szukałem Cię.-Odwrócił się uśmiechając.
-Hm..ciekawe gdzie. W łazience.?
-No..myślałem, że na mnie czekasz. No wiesz..wspólny prysznic, oszczędzanie wody i takie tam..-zaśmiał się. Jasne jasne Styles. „Oszczędzanie wody..” . Pokręciłam głową.
-Jak widzisz jestem jeszcze w piżamie. Mógłbyś się ubrać.?-Spytałam czerwieniąc się.
-Dlaczego.? Czyżby rozpraszał Cię widok mojego umięśnionego ciała.?- Napiął mięśnie. Mokre loczki lekko opadały na czoło, a z twarzy nie znikał uśmiech.
-Po prostu załóż.-Zaśmiałam się i rzuciłam w niego koszulką, którą wcześniej położył. Potulnie ją ubrał i założył spodnie. Rozejrzał się po pokoju.
-Czegoś szukasz.?-Spytałam.
-Bluzy. Nie widziałaś gdzieś.? Taka zielona. Leżała tu wczoraj. -Jeszcze raz się rozejrzał i przeniósł wzrok na mnie. Zawiesił wzrok na mojej osobie.
-Właśnie ta.?
-Tak.-Uśmiechnął się i powoli zaczął podchodzić. Wyciągnął ręce i chwycił za dół bluzy.
-Oddaj.
-Nie. -Odparłam twardo, chłopak dźgnął mnie w boki i ściągał ze mnie swoją bluzę. Założył ją i podwinął rękawy.
-Idę się ubrać. Idź na dół, śniadanie jest gotowe. - Powiedziałam i podeszłam do torby, by wyjąć ubranie.. Chłopak spojrzał pytająco, a później wyszedł. Chwyciłam bluzkę w kwiaty, jasne dżinsy i pare butów do ręki i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i założyłam ubrania przygotowane wcześniej. Zeszłam na dół do kuchni, w której chłopacy jedli śniadanie. Kiedy zjedli wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, a mi przyszło posprzątać. Pozmywałam naczynia i wróciłam do pokoju Harrego. Leżał na łóżku. Postanowiłam go lekko przestraszyć, wskoczyłam na chłopaka, a on przewrócił mnie, abym była pod nim.
-Chciałaś mnie wystraszyć, co?-zapytał składając pocałunek na moich ustach.
-Może...która jest godzina-zapytałam zaciekawiona.
-Hm..po 11.
-Zaraz muszę iść.
-Wybierasz się gdzieś.?
-Umówiłam się z Perrie. Idziemy na zakupy.
-Polubiłyście się? -uśmiechnął się
-Jak widać. Musiałam znaleźć sobie nową przyjaciółkę. Nie chcę widzieć Jess. -zaśmiałam się.
Nałożyłam lekki makijaż, schowałam portfel, telefon do torby i zbiegłam na dół. Pezz czekała już na mnie w salonie.
-Idziemy?-zapytałam ją.
-No pewnie-uśmiechnęła się i wstała z kanapy.
-Chwila, chwila, ale przyjdziecie na impreze?-zapytał Zayn
-Po to idziemy na zakupy. Musimy kupić sukienki-powiedziała Perrie i wyszła z domu, a ja tuż za nią.
Po 20 minutach znalazłyśmy się przy centrum handlowym.
-OMG.!To Perrie Edwards.!!-Krzyknęła jakaś mała dziewczynka. Szybko znalazła się przy nas i poprosiła o autograf, po jakimś czasie spojrzała na mnie.
-A Ty jesteś Clara.! Dziewczyna Harrego!-Wykrzyknęła i również poprosiła o mój autograf. Uśmiechnęłam się nieśmiało i podpisałam zdjęcie.
Dopiero po jakimś czasie weszłyśmy do centrum i zaczęłyśmy poszukiwania sukienek na dzisiejszy wieczór.
-O.! Popatrz na tę.! Idealnie pasuje do Twojej urody.!-Krzyknęła Perrie podając mi wieszak z sukienką.
-Ale....ale..-Nie mogłam dokończyć, gdyż dziewczyna mi przerwała głośnym śmiechem i wepchnęła do przymierzalni.
-Nie marudź tylko przymierzaj.!
- Łał..wyglądałam naprawdę świetnie. Od razu zakochałam się w tej sukience. Odsunęłam zasłonę i pokazałam się przyjaciółce.
-Kupujemy.! I nie ma żadnego ale. Wiem, nie masz kasy, dlatego ja Ci ją kupię. Nie ma za co.- Mrugnęła do mnie i chwyciła sukienkę.
-Naprawdę, dziękuję..- Szepnęłam. Pezz zapłaciła za sukienke, a następnie obie opuściłyśmy sklep.
Blondynka stanęła przed jednym ze sklepów i zawołała:
-Muszę tam iść.!-Obie się zaśmiałyśmy, a ja pokiwałam głową.
-Okej, ja tu poczekam. W głowie mi się zakręciło. Idź.- Odprowadziłam ją wzrokiem i usiadłam na kanapie stojącej przed sklepem. Nagle, podszedł do mnie jakiś chłopak. Nie widziałam twarzy, ale gdy zdjął kaptur od razu wyszczerzył się.
-Miło Cię widzieć .
-Czego chcesz?!-Warknęłam. To był chłopak od narkotyków. Przekrwione oczy, nastroszone blond włosy i cwaniacki uśmieszek. Wszędzie bym go poznała. Już na początku naszej znajomości próbował się do mnie dobierać.
-Hm..pieniędzy. Dałaś mi tylko jebaną zaliczke. Gdzie reszta?!-Krzyknął w moje ucho ciągnąc mnie za włosy. Moje serce skakało zaczęło bić szybciej, jakby zaraz miało wyrwać się z mojej klatki piersiowej.
-Oddam pieniądze. Daj mi trochę czasu..
-Czas do piątku. Wtedy pogadamy inaczej. Ale wiesz..-Głaskał swoją szorstką dłonią mój policzek.-Możesz mi to oddać w naturze..chyba wiesz, o czym myślę. -Pamiętaj! Do piątku! Krzyknął na odchodne. Co on sobie kurwa myślał?! Na szczęście podeszła Pezz.
-Kto to był.?-Spytała.
-Powiem Ci później. Chodź.-Pociągnęłam dziewczynę w stronę kawiarni. Tam, opowiedziałam jej o całej sytuacji. Po 30 minutach zdecydowałyśmy się, że wrócimy do domu.
*w tym samym czasie Harry*
Usiedliśmy z chłopakami w salonie i zaczęliśmy gadać, bo ostatnio mamy na to dość mało czasu. Ciągle ktoś gdzieś wychodzi.
-Wiecie chłopaki..rozmawiałem z Paulem.. powiedział, że szykuje się nowa trasa.- Tommo mruknął.
-Wiem, mi też mówił. Myślę, że powinieneś powiedzieć o tym Clarze.
-Liam to nie jest dobry pomysł na razie. Przynajmniej tak myślę. Trasa jest po nowym roku więc zdążę jej o tym powiedzieć.- Powiedziałem i poszedłem do kuchni po piwo.
-Gdzie one są?-zapytałem- Już powinniśmy być w drodze na tą impreze..
-Tak to jest jak pozwolisz dziewczynom iść na zakupy..-zaśmiał się Zayn
Nagle do domu weszła Clara i Perrie z milionami siatek. Nie zwracając na nas uwagi poszły na górę. Clara do mojego pokoju, Perrie do pokoju Zayna.
Pobiegłem szybko za nimi i wparowałem do swojego pokoju. Clara właśnie wyciągała ubrania z siatek.
-Jak było?-rzuciłem krótko
-Całkiem, całkiem -uśmiechnęła się
-Widzę, że zabalowałaś-powiedziałem wskazując na ubrania
-Tylko troszeczke-zaśmiała się, podeszła do mnie, zawiesiła się na mojej szyi i dała buziaka.
-Piłaś?-zapytałem zdziwiony zachowaniem dziewczyny
-Nie. Po prostu jestem szczęśliwa. Dawno nie bawiłam się tak dobrze jak z Perrie, to świetna dziewczyna
-Cieszę się, że się dogadujecie, ale musisz oszczędzać pieniądze. Ja Ci z chęcią pożyczę, ale bądź rozsądna
-Wiem..nie chce od Ciebie pieniędzy, znajde sobie prace i wróce do siebie
-Jak uważasz...a teraz się przebierz, zaraz wychodzimy-mrugnąłem do niej i opuściłem pokój. Zszedłem na dół gdzie wszyscy czekali.
-Długo jeszcze?-zapytał znudzony Louis
-Daj im się ubrać -odpowiedział mu Liam
W końcu zeszły na dół. Obie ubrane były w piękne sukienki, ale wolałem skupić wzrok na Clarze.
-Ślicznie wyglądasz-powiedziałem
-Nie podlizuj się tak -zaśmiała się
Wyszliśmy z domu kierując się do samochodów.
Po jakimś czasie dotarliśmy do 'Black Rose' -klubu gdzie miała odbyć się impreza. Weszliśmy do środka kierując się do strefy VIP. Usiedliśmy przy stole i zamówiliśmy drinki.
-Poznajcie Sophie-powiedział Liam przedstawiając nam średniego wzrostu brunetke. Dziewczyny od razu bardzo się polubiły.
-Zatańczymy?-skierował Liam pytanie do Sophi, następnie przedzierając się z nią przez tłum ludzi. Po paru drinka wszyscy wylądowali na parkiecie.
*Clara*
Tańczyłam z Harrym kołysząc się wrytm muzyki.
-Chcesz coś do picia?-Spytał brunet. Pokiwałam głową i ruszyłam za nim w strone baru. Siedzieliśmy na wysokich stołkach praktycznie wymieniając spojrzenia.
-Zatańcz dla mnie-szepnął. Spojrzałam na niego pytająco, a on kiwnął głową w głąb klubu. Ostrożnie wstałam i ruszyłam między innych ludzi. Gdyby nie alkohol w moich żyłach nie zrobiłabym czegoś takiego. Zaczęłam zwyczajnie tańczyć, lecz uwodzicielski wzrok Harrego świadczył o tym, że byłam jedyną osobą na tej sali, a on zdawał się być mną całkowicie pochłonięty. Nagle poczułam duże ręce na mojej talii.
-Hazz..-Powiedziałam przeciągle. Przymknęłam oczy rozkoszując się jego dotykiem, ale coś mi nie pasowało..On tak nie pachniał. Poczułam jego ręke na moich ustach.
-Nic Ci się nie stanie, tylko nie krzycz-powiedział po czym zaczął ciągnąć mnie w stronę małego korytarzyka. 'Gdzie jest Harry?' Powtarzałam w myślach.
Kątek oka zobaczyłam jak umięśniona sylwetka chłopaka próbuje nas dogonić. Gość, którego szorstka dłoń oplatała mój nadgarstek podniósł mnie i przerzucił  przez ramię.
-Puść mnie!
-Ciebie? Nigdy mała
Łzy wylewały się spod moich powiek, a moje ręce bezustannie biły plecy chłopaka. Wreszcie postawił mnie przed sobą i przyparł do ściany. Zaczął całować moje nagie ramiona. Usłyszałam wołanie mojego imienia przez Harrego. Zaczęła również go wołać, ale dłoń nieznajomego znów zatkała moje usta.
-Tylko spróbuj!-Zgromił mnie wzrokiem i przeniósł swoją prawą ręke na plecy powoli zjeżdżając w dół.
-Jeszcze się zobaczymy..-mrugnął do mnie i odszedł zostawiając mnie w osłupieniu.
-Fajna ta dziewczyna nie?-spytał ktoś. Po głosie zorientowałam się, że to Harry.
-Świetna. Masz pecha, że nie wiesz jak świetnie całuje, a jaki ma tyłek. Mmm..
-Tak się składa, że wiem-rzucił się na niego-Jeszcze raz ją tkniesz-Krzyknął okładając go pięściami. Biała koszulka Harrego nabierała czerwonych kolorów.
Niall i Louis momentalnie zjawili się przy Harrym próbując odciągnąć go od chłopaka. Dopiero po chwili Niall podbiegł do mnie zostawiając Louisa.
-Zrobił Ci coś?-Zapytał z przerażeniem. Pokręciłam głową i spojrzałam na bijących się chłopaków.
-Zabierz mnie stąd..-powiedziałam do Nialla

Dobry wieczór :)
Ta część jest trochę dłuższa mamy nadzieje, że to i lepiej
Chciałybyśmy również dobić do 5tys. wyświetleń
Kiedy już tyle osiągniemy pojawią się dwie części jednego dnia ;p
Jednokierunkowych //Natt

poniedziałek, 10 lutego 2014

**Część 15**

*Harry*
-Nie odbiera..
-Daj jej trochę czasu, teraz kiedy jej ciotka umarła..musi sobie wszystko poukładać.
-Skąd wiesz, że jej ciotka nie żyje.?!-Podniosłem głowę.
-Rozmawiałem z Jess. Powiedziała, że Clara musi się pozbierać. Nie pozwól jej odejść, to naprawdę wyjątkowa dziewczyna.-Powiedział Horan wchodząc do kuchni.
-Przepraszam jeśli to z mojego powodu.- Odezwała się Jess schodząca po schodach.
-Po prostu wyjdź..-Warknąłem. A ona opuściła dom.
*Clara*
Jednak Harry miał rację..nie jest zdolny do uczuć. Chciał się tylko zabawić.
Zeszłam na dół w poszukiwaniu czegoś na uspokojenie. Ale zamiast tego ujrzałam Jess stojącą w korytarzu.
-Co Ty tu robisz.?
-Chciałam sprawdzić, czy wszystko w porządku..nie odzywałaś się..-Mówiła patrząc w ziemię.
-Uważasz, że miałabym...? Poza tym, nie potrzebuję Twojego wsparcia. Jak tu weszłaś.?-Spytałam wściekła.
-Było otwarte..
-Aha..-Co miałam jej odpowiedzieć.? Mimo że tak bardzo mnie zraniła, nadal była moją najlepszą przyjaciółką. To ona mi pomagała w najgorszych sytuacjach. Nie mogłam jej tak po prostu wyrzucić z domu. Usiadła na krześle w salonie, a ja spiorunowałam ją wzrokiem.
-Po co tu przyszłaś.? Widzisz, że czuję się świetnie.
-Chciałam Cię przeprosić.
-Za.?-Spytałam, jakbym nie wiedziała o co chodzi. Ale obie dobrze wiedziałyśmy, co się stało.
-Dobrze wiesz o co chodzi. Miałam tu z Tobą być, a poszłam na tą imprezę. Trochę wypiliśmy, Harry zaproponował mi..-Tu jej przerwałam.
-Wspólny seks.? A może coś innego.?!
-Nie! Wiem, że nie wyglądało to dobrze, ale nic się nie wydarzyło. Nie zrobiłabym tego najlepszej przyjaciółce.
-Zrobiłaś!!!-Wykrzyczałam jej prosto w twarz.
-Wiem. Nie chciałam tego. Ale porozmawiaj z Harrym, daj mu szansę. Naprawdę mu na Tobie zależy. Kocha Cię.-Dokończyła i wyszła z domu.
Po tym wszystkim postanowiłam pójść na spacer. Było już ciemno, więc nikt nie zwracał uwagi na mój wygląd. Chciałam zapomnieć o przykrych rzeczach, które mnie spotkały. Weszłam do najbliższego pubu i wypiłam parę drinków. Odwróciłam głowę i zobaczyłam gościa sprzedającego narkotyki jakiejś dziewczynie. Dobry pomysł-pomyślałam. Podeszłam do niego i kupiłam działkę. Schowałam woreczek z proszkiem do kieszeni i opuściłam pub.
Weszłam do pokoju i zrobiłam miejsce na stoliku. Wysypałam proszek z opakowania i ułożyłam w idealne kreski. W końcu zdecydowałam się wciągnąć jedną z nich. Dostałam lekkiego zawrotu głowy, ale za chwile wszystko było lepsze. Czułam, że potrzebuję tego więcej. Po kilku minutach biały proszek zniknął ze stolika, a ja sięgnęłam do szafki, w której ukrywałam butelkę wódki. Weszłam do łazienki, chwyciłam pudełko tabletek nasennych i popiłam alkoholem. Czas to skończyć.
*Harry*
Od rana nie dała znaku życia. Martwiłem się o nią. Jest nieprzewidywalna. W końcu postanowiłem pojechać do niej. Zapukałem do drzwi, ale nikt nie otworzył. Nacisnąłem na klamkę, a drzwi otworzyły się.
-Clara.!-Zawołałem, ale nie było żadnej odpowiedzi. Wszedłem po schodach na górę i do łazienki. Leżała nie przytomna na ziemi, a obok niej rozsypane tabletki i rozlany alkohol. Nie wiedziałem, co mam robić. Spanikowałem. Zadzwoniłem na pogotowie,a oni po chwili się zjawili i zabrali Clarę do szpitala zostawiając mnie w jej domu. Chciałem jechać za nimi, ale nie byłem nawet w stanie prowadzić samochodu. Roztrzęsiony zadzwoniłem do Niall'a.
-Przyjedź pod dom Clary.
-Co jest.?!
-Po prostu do jasnej cholery przyjedź.!!-Wydarłem się i wyszedłem przed dom. Po chwili pojawił się Horan, wsiadłem do auta i kazałem jechać mu do najbliższego szpitala,
-Dlaczego.?! Co się stało.? Powiedz.
-Clara..ona..ja..-Plątałem się w słowach.
-Spokojnie. Jeszcze raz.
-Znalazłem ją nieprzytomną w jej domu. Obok opakowania po tabletkach..i..te cięcia na jej rękach..
-Co.?! Żartuujesz..
-A wyglądam, jakbym żartował.?!
Po kilku minutach znaleźliśmy się w szpitalu. Clarę zabrano na salę operacyjną ze względu na zniszczenie organów wewnętrznych. Na razie tyle wiedzieliśmy. Długo czekaliśmy z Niallem na jakiekolwiek dalsze informacje. W końcu wyszedł lekarz.
-Panie doktorze, operowaliście Clarę Crawford.?-Lekarz pokiwał głową.-Co z nią.?-Dodałem.
-Jest Pan kimś z rodziny.?
-Jestem jej chłopakiem.
-Przykro mi, nie mogę Panu udzielić szerszych informacji.
-Ona nie ma nikogo prócz mnie.
-Oh..dobrze. Pani Crawford jest w ciężkim stanie. Przeprowadziliśmy płukanie żołądka i jeszcze parę innych zabiegów i badań. Ma bardzo zniszczone organy przez nadmierną ilość tabletek i alkoholu. W jej krwi znalazły się także narkotyki. No jeżeli chce żyć to musi sie przede wszystkim przestać ciąć. Zrobiliśmy tyle, ile się dało. Musi pozostać na obserwacji przez najbliższy tydzień.
-Dobrze..dziękuję.
-Ponadto. Prosiłbym, by się Pan nią zajął, jeśli jest taka możliwość.
-Oczywiście. Czy mógłbym się z nią zobaczyć.?
-Jest jeszcze pod narkozą, ale powoli powinna się wybudzać, więc może Pan na moment wejść.
-Dziękuję. -Odparłem i wszedłem do sali, w której leżała Clara. Usiadłem na krześle obok łóżka i wpatrywałem się, jak śpi. Dlaczego narkotyki.? To jej odbiło..
Wiedziałem, że to moja wina. Gdyby nie ja, wszystko byłoby dobrze. Wyszedłem do Niall'a i oznajmiłem mu, że może wrócić do domu, postanowiłem zostać w szpitalu na noc . Wróciłem do Clary. I usiadłem na parapecie wpatrując się w obraz za oknem. Co jeśli Clara mi nie wybaczy.? Nie chciałem dopuszczać do siebie tej myśli. Jednak wiedziałem, że takie coś może zdarzyć. Siedziałem tak do rana, w końcu ze łzami w oczach usiadłem obok Clary.
-Clara, błagam. Obudź się. Przepraszam, to wszystko moja wina.- Łzy powoli spływały na jej drobną dłoń. Trzymałem ją tak mocno, jakby miała zaraz się rozpaść. Poczułem lekkie drgnięcie od jej strony.
-Harry..-Powiedziała słabym głosem. Po jej skroniach spływały łzy.
-Ćśś..nic nie mów. Wszystko w porządku . Jestem tu z Tobą.- Odpowiedziałem i ucałowałem ją w czoło.
-Co będzie dalej.?
-Wszystko będzie dobrze. Lekarz powiedział, że z tego wyjdziesz. Zostaniesz jeszcze trochę, a później zabiorę Cię do siebie.
-Dzięki, ale nie chcę przeszkadzać Tobie i Jess.
-Nic mnie z nią nie łączy. Trochę wypiłem, a później zaproponowałem, by pojechała z nami. Głupia, zasnęła u mnie w pokoju. Clara, tylko z tobą chcę być. Nigdy bym cię nie zdradził. -Do moich oczu znów napłynęły łzy.
-Hazz..-Dziewczyna zaczęła wycierać moje policzki. Powiedziała 'Hazz', jest lepiej. Uśmiechnąłem się i ucałowałem ją w skroń.
-Wszystko jest dobrze kochanie. Zabiorę Cię do siebie na jakiś czas. Ale musisz mi coś obiecać. Nigdy nie sięgniesz po narkotyki. Jasne.?
-Obiecuję.-Uśmiechnęła się.

*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
Z samego rana pojechałem do Clary. Dzisiaj mieli ją wypisać.
-Hej kochanie, gotowa.?
-Cześć. Gotowa.-Odparła biorąc torbę do ręki.
-Ja to wezmę.-Szybko ją od niej zabrałem i wsiedliśmy do auta.
-Odwieź mnie do domu. Poradzę sobie.
-Jak już mówiłem. Zabieram Cię do siebie.
-Uparty jesteś-Przewróciła oczami i zaśmiała się.
Wysiadłem pierwszy otwierając jej drzwi, a następnie chwytając jej torbę leżącą na tylnym siedzeniu. Weszliśmy do domu i skierowaliśmy się na górę nie zwracając uwagi na chłopaków siedzących w salonie. Clara poszła wziąć prysznic, a ja zszedłem na dół.
-Co jest.? Co tak siedzicie.?-Zapytałem zdziwiony ciszą.
-Złe wieści..-Powiedział Liam.
-Co się stało.?-Spytałem jeszcze bardziej zniecierpliwiony.
-Tommo ma dziewczynę.!-Wszystkich napadł śmiech.
-A co z Clarą.?-Spytał Niall.
-Niby wszystko dobrze, ale wolałbym, by została u nas na jakiś czas.
-No jasne, bez problemu. -Odezwali się wszyscy zgadzając się ze sobą.
-Dzięki chłopaki.-Odparłem i wszedłem na górę. Clara już siedziała u mnie na łóżku.
-Hej piękna, jak tam.?
-Dobrze. Chętnie bym się przespała. Dasz jakąś koszulkę.?-Spytała. Wyjąłem szarą koszulkę bez rękawów i podałem ją Clarze. Dziewczyna szybko zasnęła. Zszedłem na dół do chłopaków, z góry słyszałem, że o czymś rozmawiają, ale gdy znalazłem się w salonie ich rozmowa nagle ucichła.
-O czym gadacie.?- Spytałem siadając na kanapie.
-No...yy..-Jąkał się Nialler.
-Niall chciał powiedzieć, że gadaliśmy o...-Lou próbował mu pomóc, ale i jemu się nie udało.
-No?
-W sumie to możemy Ci powiedzieć, ale nie mów Clarze.

-Okej. Mówcie.
-Chcieliśmy zrobić jej niespodziankę urodzinową. Co prawda jeszcze miesiąc, ale już byśmy mogli coś wymyślić, bo to w końcu twoja dziewczyna. Chcielibyśmy się z nią bardziej zaprzyjaźnić.
-A właśnie gdzie ona jest?- Spytał Niall przygotowując jedzenie.
-Śpi. Nie budź jej, musi odpocząć.
-Dobra, chciałem jej tylko zanieść jedzenie.-Wyszczerzył zęby i poszedł do siebie.
Przez następne 2 godziny oglądaliśmy mecz. Myślałem o niespodziance dla Clary. To musi być coś niezwykłego. Było już po 15, czas na obiad-pomyślałem. Wyjąłem z lodówki potrzebne rzeczy do przygotowania posiłku. Po 20 minutach obiad był już gotowy. Usłyszałem małe skrzypnięcie na schodach. Clara się obudziła. Uśmiechnęła się do mnie szeroko i podeszła bliżej.
-Głodna?-Spytałem całując ją w czoło.
-Bardzo. Ty to ugotowałeś?-Spytała wskazując na posiłek.
Pokiwałem głową.
-Nie wierzysz?-Spytałem z uśmiechem na ustach.
-Wierzę, ale gdzie się tego nauczyłeś?
-Moja mama mnie nauczyła..-Zamilkłem.
-Chętnie bym ją poznała.
-Może kiedyś..-odparłem sucho i poszedłem zawołać chłopaków.
Niall przyszedł natychmiast natomiast na reszte trzeba było czekać. Clara usiadła na jednym z miejsc przyglądając się mi.
-Co?-Spytałem unosząc jedną brew.
-Nic..tak tylko patrze.-Podałem jej talerz z jedzeniem i usiadłem naprzeciwko niej.
Przebierała widelcem w talerzu ze spuszczoną głową.
-Będziesz to jeść?-Zapytał ją Niall
-Nie, możesz wziąć.-uśmiechnęła się słabo i oddała mu swój talerz.
-Nie smakuje Ci?
-Nie jestem głodna. Pójde na górę.-Powiedziała i wyszła. Coś się dzieje, nie była taka. Postanowiłem porozmawiać z nią później. Zjedliśmy wszystko co do ostatniego kawałka, oczywiście ja musiałem posprzątać. Zayn i Liam wyszli ze swoimi dziewczynami, a Niall i Lou gdzieś na miasto. To była jedyna okazja kiedy byliśmy sami i mogliśmy na spokojnie porozmawiać. -Clara?-Spytałem wchodząc do pokoju. Siedziała na łóżku czytając książkę.
-Hmm..?-Mruknęła podnosząc wzrok, a ja usiadłem obok niej.
-Coś się stało?
-Nie..skądże.
-Na pewno?
-Tak, na pewno Hazz. Jeśli mogę spytać to dlaczego posmutniałeś kiedy rozmawialiśmy o twojej mamie?
-Chodzi o to, że..ja nie mam z nią najlepszych stosunków..nie wiem czy będziesz miała okazję ją poznać..
-Przykro mi bardzo bym chciała..
-Porozmawiamy o tym innym razem, ok? A teraz powiedz mi...Czy Ty naprawdę miałaś zamiar się zabić?- wbiłem wzrok w ścianę.
-Sama nie wiem czego wtedy chciałam..to było dziecinne..przepraszam..
-Mnie nie przepraszaj, Ty się skazałaś na mieszkanie ze mną.-uśmiechnąłem się i przytuliłem do siebie dziewczyne. Włączyliśmy film i do końca dnia oglądaliśmy beznadziejne komedie, który nieco poprawiły sytuacje.

Dobry! ;D
Z małym opóźnieniem znowu, ale jakoś tak nie ma czasu.
Jest za to trochę dłuższe ;p
Za ewentualne błędy z góry przepraszam i liczę na komentarze //Natt

poniedziałek, 3 lutego 2014

**Część 14**

*Harry*
Obudziłem się rano i postanowiłem zrobić Clarze śniadanie. Przebrałem się w luźne dresy i zszedłem na dół. Jak się okazało, Niall już siedział przy stole i jadł naleśniki.
- Hej Niall.
- Cześć. - Odwrócił się i posmutniał.
- Co się dzieje? - Spytałem siadając obok niego.
- Przepraszam za wczoraj. Naprawdę, ona powinna tam ze mną pójść.
- No spoko, ale proszę uważaj na nią. Zostały jakieś naleśniki? Chcę zrobić Clarze śniadanie.
- Pewnie, że tak. Oddałbym jej nawet swoje! Nie, żartuje. Bierz talerz i spadaj, zanim się obudzi.-Szturchnął mnie w ramię i wrócił do stołu.
Chwyciłem bitą śmietane i wszedłem na górę. Dziewczyna spała. Odłożyłem talerz na szafkę nocną i usiadłem na łóżku.
- Obudź się skarbie. - Ucałowałem ją w policzek, a ona otrworzła oczy i uśmiechneła się.
- Hej.
- Dzień dobry księżniczko. - Pocałowałem ją w usta i podałem talerz z naleśnikami.
- Mmm... Wyglądają pysznie! Dziękuje Harry. -Oddała mi buziakiem w policzek. Po dziesięciu minutach talerz był pusty.
- Jakie masz plany na dzisiaj?
- Nic szczególnego. Na pewno wracam dzisiaj do domu.
- Może kino? Znalazłem jakiś ciekawy film, przejdziemy się?
- W sumie, czemu nie?
_____________________________________________________________________
*Po seansie*
- To było świetne!
- Eee... tam, same nudy, ale to, że spędziłem z Tobą trochę czasu to już inna sprawa. - Uśmiechnąłem się i objąłem dziewczyne ramienie. - Do domu piękna?
- Tak. - Wsiedliśmy do auta i wyjechaliśmy z parkingu.
- No to do zobaczenia słonko.- Pocałowałem ją w usta i w mgnieniu oka staliśmy pod jej drzwiami.
- Kocham Cię. - Szepnęła i weszła do domu. Pojechałem do domu Jace'a*. Szykowała się impreza. Jess powinna zająć się Clarą, więc nie będzie problemu.
*Clara*
Odłożyłam torbę na szafkę i poszłam do pokoju. Miałam nadzieję, że ciocia wróci, ale zapewne poszła do pracy. Kolejny wieczór sama. Sięgnełam po jedną z książek i zanurzyłam się w romantycznej powieści. Po jakimś czasie zeszłam do salonu, żeby obejrzeć TV. Leciały wiadomości mówili akurat o wypadku samochodowym. Przełączyłam na inny kanał. Nuda, w końcu zawiedziona wyłączyłam telewizor i poszłam zaparzyć sobie kawę. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Dzień dobry, zastałem Clarę?
- T.....tak, a o co chodzi?
- Dostałem rozkaz, by powiadomić Panią o zaistniałej tragedii. Prawdopodobnie pańska ciotka zginęła w wypadku samochodowym.
- A...ale.. - jąkałam się – Czy to potwierdzone?
- Czy to ona? - Pokazał zdjęcie, to była ciocia.
- Tak....
- Przykro mi. Do widzenia – policjant wyszedł.
Zatrzasnęłąm drzwi i pobiegłam do pokoju. Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Harrego. Po kilku próbach w końcu odebrał.
- Hej Clara! - Zamiast jego usłyszałam znajomy głos.
- Jess? - Zapytała z niedowierzeniem.
- No, a kto? - Zaśmiała się głupio. Pijana.
- Możesz dać Harrego?
- Jest teraz zajęty. Muszę kończyć. Pa. - Odpowiedziała mi i zakończyła rozmowę. W tle słyszałam głośną muzykę. Co Jess robiła z Harrym? Oczy zalały mi się łzami. Usiadłam na ziemi próbując się uspokoić. Przebrałam się w piżamę i położyłam się na łóżko, przewracając się z boku na bok. Próbowałam znaleźć jakieś wytłumaczenie tego wszystkiego, może spotkali się przypadkiem i trochę wypili? Przez całą noc nie zmrużyłam oka.
*W tym samym czasie Harry*
- Nie wiem czy to dobry pomysł chłopaki... - Powiedziałem
- Nie przesadzaj Styles! Jess z nią będzie, a my dawno nie balowaliśmy.
- Louis przestań, Clara na pewno wolałaby, żeby Harry z nią był. - Powiedział Niall.
- Wyluzujcie trochę.
Weszliśmy do zatłoczonego domu, ktoś podał nam drinki, a następnie poszliśmy w głąb pomieszczenia. Nagle stanąłem jak wryty. Jess Brooks we własnej osobie tańcząca na stole.
- O co chodzi? - Spytał Zayn sięgając po dolewkę.
- Miała się zająć Clarą! - Krzyknąłem.
- Oj daj spokój. Też chciała się zabawić. Poza tym przyznaj, ładny widok.
- Przestań! - Zayn zaśmiał się i odszedł. Usiadłem na kanapie i wbiłem wzrok w ścianę.
- Czym się tak martwisz? - Poczułem dłoń na ramieniu.
- Jess, miałaś być u Clary. Nie tu!
- Zapomniałam. Nie rób z tego problemu. Nic jej nie będzie, a o niej mowa, nie odbierzesz? To Clara – Spojrzała na telefon leżący na stoliku.
- Nie. Kurwa. Teraz – Warknąłem z naciskiem na każde słowo. Skierowałem się do kuchni po drinka. Trzeba się mocno nawalić. Gdy wróciłem zobaczyłem, że Jess rozmawia przez mój telefon, ale gdy mnie zobaczyła szybko się rozłączyła i odłożyła telefon.
- Czemu odebrałaś? Kto ci pozwolił?
- Spokojnie. To była Clara. Wszystko w porządku. - Dziewczyna odeszła ,a ja usiadłem na sofie. Nad ranem byliśmy w domu, chyba tylko ja przesadziłem z alko.
*Rano Clara*
Po nieprzespanej nocy postanowiłam pójść do Harrego, żeby w końcu z nim porozmawiać. Zapukałam do drzwi otworzył mi Niall.
- O, Clara? - Spytał skacowany chłopak.
- Jest Harry?
- Powinien być u siebie. Wejdź. - Wpuścił mnie do środka, a ja od razu skierowałam się do pokoju Harrego. Uchyliłam lekko drzwi, a moim oczom ukazał się Hazz, a obok niego Jess. Co?! Przespał się z Jess?! Jestem wściekła. Od razu wybiegłam z domu zatrzaskując drzwi. Pobiegłam do domu. Weszłam do środka i z płaczem rzuciłam się na łóżko.
*Harry*
Co do cholery?! Obudził mnie trzask drzwi. Przetarłem oczy i zobaczyłem Jess w moim łóżku. Na szczęście byliśmy w ubraniach. Zbiegłem na dół i zobaczyłem Nialla uderzającego w ścianę.
- Ej! Co to było?
- Zobaczyła Cię z Jess..
- Kto?
- Clara kurwa!
- Co?!! - Mogłem się założyć, że obudziłem tym krzykiem chłopaków.
- Co się tu dzieje? - Powiedział Liam podchodząc do chłopaków.
- Clara zobaczyła go w łóżku z Jess.
- Ja dobrze słyszę? Przeleciałeś przyjaciółkę swojej dziewczyny?
- Do niczego nie doszło. Gdzie jest kurwa mój telefon?! - Wydarłem się.
- Weź mój – powiedział Niall, podając mi swój telefon.

Hej. Przepraszam, że 13 część pojawia się tak późno.
Zaczęły mi się ferie i chciałam trochę poleniuchować.
Przepisane było przez moją sis Nicole;*
Ja trochę odpoczywałam ;p
Mam nadzieje, ze wam się podoba.
Komentujcie, polecajcie znajomym.
JEDNOKIERUNKOWYCH;* //Natt